W USA po wyraźnej zwyżce w zeszłym tygodniu (największej od początku kwietnia tego roku) krótkoterminowi inwestorzy musieli kiedyś zrealizować zyski. Nadal taniała ropa, bo władze irackie poinformowały, że do normalnego poziomu zwiększyły dostawy do tankowców. Formacja objęcia bessy na wykresie ropy rzeczywiście wyznaczyła początek korekty. Taniejąca ropa powinna wystarczyć do tego, by podnieść indeksy, ale wzmacniał się dolar i rosła rentowność obligacji. To też był skutek zmian na rynku ropy, bo tańsza ropa to mocniejsza gospodarka, ale te zmiany nie były korzystne dla rynku akcji. Mocny dolar to słabszy eksport, a rosnąca rentowność to wyższe stopy procentowe.
Te ruchy nie miałyby jednak większego wpływu na indeksy, gdyby nie to, że Wal-Mart zmniejszył prognozę sprzedaży. Ponieważ to jest sezon zwiększonej aktywności handlu (powrót do szkół), to inwestorzy zaniepokoili się tym, że konsumenci ograniczają wydatki. Sesja należała jednak do przejściowych, a nastroje są nadal bycze, chociaż rynki amerykańskie wyraźnie czekają na jakiś impuls. Jeśli tak, to o taki impuls było wczoraj dosyć trudno i zanosiło się na kolejną nudną sesję na niewielkich obrotach.
Dziś inwestorzy dostaną kilka informacji, które mogą je trochę rozruszać. Przede wszystkim Rada Polityki Pieniężnej poinformuje o swojej decyzji dotyczącej poziomu stóp procentowych. Ja nadal uważam, że sytuacja gospodarcza będzie się pogarszała i stóp nie należy podnosić. Jednak RPP może je podnieść, bo taka jest jej polityka. Nie wyobrażam sobie podwyżki o 50 pkt baz. — to byłaby decyzja kompletnie bezsensowna. Podwyżka o 25 pkt baz. jest już zdyskontowana zarówno w cenach akcji, jak i na rynku walutowym. Trudno sobie wyobrazić brak podwyżki, ale jeśli tak się stanie, to rynek się bardzo ucieszy.
Po komunikacie rady opublikowane będą dane makro z USA. Ważne będą tylko te wcześniejsze (zamówienia na dobra trwałego użytku). Byki potrzebują dobrych danych. Złe mogą sprowadzić na rynek korektę. Czy informacje o zapasach ropy mogą wpłynąć na rynek? Wątpię, o ile nie będą bardzo dobre. Po prostu dopóki cena ropy jest dobrze poniżej 50 USD, to nikt się tym przejmować nie będzie. U nas sesję zakończą informacje o cenach żywności w pierwszej połowie sierpnia. Wydawałoby się, że po decyzji RPP te dane to już musztarda po obiedzie, ale tak nie musi być. Gdyby na przykład rada stóp nie podniosła, albo podniosła o 25 pkt baz., a ceny mocno wzrosły, to rynek znowu zacząłby się bać dużej podwyżki na następnym posiedzeniu.
Tylko czy to rzeczywiście wpłynęłoby źle na rynek po wczorajszej sesji? Na GPW wczoraj przez długi czas odbywały się dzikie harce, a kierunek indeksów zmieniał się kilka razy. Obroty były spore i to nie tylko dzięki wymianom akcji BRE Banku. Dwie godziny przed końcem sesji tylko kurcząca się baza na kontraktach sygnalizowała, że rynek coraz bardziej wierzy w przełamanie oporów technicznych, ale w końcu to przełamanie nastąpiło. Od dawna zresztą widać było, że rynek trwa w letargu i wyjdzie z niego w najbardziej nieoczekiwanym momencie.
Dobierając taktykę na wczoraj trzeba było wybierać między zachowaniem logicznym i kontrariańskim. Logiczne byłoby, gdyby po kolejnym nieudanym teście oporów indeksy spadły. Było o to jednak dosyć trudno, bo indeksy w Eurolandzie nadal rosły i zapowiadała się zwyżka w USA. Rozumowanie kontrariańskie mówiło, że to właśnie jest ten dzień, w którym można z zaskoczenia zaatakować. Tylko jakie to zaskoczenie, skoro nastroje na świecie są dobre? Rozwiązanie było dosyć dwuznaczne. Niezwykła wprost siła PKN z pomocą TP wymusiła przełamanie oporów. Martwiły jednak słabsze banki i szerokość rynku. Cóż, technika obowiązuje, chociaż wolałbym jeszcze zobaczyć potwierdzenie na szerszym rynku. Dla technika przełamanie oporów sygnalizuje, że z czasem na indeksach powinno dojść do testu szczytu wszech czasów, ale uważam, że niezbędna jest dzisiaj sesja kontynuacji, by to potwierdzić.