Gorący pieniądz — tak w branży TFI mówi się pieniądzach napływających do funduszy za pośrednictwem internetowych platform sprzedaży. A jest ich coraz więcej — tylko przez lidera rynku mBank 470 tys. klientów ulokowało 1,3 mld zł.
— Sprzedażą w internecie nie da się w żaden sposób sterować, nie mamy wpływu na to, jakie fundusze klienci kupują. To bardzo nielojalni klienci. Gdy jest wynik, widać duży napływ, ale jak tylko wynik się pogorszy, klienci uciekają — mówi przedstawiciel jednego z TFI.
Ale przedstawiciele banku bronią klientów przed nazywaniem ich spekulantami.
— Nasi klienci są inwestorami długoterminowymi, ale często modyfikują strategię, a co za tym idzie — zmieniają fundusz. Jeśli inwestują na trzy lata, to w tym czasie pewnie pięć razy zmienią fundusz — mówi Monika Chwiedziewicz, menedżer ds. produktów inwestycyjnych w mBanku.
Internetowi inwestorzy wolą ryzykowne inwestycje. W mBanku w funduszach akcyjnych ulokowane jest 63 proc. aktywów. Ta kategoria stanowi również blisko 58 proc. sprzedaży w internetowej sprzedaży Deutsche Banku. Tymczasem na całym rynku w akcyjnych ulokowane jest zaledwie 28,5 proc.
Więcej o zachowaniach e-inwestorów przeczytasz we wtorkowym „Pulsie
Biznesu”.