Dźwignia to spore ryzyko

Piotr Burza
opublikowano: 1999-05-27 00:00

Dźwignia to spore ryzyko

Duży kredyt powoduje, że inwestor może stracić wszystko

Firmy brokerskie egzystują na naszym rynku już od dłuższego czasu. Większość z nich zajmuje się wyłącznie pośredniczeniem w transakcjach międzybankowych, a ich oferta nie jest dostępna dla klienta indywidualnego. Powstało również kilka firm, które nie tylko oferują swe usługi mniejszym inwestorom, ale działają na zasadzie biur maklerskich oferujących dźwignię finansową. Jednym słowem, proponują kupno na kredyt.

Aby założyć firmę brokerską nie jest wymagane specjalne zezwolenie. Dotyczy to tak potentatów, którzy oferują swoje usługi bankom i pośredniczą w zawieraniu wielomiliardowych transakcji każdego dnia, jak i mniejszych firm, wymagających tylko niewielkiego depozytu zabezpieczającego.

Firmy brokerskie operujące w Polsce oferują duży zysk, przy nakładzie małych środków. Kluczem do tego ma być dźwignia finansowa oferowana przez firmę. Sposób ten jest już szeroko znany na Zachodzie. Niewątpliwą jego zaletą jest możliwość zwiększenia zysków, a wadą zwielokrotnienie strat. Wśród inwestorów państw rozwiniętych zasada zakupu na kredyt jest bardzo popularna. Liczne biura maklerskie oferują dźwignię finansową. Żądają one jedynie kapitału zabezpieczającego wysokości np. 50 proc. inwestowanej sumy — jest to dźwignia 2-krotna.

Zasada działania dźwigni

Przyjmijmy, że posiadając jedynie 50 dolarów kupujemy 25 akcji firmy X po 2 dolary za sztukę. Gdy kurs akcji podskoczy o 20 proc., to zarabiamy 10 dolarów. 10 dolarów tracimy przy takim spadku kursu. Zobaczmy teraz, co się stanie, gdy powiększymy nasz kapitał pożyczając od maklera dodatkowe 50 dolarów. Kupimy 50 akcji za 100 dolarów i zarobimy 20 dolarów, przy 20-proc. wzroście kursu. Od pożyczonej sumy trzeba zapłacić 10 proc. prowizji maklerowi. W tym wypadku prowizja wyniesie 5 USD. Mimo zapłacenia sporej prowizji i tak zarabiamy 15 dolarów, a więc 50 proc. więcej niż przy zainwestowaniu tylko kapitału własnego.

Przyjmijmy teraz inny wariant i rozważmy sytuację, że te same akcje spadną o 20 proc. W tej sytuacji tracimy 20 dolarów, dodatkowo musimy zapłacić 10 proc. prowizji. Nasza strata zwiększa się wtedy do 25 USD, które są potrącane z naszego kapitału zabezpieczającego, czyli 150 proc. więcej niż przy zainwestowaniu kapitału własnego. Pozostajemy z 25 USD w kieszeni. Inwestując wyłącznie własny kapitał zostałoby nam 40 USD.

W Polsce tak samo

Firmy działające w naszym kraju oferują możliwość inwestowania na rynkach walutowych, lub międzynarodowych rynkach towarowych, w spekulacjach kontraktami futures. Firmy te najczęściej stosują one dźwignię 100-krotną lub 50-krotną.

Przyjmijmy, że operujemy dźwignią 100-krotną, a nasze biuro brokerskie operuje na międzynarodowych rynkach walutowych. Zobaczmy, co się stanie, gdy zainwestujemy 10 tys. dolarów, które są depozytem zabezpieczającym.

10 tys. razy 100 równa się 1 milion. Mamy więc możliwość kupna walut na rynkach międzynarodowych za 1 mln USD.

Wyobraźmy sobie, że kurs funta szterlinga, którego kupujemy za 1 mln USD, z ceny bazowej 1,6000 USD za funta podskoczy do 1,6100 USD. Zarabiamy wtedy niebagatelną sumę10 tys. dolarów. Po potrąceniu 1 tys. dolarów prowizji za dźwignię oferowaną przez firmę brokerską, zostaje nam w kieszeni okrągła sumka 9 tys. USD. Podwaja to prawie zainwestowany kapitał.

Zobaczmy jednak, jak sytuacja będzie wyglądać, gdy kurs waluty będzie się zachowywać nie po naszej myśli. Załóżmy, że ruch odbędzie się w odwrotnym kierunku. Funt zamiast zyskiwać na wartości nagle zacznie tracić. Z ceny bazowej 1,6000 USD za funta spadnie ona do 1,5900 USD. Taka sytuacja zdarza się na międzynarodowych rynkach walutowych bardzo często. Przy tak niekorzystnym ruchu, nie dość że tracimy cały kapitał zabezpieczający wysokości 10 tys. USD, to jeszcze pozostaje nam do zapłacenia 1 tys. USD prowizji dla brokera. Tracimy zatem 11 tys. zł.

Systemy zabezpieczające

Ogólnie przyjętą zasadą, przez wszystkie firmy jest „margin call”. Jeśli wielkość depozytu zabezpieczającego spada do 25 proc., to albo należy go uzupełnić, albo zamknąć pozycję ze stratą. Są też i inne mechanizmy, którymi dea-ler broni się przed stratą powierzonego mu kapitału. Ruchy walut czasami są tak gwałtowne, że może dojść do takiej ekstremalnej sytuacji, gdy firma zażąda dopłaty. Dlatego ważny jest wybór doświadczonego dealera, który obraca naszymi pieniędzmi.

Krajowy rynek drobnych inwestorów penetrują nie tylko krajowe firmy, lecz również i firmy zagraniczne. Wielu przedsiębiorców opowiada o telefonach brokerów z Niemiec czy też z Anglii oferujących podobne usługi.

W ocenie ekspertów

Analitycy twierdzą, że dźwignia finansowa jest pomocnym instrumentem, szczególnie dla firm. Angażując bowiem niezbyt duże środki, mogą osiągnąć znaczny zysk. Jednak im większa dźwignia, tym większe ryzyko. Trzeba sobie uświadomić, że jest to zabawa dla bogatych, dla tych osób, które stać na stratę całej kwoty, czasem w bardzo krótkim czasie.