Minister finansów wspomina o podwyżce akcyzy, ale zaraz potem uspokaja, że na razie jest w stanie zbilansować budżet bez podnoszenia podatków.
Prezydium Sejmu wraz z ministrami finansów i gospodarki zdecydowali, że rząd nie będzie przedstawiał autopoprawki do projektu budżetu na 2005 r., mimo odrzucenia przez parlament podwyżki składek ZUS dla przedsiębiorców. Domagała się tego Platforma Obywatelska, twierdząc, że skoro powstała luka około 1 mld zł, to nie można nad niezbilansowanym budżetem pracować.
Budżet przetrwa
Inne zdanie ma Mirosław Gronicki, minister finansów.
— Odrzucone ustawy nie mają wpływu na budżet centralny, mogą za to zmienić sytuację reszty finansów publicznych — uważa minister.
Oznacza to, że ubytek w dochodach ZUS zostanie zrekompensowany nie zwiększoną dotacją z budżetu, ale kredytem komercyjnym. Zwiększy to dług sektora publicznego. Minister oświadczył też, że na razie nie planuje podwyżek podatków, by ratować budżet.
Komisja Finansów Publicznych rozpoczęła prace nad poprawkami zgłoszonymi w drugim czytaniu. Jest ich 129 i wszystkie będą poddane pod głosowanie na posiedzeniu Sejmu w piątek.
Posłowie chętnie podnieśliby nieco podatki. Klub SLD zgłosił projekt zwiększenia aż o 600 mln zł dochodów z VAT. Uzyskane środki mają zwiększyć pulę na obsługę długu. Wcześniej ci sami posłowie SLD obcięli wydatki na ten cel aż o 1,3 mld zł, by sfinansować dodatki dla emerytów. Posłowie SLD chcą też zwiększyć o 120 mln zł dochody z akcyzy i pieniądze przeznaczyć na wyposażenie policji. Nieco inaczej chce finansować policję Socjaldemokracja Polska, która wierzy w zwiększenie dochodów z mandatów o 45 mln zł. Rekordową propozycję złożyła Samoobrona, która oczekuje wpłaty do budżetu 16 mld zł z rozwiązania rezerwy rewaluacyjnej NBP.
Łatwe przesunięcia
Poza zwiększeniem dochodów posłowie mają też dużo pomysłów na przesuwanie wydatków. W oczy rzuca się propozycja PiS, by zabrać aż 300 mln zł urzędom skarbowym. PSL chciałoby przeznaczyć o 1,2 mld zł mniej na obronę narodową.