Efekt OFE wypchnął z giełdy miliardy

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2013-09-06 00:00

Spodziewamy się neutralnego, a nawet stymulującego, efektu dla giełdy — powiedział premier Donald Tusk po ogłoszeniu w środę decyzji o zmianach w OFE. Nie można było bardziej się pomylić

WIG20 w dwie sesje stracił 7 proc., niektóre blue chipy potaniały w dwucyfrowym tempie, a kapitalizacja wszystkich notowanych spółek stopniała o 43 mld zł. I choć nerwy są złym doradcą, a po tak gwałtownej przecenie może przyjść równie dynamiczne odbicie, to analitycy nie mają wątpliwości, że duzi gracze, w tym OFE, zarządzili ewakuację, która zdusi w zarodku próby powrotu hossy.

Banki w odwrocie

Wśród najmocniej przecenionych blue chipów brylują spółki z sektora finansowego. Nic dziwnego, bo przez wiele rodzimych instytucji notowane były z premią do zagranicznych, porównywalnych podmiotów. Inaczej mówiąc — inwestorzy byli skłonni więcej płacić za równowartość 1 zł zysku np. PKO BP niż Societe Generale. Dotyczyło to zresztą nie tylko banków. Stratedzy Morgana Stanleya nie mają wątpliwości, że w nowej sytuacji wyceny polskich akcji są wygórowane, a spodziewane zmniejszenie napływu kapitału do OFE podważa uzasadnienie do premiowania naszej giełdy. Podobnego zdania są analitycy Credit Suisse, którzy radzą niedoważać w portfelach papiery PZU, PKO BP, BRE Banku i Banku Millennium i podkreślają, że zmiany w systemie emerytalnym będą negatywne nie tylko dla tego sektora, ale też np. dla funduszy inwestycyjnych i brokerów.

Ratuj się, kto może

Stratedzy Credit Suisse i Morgana Stanleya radzą ostrożność przy inwestycjach w polskie akcje, a specjaliści Wood & Co. przewidują, że od połowy 2014 r. aktywa OFE będą topnieć, a ponieważ nie będzie już benchmarku dla funduszy, to prawdopodobnie zarządzający zwiększą zaangażowanie w aktywa zagraniczne.

— To bardzo zła wiadomość dla polskiego rynku, bo oznacza, że OFE będą sprzedawać akcje. Uważamy, że fundusze przesuną część aktywów w stronę obligacji korporacyjnych i zagranicznych aktywów, żeby zdywersyfikować portfel — oceniają Mateusz Zawada i Carsten Hesse z londyńskiego biura Wood & Co.

Specjaliści zwracają uwagę, że inwestorzy wyprzedają przede wszystkim te akcje, które mają wysoki wskaźnik beta (czyli nie są defensywne) i wysokie wyceny, a także te, które dały zarobić w ostatnich miesiącach — jak BZ WBK, BRE czy PZU.

— Istotne znaczenie ma też to, jaką część akcji pozostających w wolnym obrocie kontrolują OFE i jaki jest średni dzienny wolumen. Te walory prawdopodobnie będą pod największą presją — prognozują analitycy Wood & Co. W WIG20 takimi spółkami są np. Bogdanka, BRE, Handlowy, GTC czy Asseco. Wczoraj, poza pierwszą, którą mocno przeceniono już w środę (-7 proc.), właśnie te firmy „oberwały” najbardziej. Podobnie było w mWIG40, w którym po około 10 proc. taniały Agora czy ING. W pewnym momencie inwestorzy przestali już jednak kalkulować i wyprzedawali akcje bez specjalnych sentymentów. Spadał np. kurs TP, w której fundusze znaczą relatywnie niewiele, a akcje mają charakter defensywnych.

Kurek do zakręcenia

Harmonogram legislacyjny może doprowadzić do tego, że do połowy 2014 r. do OFE będzie jeszcze płynąć kapitał (Wood szacuje, że może to być w sumie ponad 7 mld zł). Nie jest jednak jasne, czy pieniądze, które mają być przenoszone do ZUS w przypadku osób, którym do emerytury zostało co najwyżej 10 lat, będą pochodzić z aktywów, uwzględniając obligacje czy tylko pozostałe instrumenty, czyli akcje, obligacje korporacyjne czy gotówkę. Według Wood, w pierwszym przypadku OFE nie będą musiały sprzedawać na wyścigi, w drugim — konsekwencje dla giełdy będą dramatyczne. Ucierpi też rynek pierwotny, na którym i tak ostatnio brakowało chętnych na nowe emisje.

— OFE były kluczowym kupującym — podkreślają analitycy banku Nomura.

5,2 mld zł O tyle w dwie sesje spadła kapitalizacja 8 spółek z WIG20, w których udział ma resort skarbu.