Dziś w Pulsie: bez upadku szpitali system będzie chory

opublikowano: 2003-08-20 23:57

Rewolucyjny schemat restrukturyzacji systemu opieki zdrowotnej zaproponowali niezależni eksperci. Likwidacja i bankructwo dla jednych, oddłużenie i prywatyzacja dla innych — to podstawowe założenia. Autorzy raportu powiedzieli to, co od dawna chodzi po głowie ministrom zdrowia, gospodarki i finansów: system ochrony zdrowia trzeba urynkowić. Rząd też chce to zrobić, ale stawia na mało rynkowe metody.

Bez prywatyzacji szpitali oraz upadłości i likwidacji placówek nierentownych, systemu opieki medycznej uzdrowić się nie da — taki wniosek płynie z raportu, który niezależni eksperci przekazali wicepremierowi Jerzemu Hausnerowi. Adam Kruszewski, jeden z autorów opracowania, przyznaje, że raport jest rewolucyjny, ale przedstawione propozycje mogą się wpasować w nasz system.

— Najważniejsze, aby wszystkie działania zostały przeprowadzone równolegle. Wybranie do realizacji pojedynczego elementu nie naprawi systemu. To tak jakby w wielopiętrowym bloku w czasie remontu pomalować tylko jedną kondygnację — mówi Adam Kruszewski.

Autorzy raportu powiedzieli to, co od dawna chodzi po głowie ministrom zdrowia, gospodarki i finansów: system ochrony zdrowia trzeba urynkowić. W przyjętych założeniach restrukturyzacji i zmiany organizacji prawnej szpitali Rada Ministrów zakłada komercjalizację tych placówek, która będzie się kończyć przekształceniem w „spółkę kapitałową użyteczności publicznej”. W niej część udziałów — w zamian za długi — mogliby obejmować wierzyciele. Rząd jak ognia wystrzega się jednak słowa „prywatyzacja”, chociaż wymiana długów na akcje jest niczym innym jak jej patologiczną formą.

— Zdrowa prywatyzacja szpitali wymusi efektywność nie tylko prywatnego podmiotu, ale również obiektów publicznych, które będą musiały konkurować o klienta — uważa Adam Kruszewski.

Jego zdaniem, tylko rynek może weryfikować, które szpitale powinny istnieć.

— NFZ powinien być instytucją parafinansową, która dba o korzystne lokowanie środków wpływających od płatnika. Ma kupować najlepsze świadczenia po najniższej cenie, a nie kontraktować droższą usługę po to, żeby wspomóc upadający szpital państwowy. Prywatne placówki muszą być traktowane na równi z publicznymi — dodaje.

Kondycję i szanse szpitali pozwoli ocenić rating, który stworzy wiarygodną podstawę do programu sekurytyzacji długów.

— Powinny się tym zająć firmy, które będą też nadzorować realizację programów naprawczych w szpitalach. Państwo udzielałoby częściowych gwarancji organizacjom sekurytyzującym, ale redukcja 6 mld zł długów nie obciążałaby budżetu — przekonuje Adam Kruszewski.

Szpitale, które nie rokują osiągnięcia rentowności, powinny zostać zlikwidowane. Szacuje się, że dotyczy to około 10 proc. placówek. Rząd też zamierza oddłużyć szpitale, tyle że chce umorzyć zobowiązania publiczno-prawne. Co do pozostałych długów szpital ma się porozumieć z wierzycielem. O pozyskiwaniu środków na tę restrukturyzację mówi tylko tyle, że trzeba je uwzględnić w budżecie państwa i gminy.

Więcej przeczytasz w czwartkowym "Pulsie Biznesu". Zapraszamy do lektury!