e-kursy są elastyczne

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2002-11-28 00:00

Popularną formą kształcenia pracowników jest ostatnio mieszany model nauki, w którym szkolenie e-learningowe stanowi część większego programu, a jego zadanie polega na przygotowaniu słuchaczy do spotkań tradycyjnych.

— Wiele szkoleń wymaga najpierw przerobienia wstępnego modułu e-learningowego, przed spotkaniem z trenerem. Jeżeli weryfikacja ta zostanie zlekceważona, uczestnicy nie będą w stanie nadążyć z nauką w trakcie szkolenia tradycyjnego — twierdzi Michalina Jaworek, konsultant e-learning z Centrum Edukacyjnego IBM.

Zaletą e-learnigu jest brak logistyki. Często nie angażuje się nawet firmy zewnętrznej, przedsiębiorstwo może korzystać z wiedzy własnych menedżerów.

Realizacja szkoleń e-learnigowych przebiega w trzech etapach: projektowanie, wdrożenie i serwis. Jak wyjaśnia Michalina Jaworek, najważniejszym elementem projektowania jest analiza potrzeb klienta.

— Musimy się zastanowić, jakie umiejętności ma nabyć zespół. Musimy odbyć szereg rozmów z ekspertami z dziedziny będącej przedmiotem szkolenia, menedżerem grupy czy nawet z osobą z wyższego szczebla, widzącą obraz i potrzeby całej organizacji. Potem robimy listę, określając w niej potrzeby każdego pracownika, nie zapominając przy tym o zweryfikowaniu poziomu zaawansowania pracy z komputerem czy danym narzędziem pracy. W zależności od rodzaju szkolenia każda analiza jest inna — opowiada Michalina Jaworek.

Zwraca przy tym uwagę na techniczne aspekty szkolenia, czyli środowisko sieciowe i rodzaj używanego sprzętu.

— Według statystyk około 60 proc. osób nie wierzących w efektywność e-learningu miało po prostu złe doświadczenia, związane z nieodpowiednio zaprojektowanym szkoleniem — twierdzi Michalina Jaworek.

Dzięki e-learningowi szkolenie dociera jednocześnie do mniej i bardziej zaawansowanych uczestników.

— Jeżeli mamy do czynienia z osobami na wysokim poziomie znajomości informatyki bądź tematu, realizacja szkolenie krok po kroku nie jest najlepszym rozwiązaniem. Osoby te wolą od razu zająć się tematami, które są im potrzebne, więc powinna być im dana możliwość zajęcia się konkretnymi zagadnieniami — podkreśla Michalina Jaworek.

Jej zdaniem moduły szkoleniowe nie powinny być dłuższe niż 20-30 minut, ponieważ koncentracja uczącej się osoby jestprzez taki czas najwyższa, potem gwałtownie spada.

— Z punktu widzenia organizacji szkoleń najlepszą opcją jest danie wszystkim uczestnikom pewnego czasu na przerobienie materiału. Należy jednak pamiętać, by termin końcowy nie był jednakowy dla wszystkich. Wtedy, tuż przed jego upływem, uczestnicy szkolenia zostawiają własną pracę i logując się do Intarentu obciążają sieć — wyjaśnia Michalina Jaworek.