Dzisiaj inwestorzy pożegnają Polisę
WINA I KARA: Stanisław Gutek, były prezes Polisy, postrzegany jest jako ten, którego polityka doprowadziła towarzystwo do upadku. Być może jednak to, co stało się z Polisą nie było niczyją winą, a — jak twierdzą jej obrońcy — Polisa padła ofiarą wyjątkowego niekorzystnego zbiegu okoliczności.
Na dzisiejszej sesji po raz ostatni będą notowane akcje Polisy. Rada giełdy podjęła decyzję o wycofanie spółki z obrotu giełdowego po ogłoszeniu jej upadłości przez sąd gospodarczy.
POLISA debiutowała na rynku podstawowym 20 listopada 1996 roku. Rynek wycenił wówczas akcje na 9 zł. Kurs ten został przekroczony tylko raz w maju 1997 roku. Wczoraj na fixingu, po 45-proc. spadku akcje były warte 6 groszy, natomiast w trakcie notowań ciągłych ich wartość spadła o kolejne 50 proc. i wynosiła 3 grosze. Była to dotychczas najniższa wycena rynkowa spółki.
Powodem niskiej wyceny akcji Polisy była jej tragiczna sytuacja finansowa. W 1999 roku, narastająco po czterech kwartałach, spółka poniosła 72,5 mln straty netto, dodatkowo pozostała niepokryta strata netto z 1998 roku, która wyniosła 215,3 mln zł. Towarzystwo od dłuższego już czasu ma również ujemne kapitały własne. Na koniec pierwszego półrocza wynosiły one -164,6 mln zł, na koniec grudnia już 226,3 mln zł.
ZŁA kondycja finansowa odstraszyła klientów towarzystwa, które już od roku nie ma w odpowiedniej wysokości środków własnych na pokrycie marginesu wypłacalności. Ponieważ towarzystwo nie miało pieniędzy, nie wypłacało odszkodowań. Po dwóch kwartałach bieżącego roku wysokość lokat obniżyła się aż o 56 proc., a o 33 proc. spadły z nich przychody. Nic więc dziwnego, że udział w rynku Polisy spadł tylko w pierwszym półroczu 1999 roku o jedną trzecią w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Sytuacja jeszcze się pogorszyła po czterech kwartałach. W porównaniu z rokiem 1998 lokaty spadły o 77,2 proc., a przychody z nich o 42,6 proc.
WYNIKI finansowe skutecznie zniechęciły potencjalnych inwestorów do ratowania Polisy. Jeszcze na jesieni zarząd zapewniał wprawdzie, że są chętni na zainwestowanie w towarzystwo. Jednak Warta, która rozważała wejście do Polisy nie spieszyła się z podjęciem wiążących decyzji, a wbrew zapewnieniom innych kandydatów nie było.
WE WRZEŚNIU Ministerstwo Finansów odebrało Towarzystwu licencję na działalność. Wprowadzony do firmy zarząd przymusowy miał zbadać jej faktyczny stan finansowy i wprowadzić zabezpieczenie majątkowe. Spółka zwróciła się do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd o utajnienie tej informacji, ale Komisja nie wyraziła zgody. Rozpoczęła natomiast badanie czy nie zostały wykorzystane informacje poufne, które wpłynęły na ostatnie wzrosty kursu giełdowego Polisy. Spółka miała być w dalszym ciągu notowana na GPW. Jacek Socha, przewodniczący KPWiG uważał wówczas, że na giełdzie jest miejsce również na słabe firmy i nie widzi powodu, aby polisę wykluczyć z obrotu publicznego.
SYTUACJA firmy była jednak coraz gorsza. Polisa zdecydowała się więc w październiku 1999 roku na złożenie wniosku o upadłość. Natomiast pod koniec roku wycofała go. Powodem tego była umowa z Tachyion TI. Niemiecka firma miała do 15 stycznia 2000 roku wpłacić zalicz`kę wysokości 10 mln dolarów, przejąć 40 mln akcji i do końca marca objąć kolejne akcje serii R1. W zamian domagała się odzyskania przez polską firmę licencji na działalność.
Informacja ta przyczyniła się do spekulacyjnych wzrostów akcji. Akcjonariuszy nie zraziły wówczas nawet opóźnienia prac związanych przygotowaniem spółki do problemu roku 2000. Polisa, w związku z brakiem środków na regulowanie płatności, musiała wycofać się z kontraktów na dostawy sprzętu i oprogramowania. Do zrealizowania umowy z Tachyion TI jednak nie doszło. Polisa nie odzyskała licencji, a niemiecka firma nie wpłaciła zaliczki w terminie informując, że sfinalizowanie transakcji postanowiła przesunąć na drugą połowę lutego. Jednak16 lutego, na wniosek PUNU, sąd ogłosił upadłość Polisy. Powodem takiej decyzji było niezrealizowanie przez spółkę zaległych płatności i kilkakrotne przekroczenie wartości pasywów nad aktywami. Stanisław Gutek, były prezes Polisy przyznał, że nie wierzy, aby jakiś inwestor wpłacił pieniądze i zdecydował się na ratowanie firmy. Tylko w przypadku szybkiego doinwestowania towarzystwo mogłoby odwołać się od orzeczenia o ogłoszeniu upadłości.
SKUTKIEM decyzji sądu było zawieszenie tego dnia spółki podczas notowań ciągłych. Wieczorem Rada Giełdy postanowiła, że akcje będą notowane jeszcze do końca miesiąca. Czas ten wykorzystał Zygfryd Kielarski, były wiceprezes spółki, który w transakcjach giełdowych pozbył się 189 tys. akcji po 29 i 20 groszy.
WCZORAJ, mimo że podczas notowań ciągłych papiery były warte zaledwie 3 grosze, a ich wartość księgowa jest ujemna, nadal byli chętni na zawieranie transakcji. Akcjonariusze, którzy nie sprzedali swoich papierów muszą jednak zdawać sobie sprawę, że mogą być spłaceni dopiero po klientach i wszystkich innych wierzycielach. Najszybciej zostaną zaspokojeni właściciele polis obowiązkowych. Ich roszczenia zostaną pokryte z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Pozostałe wierzytelności spłacane będą z masy upadłościowej.