Ekolodzy wygrali, ale Ostrołęki nie zablokowali

Fundacji udało się wprawdzie unieważnić uchwałę akcjonariuszy Enei, ale nic nie wskazuje na to, by energetyczna firma miała się wycofać z węglowej inwestycji w Ostrołęce.

Ekologiczna Fundacja Clientearth Prawnicy dla Ziemi, której misją jest obrona klimatu za pomocą kroków prawnych, ogłosiła w czwartek, że sądowa wygrana „może oznaczać koniec ryzykownego projektu, do którego sfinansowania nadal brakuje ponad 3 mld złotych”. Sprawa sięga września 2018 r. i dotyczy planu budowy bloku węglowego o mocy 1000 MW opalanego węglem.

Budowa bloku węglowego
Ostrołęka C to oczko w głowie Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii. Jest
posłem z tych stron, uczestniczył w uroczystościach związanych inauguracją
budowy. W czwartek nie komentował wygranej ekologów z Eneą
Zobacz więcej

OCZKO W GŁOWIE MINISTRA:

Budowa bloku węglowego Ostrołęka C to oczko w głowie Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii. Jest posłem z tych stron, uczestniczył w uroczystościach związanych inauguracją budowy. W czwartek nie komentował wygranej ekologów z Eneą Fot. Marek Wiśniewski

Miliardów wciąż brakuje

Po połowie udziałów w tym projekcie mają Energa i Enea. Wspólnie zadeklarowały wyłożenie 3 mld zł, ale całkowita wartość inwestycji to 6 mld zł. Połowy wciąż brakuje. Mimo braku finansowania budowa ruszyła. Pod koniec 2018 r. wykonawca, czyli GE, otrzymał tzw. polecenie rozpoczęcia prac. We wrześniu walne zgromadzenie Enei wyraziło „kierunkową zgodę” na przystąpienie spółki do budowy bloku w Ostrołęce. To tę uchwałę zaskarżył Clientearth. Ekolodzy podali, że sąd stwierdził nieważność uchwały, uznał też, że ma poważne wady formalne. Według Clientearth „decyzja sądu to wielki sukces akcjonariuszy i Fundacji, która zaskarżyła rozbudowę elektrowni w Ostrołęce, i znak, że inwestorzy powinni ponownie przemyśleć zasadność projektu”. Ten ostatni postulat na razie nie jest bliski spełnienia.

Zwycięstwo wizerunkowe

Wyroku sądowego nie skomentowały ani Enea, ani Ministerstwo Energii, które nadzoruje obie spółki. Krzysztof Tchórzewski, szef resortu energii, wielokrotnie mówił o potrzebie budowy bloku w Ostrołęce, wczoraj jednak nie poruszył tego tematu. Na pytania odpowiedziała natomiast Energa.

„Realizacja kontraktu z generalnym wykonawcą na budowę elektrowni przebiega zgodnie z planem” — napisała nam Energa.

Nieoficjalnie można było wczoraj usłyszeć, że o ile wizerunkowe zwycięstwo ekologów jest bezsprzeczne, o tyle jego przełożenie na losy inwestycji jest żadne. Wedle naszych rozmówców unieważniona uchwała i tak straciła moc prawną w grudniu 2018 r. Wtedy Energa i Enea zawarły nowe porozumienie i zobowiązały się do zawarcia w 2019 r. nowej umowy inwestycyjnej. Z tego powodu, jak usłyszeliśmy, Enea niekoniecznie będzie się od wyroku sądu odwoływać.

— Spór ma charakter historyczny, a apelacja oznacza koszty — wskazuje jeden z naszych rozmówców.

Nadzieja podbiła kurs

Triumf ogłoszony przez Clientearth wyraźnie ucieszył inwestorów giełdowych. Z samego rana akcje Enei i Energi wyraźnie drożały, ale dzień zakończyły już na minusie. Za wzrostami stała perspektywa uwolnienia spółek od ciężaru inwestycji, której rentowność jest regularnie kwestionowana przez think tanki i organizacje ekologiczne. Rok temu think tank Carbon Tracker przekonywał, że nowy blok w Ostrołęce spali więcej pieniędzy niż węgla i może przynieść nawet 1,7 mld EUR straty. Podobne wnioski formułowała wówczas Fundacja Instrat. Z jej szacunków wynikało, że Ostrołęka C nigdy nie zapewni inwestorom zwrotu z inwestycji. Eksperci uznali, że projekt wymaga dołożenia 2,3 mld zł przez cały okres życia elektrowni (co podnosi wartość inwestycji do grubo ponad 8 mld zł).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu