Firma obiecuje pierwsze zyski w przyszłym roku. Pomogą jej klienci i... konkurencja.
Allan Wodzyński, prezes eCardu, nie ma wątpliwości, że okres prosperity dla kierowanej przez niego spółki dopiero nadchodzi. Ten rok firma zakończy stratą około 1,8 mln zł (1,5 mln po pierwszym półroczu) przy przychodach 6,67 mln zł. W przyszłym ma być już znacznie lepiej. Firma chce wykazać pierwszy w historii zysk netto (0,8 mln zł), a przychody mają wzrosnąć do 12 mln zł.
Pomagają klienci…
Spółce pomaga przede wszystkim dynamicznie rosnąca wartość płatności dokonywanych w internecie kartą kredytową. W tym roku wyniesie ona około 240 mln, w przyszłym ma przekroczyć 600 mln zł. Dlatego też eCard zamierza nadal koncentrować się na produktach internetowych.
— Nie będziemy rozszerzać działalności na rynek tradycyjny, choćby o obsługę terminali POS. Jest on zbyt konkurencyjny, a jego wartość rośnie znacznie wolniej od internetowego — twierdzi szef spółki.
Poza autoryzacją płatności kartami kredytowymi w sieci proponuje też obsługę płatności przez telefon oraz abonamentowych. Usługi te zapewniają obecnie spółce około 10 proc. obrotów.
…i konkurenci
ECard, mimo iż jest najdroższym centrum autoryzacyjnym w polskim internecie, w praktyce jest już monopolistą. Obsługuje około 380 partnerów, jego udziały w rynku po pierwszym półroczu wyniosły 88 proc., a na koniec roku mogą wzrosnąć do 95 proc.
— Jesteśmy w trakcie negocjacji kilku dużych umów. Ich finalizacja może wpłynąć na kilkuprocentowy wzrost udziałów rynkowych spółki — zapowiada Allan Wodzyński.
Dominacji eCardu w tym segmencie rynku pomagają sami konkurenci. Citibank Handlowy zdecydował o zaprzestaniu świadczenia usługi autoryzacji płatności kartami w internecie, a właściciel Pol-cardu skupia się na działalności na rynku tradycyjnym.
Do największych klientów eCardu należą m.in. LOT, AirPolonia. com, Polkomtel oraz Merlin.pl. Spółka należy do BRE Banku (51 proc. udziałów), Computerlandu (29 proc.) i BZ WBK (19 proc.).