Dla operatora logistycznego jednym z najistotniejszych aspektów działalności jest wpływ na środowisko naturalne. Aby nie przekraczał on dopuszczalnych norm, konieczne jest wykorzystanie proekologicznych rozwiązań i narzędzi.
— Istotne jest zwiększanie udziału transportu kolejowego i intermodalnego, a także kontrola nad stopniem wypełnienia samochodów, aby ograniczać tzw. puste przebiegi. W transporcie drogowym zaś najważniejsze jest korzystanie z nowoczesnego taboru spełniającego wysokie standardy ekologiczne — normy emisji spalin Euro — tłumaczy Tadeusz Leszczyński, szef bezpieczeństwa produkcji i ekologii w spółce Schenker.
Ekologiczni płacą mniej
Wprowadzane przez Unię Europejską normy ekologiczne wymuszają na przewoźnikach drogowych unowocześnianie floty. Wpływają także na wzrost kosztów transportu. Jest to związane z wprowadzeniem systemu, który uzależnia stawkę za przejazd kilometra drogi publicznej od ekologicznych norm emisji spalin spełnianych przez konkretny pojazd. W praktyce oznacza to, że im starsza ciężarówka, a jej norma Euro niższa, tym trzeba więcej zapłacić za przejazd.
— Najniższe opłaty pobiera się od ciągników spełniających normę Euro 5. Koszt przejazdu wynosi 27 groszy za kilometr. Dla porównania właściciele pojazdów z normami poniżej Euro 3 zapłacą prawie dwa razy więcej, bo 53 grosze. Ta różnica jest jeszcze większa w przypadku przejazdów w krajach Europy Zachodniej.
Cenę za ochronę środowiska płacą wszystkie strony zaangażowane w transport. Przewoźnicy mają do wyboru albo ponieść koszty związane z wymianą taboru na nowszy, albo ponosić wyższe opłaty za przejazdy drogami. Jeśli zdecydują się na to drugie rozwiązanie, to ostatecznie zarobią mniej. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę różnicę w cenie ciągnika Euro 4 i Euro 5, która uśredniając wynosi około 40 tys. zł., to dzięki dużo niższym opłatom drogowym może się ona zwrócić już w ciągu 1,5 roku — mówi Jan Łagunionok, kierownik ds. kontraktowania przewoźników z DSV Road.
Zdaniem operatorów logistycznych, polskie prawo nie jest jeszcze zbyt radykalnejeśli chodzi o przestrzeganie ekologicznych wymagań w transporcie. Według Tadeusza Leszczyńskiego, często brakuje konsekwencji w przestrzeganiu przepisów o dopuszczalnej emisji spalin. To natomiast powoduje, że wiele firm transportowych nie bierze sobie tych wymagań do serca.
Kolej wciąż w tyle
Według ekspertów, ekologicznym rozwiązaniem może być przerzucenie sporej części przewozów na tory. Wpływ transportu kolejowego na środowisko jest bowiem nieporównywalnie mniejszy. Według szacunków, emisja zanieczyszczeń z transportu kolejowego w UE wynosi zaledwie 1-3 proc. Dlatego jednym z głównych celów Europejskiej Polityki Transportowej jest zwiększenie udziału alternatywnych form transportu — rewitalizacja przewozów kolejowych lub promowanie transportu wodnego.
— Inaczej niż w transporcie drogowym, na kolei ekologiczność przewozów nie wiąże się jednoznacznie ze wzrostem cen. Przeważająca część trakcji ma zasilanie elektryczne, którego używanie nie łączy się bezpośrednio z emisją gazów cieplarnianych. Sytuacja mogłaby być jeszcze lepsza z punktu widzenia ekologii, gdyby wprowadzić możliwość rozliczania zużycia i zakupu energii elektrycznej przez poszczególne lokomotywy. W Polsce lokomotywy nie są jeszcze wyposażone w indywidualne liczniki. Sposób prowadzenia konkretnej maszyny nie ma więc wpływu na ostateczny koszt energii ze względu na to, że rozliczenie zakupu prądu zależy od wagi składu kolejowego — mówi Mariusz Mik, członek zarządu, dyrektor ds. operacyjnych w CTL Logistics.
