Tym samym referencyjna stawka depozytowa nadal wynosić będzie 4,00 proc., zaś refinansowa 4,50 proc.
Zdaniem decydentów, ruch inflacji w kierunku celu EBC na poziomie 2,0 proc. nie wymaga - przynajmniej na razie – dalszego zaostrzania polityki. Według ostatnich danych, wskaźnik HICP (zharmonizowanej inflacji) wyniósł we wrześniu 4,3 proc. w ujęciu rocznym, natomiast bazowy – o wiele lepiej oddający siłę i trwałość trendu - 4,5 proc. co oznacza spadek z poziomu odpowiednio 5,2 proc. oraz 5,3 proc. w sierpniu.
Dotychczas EBC podniósł już stawki łącznie o 450 pkt bazowych, co jest najbardziej agresywnym cyklem zacieśniani w historii tej instytucji.
W komunikacie bank centralny podkreślił, że „wcześniejsze podwyżki stóp w dalszym ciągu w zdecydowany sposób przekładają się na warunki finansowania. To coraz bardziej tłumi popyt, a tym samym pomaga obniżyć inflację”.
EBC potwierdził przy tym swoje wcześniejsze deklaracje, że do końca 2024 r. będzie zwiększał stan posiadania obligacji o wartości 1,7 bln EUR zakupionych w ramach programu zakupów nadzwyczajnych na wypadek pandemii (PEPP).
Za utrzymaniem status quo przemawiały ostatnie odczyty makroekonomiczne wskazujące na recesyjne trendy w gospodarce Eurolandu. Jak choćby w przypadku wskaźników PMI dla przemysłu i usług, które tkwią mocno poniżej progu 50 pkt oddzielającego rozwój od kurczenia się. I co ważne, słabość ta nie dotyczy tylko niemieckiej gospodarki, największej w strefie euro i Europie, ale szerszej grupy krajów ze wspólnego bloku walutowego.
Jak twierdzą ekonomiści, przestrzeń do podnoszenia stawek została wyczerpana, a powodów do kontynuacji zacieśniania nie dostarcza rozwój sytuacji gospodarczej.
Słabe perspektywy rozwoju strefy euro skłaniają traderów do zakładów, że w 2024 r. EBC obniży stopy, ale jedynie maksymalnie o 50 pb.

