Steven Prast w sierpniu 2026 roku został szefem operacyjnym Holyvolta, szwedzkiego startupu z branży bateryjnej wycenianego na 2,4 mld SEK, czyli ponad 900 mln zł. Przyciągnęła go trudna układanka produkcyjna, na której inni – jak Northvolt – połamali sobie zęby. Holyvolt pracuje nad bateriami drukowanymi sitodrukiem.
– Założyciel Holyvolta, Mathias Ingvarsson, ma tak samo szerokie, nieliniowe myślenie i bezgraniczne podejście jak Elon Musk - twierdzi Steven Prast.
Wie, o czym mówi, bo spędził wiele lat jako menedżer w SpaceX i Tesli amerykańskiego miliardera.
Od własnej firmy do SpaceX i Tesli
W 2008 roku założył własną firmę EOS Solutions, zajmującą się modelowaniem i symulacjami na potrzeby produkcji, którą sprzedał w 2014 roku. To w 2015 r. doprowadziło go do SpaceX, gdzie stworzył pierwszego cyfrowego bliźniaka fabryki.
– W 2017 roku Tesla borykała się z wyzwaniami przy skalowaniu produkcji pakietów akumulatorów przed premierą Modelu 3. Dołączyłem, aby zbudować cyfrowego bliźniaka, który potrafiłby zidentyfikować i rozwiązać wąskie gardła” – mówi Steven Prast.
Elon spędzał tam całe dnie, codziennie. Żył i spał w fabryce. Ja spałem w swoim samochodzie. Po prostu tak to wyglądało. Energia, determinacja i jego obecność sprawiały, że byliśmy zmotywowani i skupieni.
Gigafabryka tętniła energią, pracowało w niej około 10 tys. osób.
– Była w trakcie budowy. Stal, cement i nowy sprzęt montowano jednocześnie z naszymi próbami produkcji baterii – wspomina menedżer.
Tesla istniała już od 10 lat i produkowała modele Roadster, Model S oraz Model X. Jednak Model 3 wymagał zupełnie nowych metod, a firma znajdowała się zaledwie tygodnie od krawędzi bankructwa.
– Elon spędzał tam całe dnie, codziennie. Żył i spał w fabryce. Ja spałem w swoim samochodzie. Po prostu tak to wyglądało. Energia, determinacja i jego obecność sprawiały, że byliśmy zmotywowani i skupieni – mówi Steven Prast.
U Elona Muska każdy mógł widzieć wszystko
Z dnia na dzień jego zespół otrzymał rozkaz przeniesienia się z San Francisco do Reno.
– Identyfikowaliśmy i rozwiązywaliśmy jedno wąskie gardło po drugim. To wytrenowało całą organizację w rozwiązywaniu problemów – relacjonuje szef operacyjny Holyvolta.
Elon Musk wymagał również całkowitej przejrzystości i odpowiedzialności od wszystkich.
Kiedy usuwasz wszystkie granice, robi się jak w "Grze o Tron" – jeden dział może przejąć zadania drugiego. To zmusza kadrę kierowniczą na wszystkich szczeblach do współpracy i budowania społeczności, inaczej wybuchnie wojna.
– Oznaczało to, że wszyscy mogliśmy widzieć wszystko w całej organizacji. Różniło się to od świata przemysłu motoryzacyjnego, lotniczego i obronnego, w którym się wychowałem i gdzie praca odbywa się w zamkniętych strukturach – tłumaczy były współpracownik Elona Muska.
Organizacja była również bardzo płaska.
– Kiedy usuwasz wszystkie granice, robi się jak w "Grze o Tron" – jeden dział może przejąć zadania drugiego. To zmusza kadrę kierowniczą na wszystkich szczeblach do współpracy i budowania społeczności, inaczej wybuchnie wojna – wyjaśnia Steven Prast.
Pomagasz rozwiązać problem albo wylatujesz
Dziś Elon Musk uznawany jest za najbogatszego człowiekiem na świecie z majątkiem szacowanym na blisko blilion dolarów.
– To niezwykle analityczna osoba. Jest dynamiczny i w 100 procentach skupiony na tu i teraz. W Tesli czy SpaceX nie było żadnej "galerii sław". Nie ma znaczenia, co zrobiłeś w zeszłym tygodniu, roku czy miesiącu. Liczy się tylko dzisiaj – mówi weteran SpaceX.
Jeśli nie potrafisz rozwiązać dzisiejszego problemu, w oczach Elona Muska nie wnosisz żadnej wartości.
– To nie oznacza, że nie masz wartości albo jesteś złym człowiekiem. Nie oznacza to też, że cię nie kocha – po prostu w tej chwili nie jesteś przydatny – tłumaczy menedżer.
To niezwykle analityczna osoba. Jest dynamiczny i w 100 procentach skupiony na tu i teraz. W Tesli czy SpaceX nie było żadnej "galerii sław". Nie ma znaczenia, co zrobiłeś w zeszłym tygodniu, roku czy miesiącu. Liczy się tylko dzisiaj.
Steven Prast czuł ludzką więź z Elonem Muskiem, ale lepiej było nie przebywać z nim w jednym pomieszczeniu, jeśli nie pomagało się w rozwiązaniu bieżących problemów.
– W przeciwnym razie mogłeś wylecieć z pracy – twierdzi szef operacyjny Holyvolta.
Minionego lata SpaceX pobiło rekord jako największy debiut giełdowy na świecie.
– Ludzie kochają kosmos. Nie ma nic bardziej pociągającego. Moje pokolenie wychowało się na "Star Wars", a wcześniej mieliśmy "Star Treka". To pokazuje siłę ludzkiej wyobraźni i to, jak potężna jest ta koncepcja - podkreśla Steven Prast.
Holyvolt bazuje na tzw. sitodruku. Technologia ta istnieje od dawna, lecz firma udoskonaliła ją poprzez drukowanie anod i katod – dwóch głównych elektrod przewodzących prąd w akumulatorach. Różne materiały wytwarzane przez spółkę można stosować w wielu rodzajach baterii. Po rundzie finansowania w lutym 2026 roku wycena Holyvolta wyniosła 2,42 mld SEK (ok. 920 mln zł). Od początku działalności startup pozyskał ponad 300 mln SEK (ok. 115 mln zł). Inwestorzy to m.in. słynna szwedzka rodzina Wallenbergów (poprzez spółkę holdingową FAM) i gigant rynku ciężarówek AB Volvo.
Holyvolt dąży do wyeliminowania wielu toksycznych substancji kojarzonych obecnie z produkcją baterii. Metoda produkcyjna firmy w dużej mierze opiera się na bazie wodnej i jest wolna od toksyn, co ułatwia również recykling w porównaniu z tradycyjną metodą powlekania szczelinowego.
W najbliższych miesiącach spółka spodziewa się pierwszych przychodów z dostawy gotowych produktów.
Artykuł opublikowany za Dagens Industri, szwedzkim portalem biznesowym z Grupy Bonnier.

