E-learning ciągle walczy o uznanie

Mirosław Konkel
opublikowano: 2007-04-27 00:00

Jedni nie doceniają nauki online, inni zdają się ją przeceniać. Taki wniosek można wysnuć z najświeższych sondaży.

Nowoczesność tak, ale dobrze przemyślana

Jedni nie doceniają nauki online, inni zdają się ją przeceniać. Taki wniosek można wysnuć z najświeższych sondaży.

Wkrótce kształcenie e-learningowe będzie stanowiło największą część systemu edukacyjnego w firmach — uważa prawie dwie trzecie menedżerów i specjalistów personalnych, którzy w styczniu br. wzięli udział w badaniu przeprowadzonym przez SkillSoft.

Być może wirtualna nauka rzeczywiście znajdzie uznanie za kilka lat, ale na razie zdecydowanie przegrywa z bezpośrednimi metodami szkolenia i rozwoju pracowników. Jak wynika z raportu „Trendy HRM w Polsce w 2007 r.”, który opracowała firma Deloitte, tylko połowa pracodawców wprowadziła, wprowadza lub zamierza wprowadzić programy e-learningowe. Brak takich planów u pozostałych przedsiębiorców wynika zarówno z uwarunkowań kulturowych, jak i z niskiego poziomu informatyzacji firm.

— Największą przeszkodą w rozwoju e-learningu jest jednak mentalność — stwierdza Alicja Lewandowska, psycholog społeczny i pracownik naukowy z Gdańska.

To się opłaca

Według Marka Prujszczyka, wiceprezesa Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami, wyniki ankiety SkillSoft i wnioski z raportu Deloitte nie wykluczają się wzajemnie. Niektórzy szefowie — wyjaśnia — traktują edukację w sieci jako rodzaj nowinki i mody, która niebawem przeminie. Inni widzą jej zalety, ale rozumieją, że jest tylko jednym z wielu narzędzi edukacji.

— E-learning należy postrzegać jako dobre uzupełnienie klasycznych form szkolenia, poszerzenie palety możliwych rozwiązań — przekonuje Marek Prujszczyk.

Statystyki wskazują, że zwolenników kształcenia online przybywa, o czym decydują głównie względy finansowe.

— Elektroniczny kurs może być nawet o 75 proc. tańszy od tradycyjnego. Poza tym odpadają koszty podróży — zauważa Przemysław Rey, niezależny specjalista ds. HR.

— Jeszcze większe oszczędności można uzyskać, realizując e-learning w intranecie. Choć na to mogą się porwać na razie tylko bogatsze firmy — dodaje Marek Prujszczyk.

Wszędzie i zawsze

Jakie jeszcze argumenty przemawiają za edukacją w sieci?

— Selektywny dobór treści, dostosowanie tempa nauki do możliwości ucznia, prezentacje z dynamicznymi elementami audiowizualnymi — to tylko niektóre atuty e-learningu — zachwala Alicja Lewandowska.

Z kolei Przemysław Rey za najważniejszy walor interaktywnych i multimedialnych kursów uważa to, że mogą się one odbywać zawsze i wszędzie. Jego zdaniem, najwięcej korzystają na tym przedsiębiorstwa o rozproszonej strukturze, czyli te, które mają oddziały, filie i przedstawicielstwa w różnych zakątkach kraju czy nawet świata.

Możesz zainteresować się również: