E-obieg dokumentów w firmie

Kamil Kosiński
opublikowano: 2010-04-14 00:00

Mało która firma ma system elektronicznego obiegu faktur. Ale kryzys uświadomił biznesowi, że taki system się przydaje.

Mało która firma ma system elektronicznego obiegu faktur. Ale kryzys uświadomił biznesowi, że taki system się przydaje.

Specjalizująca się budowie systemów intranetowych firma Kolibro przeprowadziła badanie obiegu faktur kosztowych w 337 polskich przedsiębiorstwach — zarówno tych małych, jak i zatrudniających ponad 3 tys. osób. Niemal 40 proc. ankietowanych firm zarządza miesięcznie 100-500 fakturami kosztowymi, co piąta — powyżej 1 tys., a 4 proc. — ponad 10 tys.

W większości dużych przedsiębiorstw w procesie akceptacji i księgowania faktur uczestniczy średnio aż 60 osób. Dla wielu z nich jest to jednak zajęcie poza podstawowym zakresem obowiązków, przeciągają więc akceptację faktury, motywując to brakiem czasu. Akceptacja pojedynczego dokumentu trwa najczęściej około tygodnia. W zdecydowanej większości firm dokonuje się tego przez podpis na rewersie lub dołączonej kartce, często z wykorzystaniem tzw. stempla akceptacji kosztu.

Archiwizacja częstsza

Przedsiębiorstwa, które korzystają z elektronicznego systemu, są w stanie skrócić czas obiegu faktur nawet do kilkunastu minut, a w przeważającej większości — do jednego dnia. Oprogramowanie takie ma bowiem zdefiniowane reguły automatycznego przekazywania faktur między osobami zaangażowanymi w ich akceptację z finalnym dostarczeniem do księgowości.

System elektronicznego obiegu faktur miało jednak tylko 14 proc. badanych firm. O pięć punktów procentowych więcej zadeklarowało przechowywanie dokumentów kosztowych w formie elektronicznej.

— Częściej od elektronicznego obiegu dokumentów firmy stosują elektroniczną archiwizację. W praktyce faktura jest skanowana zaraz po dotarciu do firmy i jako taka archiwizowana, ale jej obieg w celu akceptacji odbywa się w formie papierowej — wyjaśnia Aleksander Sala, prezes Kolibro.

Aż 56 proc. badanych przedsiębiorstw deklaruje jednak potrzebę zastosowania systemu wspomagającego obieg faktur.

— Podczas kryzysu firmy musiały przyjrzeć się swojemu cash flow. Zaczęły się więc zastanawiać nad tym, kiedy pojawiają się koszty. Bez takiego systemu wiedzy o koszcie nie ma aż do chwili, gdy opisana faktura trafi do księgowości. W skrajnym przypadku może to trwać nawet miesiąc — komentuje Aleksander Sala.

Jak kura pazurem

Brak wiedzy o wpłynięciu faktury do firmy powoduje niekiedy konieczność składania korekt deklaracji VAT. Przedsiębiorstwa, które nie mają systemu elektronicznego obiegu dokumentów kosztowych jako uciążliwość wskazują również nieczytelność opisów merytorycznych i podpisów osób uczestniczących w akceptacji faktur.

Kamil Kosiński