EASTBRIDGE DOKUPI TEŻ MAZOWSZANKĘ
Holendrzy staną się wiodącymi producentami wody
KŁOPOT Z MOCAMI: Robert Mirko, dyrektor fabryki, tłumaczył w maju, że zakład wykorzystuje całe moce produkcyjne i nie ma możliwości ich rozwijania. fot. GK
Eastbridge, właściciel Empiku oraz DT Centrum, czeka na zgodę UOKiK w sprawie nabycia warszawskiej rozlewni wody Mazowszanka. Po jej przejęciu będą jednym z największych krajowych producentów wody.
Holenderska spółka Eastbridge jest tuż przed zawarciem transakcji przejęcia od funduszu Central Capital Investment rozlewni wody Mazowszanka z Warszawy. Umowa o sprzedaży fabryki została parafowana w marcu. CCI udostępnił wówczas partnerowi holenderskiemu 24 proc. akcji Central Properties, spółki zależnej funduszu, która w styczniu 2000 r. przejęła majątek spółdzielni pracy Mazowszanka.
Czekanie na wyrok
Umowa o sprzedaży pozostałego pakietu akcji zostanie zawarta, gdy tylko Eastbridge dostanie odpowiedź z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Holendrzy mają już w Polsce rozlewnię wody Dar Natury. Są też współwłaścielami — w spółce East Spring International ze szwajcarskim koncernem Nestle — rozlewni Nałęczowianka. Obie marki są w swoich kategoriach wiodące na rynku. Mimo braku szczegółowych analiz można zaryzykować twierdzenie, że Eastbridge zostanie największym producentem wody w kraju.
— Z naszych szacunków wynika, że w wodzie niegazowanej jesteśmy większym producentem niż PepsiCo. i Coca-Cola razem wzięte — twierdzi dyrektor Wojciech Siwiec z Nature Gift Distrybution, spółki, która rozlewa Dar Natury.
Spółka Nałęczowianka jest — według różnych danych — pierwszym lub drugim pod względem udziałów w rynku producentem wody. Mazowszanka jest przynajmniej dwa razy mniejszym zakładem, ale ma markę rozpoznawalną.
Szybka akcja właściciela
CCI zdecydował się na sprzedaż Mazowszanki zaledwie po trzech miesiącach od wejścia do tej rozlewni. Inwestorzy tłumaczą tę decyzję zbyt wysokimi kosztami, które firma musiałaby ponieść, gdyby miała działać samodzielnie.
— Przeanalizowaliśmy sytuację Mazowszanki i okazało się, że przy tej skali produkcji budowanie sieci dystrybucji byłoby zbyt kosztowne — mówi Wojciech Pątkiewicz z CCI.
Inwestorzy twierdzą, że wchodząc do Mazowszanki w styczniu nie myśleli, że tak szybko rozstaną się z firmą. Z drugiej strony trudno jednak podejrzewać, że inwestor finansowy nie znał dobrze sytuacji firmy, w którą zainwestował. Nie wiadomo dokładnie, ile CCI zainwestował do tej pory w Mazowszankę ani ile zarobi odsprzedając zakład. Przy styczniowej transakcji nieoficjalnie mówiło się o łącznej kwocie — dla spółdzielców, na pokrycie długów firmy oraz na inwestycje — ponad 30 mln zł.