E-handel w nowych czasach

MARIUSZ WESOŁOWSKI doradca z zakresu e-commerce
04-02-2015, 00:00

Komentarz

Kryterium trafności jest dyskutowane przez aktywnych sprzedawców z Allegro od kilku miesięcy i wzbudza spore kontrowersje. Parametr ten jednak ma przede wszystkim służyć kupującym, a dla sprzedawców być jeszcze jednym elementem, na który warto i trzeba zwrócić uwagę. Do niedawna mówiło się tylko o roli zdjęcia i opisu, teraz ten opis będzie musiał również koncentrować się na sprawach nieco bardziej typowych dla optymalizacji i pozycjonowania w wyszukiwarkach internetowych.

Nie sądzę, aby tak duży i świadomy gracz jak Allegro wdrożył niesprawdzoną funkcjonalność. A oczekiwanie, że wprowadzi takie udogodnienie dla kupujących, a jednocześnie poinformuje, jak sprzedający może je ominąć, jest jak oczekiwanie od Google, że ujawni swój algorytm. Nigdy tego nie zrobi, bo jest siecią reklamową, a sama usługa Google AdWords też nie może gwarantować rozwiązania problemów pozycji. Podobnie samo wykupienie wyróżnienia w serwisie Allegro też nie może i nie powinno tego gwarantować.

Allegro już od ponad dekady nie jest kramem na bazarze Różyckiego. Jest potężną siecią handlową, która musi przede wszystkim zaspokoić potrzeby kupujących, bo sukces sprzedawców trwać będzie tak długo, jak długo trwać będzie zainteresowanie rynku — w tym przypadku nabywców — konkretnym miejscem, w którym chcą coś kupić. Wśród milionów ofert na Allegro i setek tysięcy w poszczególnych kategoriach wciąż są do wyboru kryteria ceny czy czasu trwania aukcji, choć bardziej wypada już użyć słowa — oferty. Trafność jest tylko jednym z nich.

Na kryterium trafności z pewnością stracą firmy, które nie myślą o długofalowej strategii sprzedaży, a tylko o najbliższej fakturze. Trudno je za to winić, ale też trudno oczekiwać, by lider handlu internetowego w Polsce koncentrował swoją uwagę właśnie na nich. Dostosowanie ofert do nowego parametru wymaga pracy i poświęcenia odpowiedniej uwagi samemu serwisowi: aktywnego sprawdzania, kto jest konkurentem, co robi inaczej i lepiej, skoro ma zamówienia.

Jeśli Allegro chce toczyć walkę ze wszystkimi, którzy zapominają, że to właśnie dzięki kupującym mają co miesiąc prowizję do zapłacenia — to jest to dobry znak. W perspektywie profesjonalizacji rynku i społecznego odbioru handlu w sieci można temu tylko przyklasnąć. Przypominam sobie, jakim świętym oburzeniem zapłonęli sprzedający, kiedy telewizja po raz pierwszy wyemitowała reklamę „Dla miłościwie nam kupujących”. Niektórym trudno zaakceptować to, że czasy SKLEPu („stój kliencie lub ewentualnie poproś”) z kabaretu Laskowika i Smolenia skończyły się 25 lat temu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MARIUSZ WESOŁOWSKI doradca z zakresu e-commerce

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / E-handel w nowych czasach