A czas ucieka. Za osiem miesięcy prezes będzie musiał opuścić biuro prezesa Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Jego najbardziej prawdopodobny następca Niemiec Axel Weber wycofał się z zabiegania o ten fotel.

Tak więc kto? Światowe finanse przeżyły ogromy wstrząs w 2008 r., dający się we znaki w zeszłym roku, a niewielkie drgania wciąż można odczuć. To nie jest dobry moment na pozostawienie takiej instytucji bez szefa.
Cały zaś problem na tym polega, że stanowisko to niełatwo obsadzić. Niewielkie ogłoszenie napisane przez ekonomistów z banku Barclays to bowiem prawdziwa łamigłówka. Kandydat musi zatem potrafić „wypracować konsensus, przewodnicząc radzie prezesów (oraz w obrębie zarządu EBC). Będzie musiał reprezentować Eurosystem na wysokim szczeblu podczas rozmów przedstawicieli banków centralnych, obrad eurogrupy, przed Parlamentem Europejskim oraz na szeregu spotkań międzynarodowych i europejskich. Prezes będzie więc musiał mieć szczegółową wiedzę merytoryczną, sprawując przy tym prawdziwe rządy”.
