E-podatki spadły z trampoliny

opublikowano: 21-02-2018, 22:00

Centralny system podatkowy zmierza ku katastrofie na miarę Poltaksu, w którym resort finansów po pięciu latach wdrożenia rozstał się z wykonawcą i utopił setki milionów złotych

W połowie stycznia pisaliśmy o problemach z realizowanym przez Ministerstwo Finansów (MF) projektem e-podatki. Kontrakt z Sygnity resort podpisał w 2013 r., a ostatnie elementy systemu miały być gotowe w tym roku. Nie ma na to żadnych szans. Co gorsza, wiele wskazuje na to, że projekt, który kosztował już 100 mln zł, nie zostanie ukończony.

Projekt w Polsce był dla nas ważny m.in. dlatego, że był pierwszym w tej części świata. Upatrywaliśmy w nim szansy rozwoju i nawiązania współpracy z innymi krajami w Europie — mówi Marek Bawoł, dyrektor w Fast Enterprises.
Zobacz więcej

ZAWIEDZIONE NADZIEJE:

Projekt w Polsce był dla nas ważny m.in. dlatego, że był pierwszym w tej części świata. Upatrywaliśmy w nim szansy rozwoju i nawiązania współpracy z innymi krajami w Europie — mówi Marek Bawoł, dyrektor w Fast Enterprises. [FOT. WM]

Powtórka z Poltaksu

Przedstawiciele ministerstwa przyznają, że opóźnienie w zakresie niektórych elementów projektu wynosi już około dwóch lat. MF naliczyło Sygnity kary, z czym spółka się nie zgadza i negocjuje z resortem zmianę sposobu realizacji projektu. Z naszych informacji wynika, że obecnie urzędnicy i ich doradcy ds. IT optują za rozwiązaniem umowy i powierzeniem dotychczasowemu wykonawcy wyłącznie utrzymania systemu. Sygnity odmówiło komentarza. Zadania nie ułatwia konflikt Sygnity z dostawcą technologii — amerykańską spółką Fast Enterprises. Większość rozmówców„PB” zbliżonych do projektu twierdzi, że będzie bardzo trudno go uratować.

Jest ryzyko, że podzieli los systemu Poltax — wdrożenia z początku lat 90. (z udziałem francuskiej spółki Bull), który Piotr Piętak, były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, nazywa największą i najkosztowniejszą kompromitacją procesu publicznej informatyzacji w Polsce. Przypomnijmy, że podpisany w 1991 r. kontrakt z Bullem, wart około 200 mln zł, zakończył się po pięciu latach rozstaniem z wykonawcą. MF samo dalej rozwijało system, który ukończono w 2002 r., a łączny koszt przekroczył 600 mln zł.

Grzech pierworodny

W styczniu informowaliśmy, że według MF, jednym z głównych źródeł problemów była wybrana technologia — GenTax. Jej dostawca się z tym nie zgadza. Fast Enterprises to firma założona w 1997 r. przez sześciu wspólników, mających doświadczenie we wdrażaniu systemów dla administracji podatkowej w wielu krajach, m.in. w Irlandii, Singapurze i USA. Na bazie ich praktyki powstał pierwszy na rynku zintegrowany system podatkowy typu COTS (z ang. commercial off-the-shelf), który ma gotowe mechanizmy do konfiguracji procesów biznesowych występującychw administracji podatkowej i jest uniwersalny — można stosować to samo oprogramowanie bez względu na obowiązujący system prawny czy rodzaj wdrażanego podatku.

— GenTax — w odróżnieniu od tradycyjnego sposobu tworzenia systemu podatkowego — pozwala ominąć kosztowną, długotrwałą i ryzykowną fazę budowy i rozwoju oprogramowania i skupić całą energię na dostosowaniu potrzebnych funkcji. Odbywa się to poprzez konfigurację gotowego systemu i przygotowaniu dedykowanego oprogramowania — mówi Marek Bawoł, dyrektor w Fast Enterprises. Podkreśla, że przygotowując się do przetargu, MF skorzystało z badania rynku podobnych systemów, przeprowadzonego przez firmę analityczną Gartner. Miejsce w jej rankingu resort uczynił jednym z kryteriów wyboru oferty.

— Nasz system zebrał najwięcej punktów w każdej z badanych kategorii i uplasował się na pierwszym miejscu — twierdzi Marek Bawoł. Dlaczego wdrożenie rozwiązania, które działa m.in. w USA, Kanadzie, Finlandii, Nowej Zelandii i Malezji, nie powiodło się w Polsce? Zdaniem Fast Enterprises, jednym z głównych problemów była narzucona przez MF metodyka, tzw. trampolina, przygotowana kosztem 20 mln zł przez jedną z firm konsultingowych.

