Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) ostrzegł kraje Europy Wschodniej, iż jeśli chcą otrzymać kredyty rozwojowe, winny poprawić efektywność w dziedzinie gospodarowania energią - pisze w czwartkowym wydaniu londyński "Financial Times".
Sprawa oszczędnego gospodarowania energią - pisze gazeta - stała się już głównym kryterium przyznawania kredytów przez EBOR. Cytowany przez londyński dziennik prezes Banku, Jean Lemierre, podkreśla, że kraje regionu zasadniczo skorzystają na efektywniejszej polityce energetycznej; jest także oczywiste, że EBOR może odegrać pewną rolę w tym procesie.
"Financial Times" zaznacza, że wiele przedsiębiorstw w krajach dawnego bloku komunistycznego korzysta z przestarzałego sprzętu i procedur - w efekcie ich polityka energetyczna jest mało efektywna.
Koła biznesu - pisze dalej gazeta - nigdy nie przywiązywały wagi do sprawy oszczędności energii w tych krajach, częściowo korzystających z energii z siłowni atomowych, mających własne zasoby bądź sąsiadów dysponujących dużymi złożami gazu i ropy. Konsumenci, przyzwyczajeni do taniej energii w czasach komunistycznych, często nadal korzystają z subsydiowanych dostaw.
Lemierre lubi przytaczać stary rosyjski dowcip, że taniej jest zostawić palący się gaz niż go wyłączyć, ponieważ cena zapałki, użytej do ponownego zapalenia palnika, jest wyższa od kosztu spalonego gazu.
Oprócz promowania efektywnej polityki energetycznej, EBOR pomaga też krajom regionu w finansowaniu projektów, związanych z wykorzystaniem nowych, odnawialnych źródeł energii. Gazeta cytuje przykład Bułgarii, której na ten cel EBOR przekazał 50 mln euro. Przedsiębiorstwa w krajach Europy Wschodniej, które weszły do Unii Europejskiej, skorzystać także mogą z wymiany kwot emisji gazów cieplarnianych - na mocy traktatu z Kioto - w ramach wspólnych reguł w ramach UE - pisze "Financial Times".