Polska przekaże dzisiaj Unii swoją odpowiedź na propozycje rolno-finansowe członkostwa w UE. Na razie unijna oferta nie satysfakcjonuje ani krajowych polityków, ani wielu przedsiębiorców.
Zgodnie z zapowiedziami przewodniczącej w tym półroczu UE Danii, do dziś kandydaci mają czas na odpowiedź, czy akceptują zaproponowane im warunki finansowe czy też nie. Na razie stanowisko Unii nie satysfakcjonuje ani polskiego rządu, ani przedsiębiorców. Także krajowi negocjatorzy nie ukrywają, że modyfikacja „ostatecznej oferty” idzie w dobrym kierunku, ale nadal jest niewystarczająca.
Chodzi nie tylko o wielkość dopłat bezpośrednich dla rolników, które stały się przyczyną konfliktu w koalicji rządzącej, ale także limitów produkcji rolnej i składki do unijnego budżetu. Negocjatorzy podkreślają, że margines tego, co można jeszcze uzyskać, jest stosunkowo niewielki, ale nie złożą broni bez walki. A jest o co walczyć. Unia nie wyczerpała wszystkich dostępnych środków finansowych, jakie przeznaczyła dla kandydatów na lata 2004-2006 r. jeszcze w 1999 r. w Berlinie. Według naszych dyplomatów, do wzięcia są jeszcze: ponad 200 mln EUR na 2004 r., około 900 mln EUR na 2005 r. i 1,1 mld EUR na 2006 r. Wyrwanie każdej sumy jest tym ważniejsze, że obecne propozycje UE — choć łagodzą nieco zagrożenia — to nadal nie gwarantują płynności budżetowej Polski w pierwszych trzech latach członkostwa.
Niezadowolenie budzi też rażąco niski plon referencyjny (wydajność z hektara, która służy do wyliczenia wielkości dopłat) połączony z tzw. powierzchnią bazową. Zmiany w przypadku Polski są wyjątkowo symboliczne i daleko niewystarczające. Plon podwyższono z 2,96 do 3 ton, a powierzchnię bazową z 9,2 ha 9,3 mln ha.
Negocjatorzy dalej powalczą o wyższy limit mleka — 11 mln ton w 2004 r. wobec 8,96 mln ton, jakie proponuje Unia. W ostatniej podwyżce limitów mleka Polska została potraktowana najgorzej.
Unia nie akceptuje także żadnych pomocniczych rozwiązań dla producentów tytoniu i chmielu, którzy po zniesieniu stawek celnych i bez wsparcia finansowego mogą ponieść dotkliwe straty. Negocjatorzy zapewniają, że chcą podjąć jeszcze raz ten problem.