Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) dość nieoczekiwanie zaproponowała wprowadzenie emerytalnych kont oszczędnościowych, tzw. EKO. Ich zaletą miałyby być ulgi podatkowe, więc pomysł nie bardzo przypada do gustu Ministerstwu Finansów. KNF przekonuje jednak, że nowa koncepcja nie będzie bardzo dotkliwa dla budżetu. Według „PB” nie przyniesie jednak również profitów oszczędzającym.

EKO miałoby być tworzone w dwóch wariantach: 2x50 i 3x50. W pierwszym oszczędzający wpłacałby miesięcznie 50 zł w ramach składki podstawowej i 50 zł w ramach składki dodatkowej, którą można odliczyć od dochodu. W drugim wariancie dodatkowe 50 zł wnosiłby pracodawca. W zamian mógłby zaliczyć wpłatę do kosztów uzyskania przychodu i nie uwzględnić jej w podstawie wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne. W obu wariantach wypłaty z EKO po ukończeniu 60. roku życia byłyby nieopodatkowane, podobnie jak w indywidualnych kontach emerytalnych (IKE). EKO przypomina jednak również ZUS, ponieważ składki byłyby waloryzowane, a nie inwestowane, co jak widać po Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, efektów nie przynosi, a ochrona oszczędności przed inflacją jest niewielkim pocieszeniem.
Z wyliczeń KNF wynika, że przy oszczędzaniu 150 zł miesięcznie przez 40 lat i waloryzacji 4 proc. wartość oszczędności emerytalnych wyniosłaby 548 tys. zł. W przypadku osoby o średnich zarobkach oznaczałoby to wzrost emerytury o 34,4 proc. Oznacza to też jednak, że propozycja jest skierowana przede wszystkim do 20-latków.
Więcej w środowym "Pulsie Biznesu" oraz TUTAJ>>