Najistotniejszy wpływ na wzrost kosztów przewozów towarowych koleją ma coroczne podnoszenie stawek za dostęp do infrastruktury przez PKP PLK. Z tego powodu wielkość proekologicznych przewozów kolejowych utrzymuje się od wielu lat na podobnym poziomie, zaś przewozy drogowe notują wzrosty.
— Program budowy sieci dróg szybkiego ruchu lub autostrad wbrew pozorom nie pomoże kolejnictwu w Polsce. Wprowadzenie opłat na drogach nie powoduje natomiast spadku konkurencyjności przewozów drogowych w stosunku do kolei. Sytuacja zatem nieco się różni od oczekiwań UE — twierdzi Mariusz Mik.
Morzem można więcej
Transport morski, ze względu na możliwość przewiezienia jednym statkiem ogromnej masy, jest najmniej szkodliwy dla otoczenia. Rodzaj paliwa, którym napędzane są wielkie silniki statków ma duże znaczenie dla ilości szkodliwych substancji uwalnianych do środowiska. To właśnie dlatego armatorzy coraz częściej decydują się na używanie paliwa o niskiej lub bardzo niskiej zawartości siarki.
— Podejście proekologiczne, które poniekąd wymusza polityka Unii Europejskiej, stało się częścią „zielonego” marketingu linii żeglugowych. Armatorzy stale ograniczają ilość szkodliwych substancji uwalnianych do środowiska przez ich statki. Począwszy od akcji zmniejszenia prędkości przemieszczania się jednostek na morzu, poprzez nowe technologie w budowie kontenerowców, programy optymalizujące załadunki statków i wytyczanie ich tras, kończąc na specjalnych farbach stosowanych do malowania kadłubów, które zmniejszają opór stawiany wodzie.
Celem każdej modyfikacji jest zmniejszenie zużycia paliwa, a tym samym emisji CO 2 do atmosfery. Im większy statek, a tym samym, większa liczba możliwych do przewiezienia ładunków, tym mniejsza produkcja CO 2 na tonę przewiezionego towaru. Wszystkie te działania pociągają za sobą ogromne koszty. Ale to udział ekologicznych inwestycji w finalnej stawce przewozowej trudno oszacować. Nie wydaje się jednak, by dla końcowego klienta miało to większe znaczenie — sumuje Karol Torebko, kierownik działu morskiego w Warszawie, M&M air sea cargo.
OKIEM PRAKTYKA
Droższa ciężarówka może być tańsza
GRZEGORZ LICHOCIK
prezes Dachser Polska
Działający od połowy 2011 r. elektroniczny system poboru opłat drogowych wpłynął na ceny usług związanych z transportem drogowym. Ponieważ nasi kierowcy poruszają się w większości po tych samych trasach, opłaty uśredniono i dodano do cen.
Aby klienci zdawali sobie sprawę, że podwyżki cen nie wynikają z dodatkowej marży, ale ze zmian regulacji prawnych, w naszych fakturach opłata z tytułu e-myta ujęta jest jako wyodrębniona pozycja. Ta informacja jest bardzo istotna również dlatego, że w najbliższym czasie czeka nas kolejna zmiana stawek w systemie, o czym również będziemy musieli poinformować klientów.
W Dachser stawiamy na ciężarówki spełniające wymagania normy Euro 5. W magazynach zaś używamy wyłącznie wózków elektrycznych. Poza argumentem mniejszego oddziaływania na środowisko naturalne, różnice w opłatach wynikające z kategorii ekologicznej ciężarówek są na tyle duże, że rzeczywiście po prostu opłaca się mieć nowocześniejszą flotę samochodową.
Na przykład przy założeniu, że ciężarówka pokonuje rocznie 100 tys. km, różnica kosztów pomiędzy samochodami określonymi normą Euro 5 (najniższy poziom spalin) a normą Euro 2 może wynieść nawet 25 tys. zł. A dotyczy to tylko jednego pojazdu. Inwestowanie w nową flotę jest opłacalne nie tylko z punktu widzenia ekologii i niższych opłat pobieranych przez elektroniczny system na drogach, ale również dlatego, że nowe pojazdy są tańsze w eksploatacji, mniej awaryjne i łatwiej je po jakimś czasie wymienić na nowsze.