EC ZIELONA GÓRA LICZY NA WSPARCIE

Agnieszka Berger
18-11-1999, 00:00

EC ZIELONA GÓRA LICZY NA WSPARCIE

PSE i MSP odkładają decyzję o sposobie prywatyzacji elektrociepłowni

WOLIMY GPW: Jerzy Wojnicz, prokurent Elektrociepłowni Zielona Góra odpowiedzialny za jej prywatyzację, ma nadzieję, że resort skarbu uwzględni propozycję spółki i sprzeda firmę na giełdzie. fot. ARC

Resort skarbu wstrzymuje się z decyzją o sposobie prywatyzacji Elektrociepłowni Zielona Góra. MSP czeka na rozstrzygnięcie kwestii finansowania budowy bloku gazowo-parowego za 150 mln USD (około 650 mln zł). Jeśli firma znajdzie partnera do realizacji tego przedsięwzięcia, być może resort zgodzi się sprzedać EC na giełdzie.

Nowy blok energetyczny ma wypełnić lukę w produkcji energii elektrycznej na terenie dawnego województwa zielonogórskiego.

— Teraz region musi „importować” część energii. Z badań, które przeprowadziliśmy, wynika, że na lokalnym rynku jest miejsce dla ponad 200 MW nowej mocy elektrycznej. Energia produkowana na miejscu byłaby tańsza, m.in. ze względu na mniejsze koszty przesyłu. Przede wszystkim jednak na jej cenę wpływałyby niskie koszty paliwa — gaz możemy czerpać z lokalnych nie eksploatowanych (tzw. pozasystemowych) złóż — przekonuje Jerzy Wojnicz, prokurent EC Zielona Góra, odpowiedzialny m.in. za prywatyzację spółki.

Część dla inwestora

W marcu elektrociepłownia utworzyła spółkę Zelgaz, która ma się zająć budową i eksploatacją bloku. Firma chce zrealizować inwestycję we współpracy z branżowym partnerem (45 proc.) i inwestorem pasywnym (10 proc.).

— Branżowy wspólnik wniósłby do Zelgazu kapitał odpowiadający 45 proc. wartości inwestycji, czyli 67,5 mln USD (około 290 mln zł) — wyjaśnia Jerzy Wojnicz.

Kontrakt bez podpisu

Swoje 45 proc. elektrociepłownia chciałaby pokryć aportem w postaci praw majątkowych z kilkunastoletniego kontraktu na odbiór energii elektrycznej produkowanej w nowym bloku.

— W połowie ubiegłego roku podpisaliśmy w tej sprawie umowę przedwstępną z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi. W ciągu sześciu miesięcy mieliśmy podpisać właściwy kontrakt. Nie doszło do tego — umowa przedwstępna została prolongowana do końca marca 1999 r. Choć termin dawno upłynął, rozmowy z PSE nadal trwają — mówi prokurent zielonogórskiej elektrociepłowni.

EC wciąż ma nadzieję na porozumienie z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi — tym bardziej że, jak zapewnia Jerzy Wojnicz, projekt popiera resort gospodarki i skarbu. Jednak w świetle ostatnich deklaracji PSE, firmie przesyłowej trudno będzie podjąć decyzję o podpisaniu kolejnego kontraktu. Zwłaszcza że spółka od kilku miesięcy pracuje nad rozwiązaniem problemu już istniejących umów. Z drugiej strony, decyzja o zawarciu kontraktu z Zieloną Górą z pewnością nie zaważy na funkcjonowaniu rynku energetycznego. Energia z zielonogórskiej elektrociepłowni stanowiłaby zaledwie 1 proc. podobnych kontraktów, w których stroną są PSE.

Największy atut

Dla EC zawarcie umowy jest niezwykle ważne.

— Możliwość zbudowania bloku energetycznego opalanego tanim gazem to nasz największy atut. Pojawiało się u nas wielu potencjalnych inwestorów zainteresowanych wspólnym przedsięwzięciem — tłumaczy Jerzy Wojnicz.

Jego zdaniem, inwestycja wielokrotnie podniesie wartość EC.

— Wtedy Skarb Państwa będzie mógł sprzedać nas na giełdzie, zyskując więcej niż w przypadku sprzedaży firmy inwestorowi strategicznemu — przekonuje prokurent.

Jeśli spółka nie porozumie się z PSE, poszuka nabywców na zewnątrz. Wtedy jednak będzie musiała sprzedawać energię „po kawałku”. Nie znajdzie też prawdopodobnie odbiorców, których kondycja finansowa będzie równie dobra, jak sytuacja PSE. To prawdopodobnie obniży wartość aportu w postaci kontraktów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / EC ZIELONA GÓRA LICZY NA WSPARCIE