— Mając wieloletnie doświadczenie we wdrażaniu naszego oprogramowania, próbowaliśmy, niestety bezskutecznie, przekonać Sygnity i Ministerstwo Finansów do użycia naszej metodyki i procesów zamiast niesprawdzonej trampoliny — twierdzi Marek Bawoł. Dopiero po serii niepowodzeń i stracie ponad półtora roku nastąpiła zmiana podejścia.

— Od połowy 2014 r. do realizacji projektu zastosowano metodykę wdrożenia firmy Fast, która zakładała m.in. współpracę „biurko w biurko” między zespołami składającymi się z pracowników Sygnity, ekspertów biznesowych Ministerstwa Finansów oraz konsultantów Fast. Umożliwiło to tzw. wdrożenie produkcyjne trzech podatków PCC, SD i KP, portalu podatkowego oraz obsługi i poboru mandatów w centralnym systemie opartym na GenTaksie pod koniec 2015 r. — mówi przedstawiciel Fast Enterprises.

Zdaniem Marka Bawoła, szwankowały także relacje między partnerami. Jak twierdzi, pod koniec 2015 r. Sygnity zaprzestało współpracy „biurko w biurko” i pogłębiły się problemy z podejmowaniem decyzji. Wykonawca ograniczył też liczbę konsultantów Fasta uczestniczących we wdrożeniu, a zastosowanie metodyki amerykańskiej firmy zostało zredukowane. W MF i Sygnity zaczęły się roszady wśród kierownictwa projektu. W rezultacie terminy wdrożenia następnych elementów, np. VAT, zaczęły się przesuwać.

— Po sukcesie wdrożenia kilku podatków nastąpił powrót do sytuacji z początku 2014 r., co było bardzo niepokojące. Kilka miesięcy później Sygnity przestało opłacać nasze faktury. Brak jasnej wizji rozwoju projektu i problemy z płatnościami zmusiły nas do wypowiedzenia umowy i wystąpienia na drogę sądową — mówi Marek Bawoł.

Kłótnia partnerów

Fast domaga się od Sygnity uregulowania płatności za licencję GenTaksu, utrzymanie gotowego systemu i pracę konsultantów amerykańskiej firmy. Sygnity złożyło pozew wzajemny, w którym domaga się zapłaty 21 mln zł tytułem „nienależycie wykonanej umowy podwykonawczej”. W styczniu źródła zbliżone do polskiej firmy IT informowały, że Amerykanie nie wywiązali się m.in. z przygotowania części systemu dotyczącej VAT. Fast Enterprises odpiera zarzuty.

— Zgodnie z umową, za dostosowanie systemu do wymagań MF odpowiada Sygnity. Będąc podwykonawcą, nie mieliśmy bezpośredniego wpływu na przebieg projektu. Zapisy umowy z Sygnity zabraniały nam bezpośredniego kontaktu z Ministerstwem Finansów, co uniemożliwiło nam udział w spotkaniach i posiedzeniach komitetów kierowniczych w celu przekazywania doświadczeń i informacji o możliwościach technicznych GenTaksu — mówi dyrektor z Fast Enterprises.

Szansa i bariera

Jego zdaniem, mimo wielu problemów e-podatki można by uratować.

— Centralizacja VAT, PIT i CIT jest realna. Kontynuacja wdrożenia wymaga jednak od Ministerstwa Finansów determinacji, woli współpracy i podjęcia trudnych decyzji. Konieczne są też rozmowy trójki partnerów — uważa Mark Bawoł. MF twierdzi, że analizuje wiele scenariuszy, a wybór zależy od tego, jak potoczą się negocjacje z Sygnity, m.in. w sprawie terminów oddania kolejnych elementów systemu, kar umownych i zmian w realizacji projektu. Resort nadal rozwija system Poltax i dostosowuje go do wymagań prawnych. Rozważa możliwość wykorzystania jako bazy dla e-podatków państwowych zasobów IT — własnych, spółki Aplikacji Krytyczne i administracji skarbowej. Nie wyklucza też zakupu rozwiązania z zewnątrz. Jak informują nasze źródła zbliżone do MF, zastąpienie Sygnity innym wykonawcą w celu dokończenia systemu jest trudne ze względu na konstrukcję oferty. Największym elementom systemu, czyli VAT i CIT, firma przypisała relatywnie małą część wartości całego kontraktu (więcej w tabeli). © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / E-podatki spadły z trampoliny