Ekonomiści się nie poddają, wierzą w dobre lata 2024-26

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2024-06-26 20:00

Napływ serii słabszych danych z polskiej gospodarki nie podważył wiary ekonomistów w to, że obecny rok będzie dobry dla gospodarki, a kolejne dwa jeszcze lepsze. Ankieta makroekonomiczna NBP pokazuje, że przewidywania dotyczące wzrostu gospodarczego utrzymują się na poziomie 3+, i to mimo że stopy procentowe mają zostać wysokie.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

NBP raz na kwartał publikuje ankietę przeprowadzaną wśród analityków instytucji finansowych i innych organizacji. Jej wyniki stanowią interesujący wgląd w to, jak ewoluują poglądy na gospodarkę zgodnie z zasadą, że tłum zawsze wie więcej niż eksperci.

W najnowszej ankiecie widać sporo optymizmu. Przewidywania dotyczące wzrostu PKB Polski utrzymały się na poziomie 3 proc. dla 2024 r. i 3,5 proc. dla dwóch kolejnych lat, mimo że bieżące dane z gospodarki raczej zaskakują na minus, a wzrost gospodarczy w I kw. był niższy od prognoz. W tym, że szum bieżących danych nie wpływa na średnioterminowe prognozy, nie ma nic dziwnego. Aczkolwiek można dostrzec lekką dywergencję między optymizmem analityków a pesymizmem biznesu — ostatnio w badaniach przedsiębiorstw widać było pogorszenie oczekiwań dotyczących koniunktury.

Uwagę przykuwa fakt, że analitycy stopniowo podnoszą przewidywania dotyczące stóp procentowych. I tak jest już od trzech rund ankiety. Teraz średnia przewidywana stopa referencyjna NBP w 2025 r. wynosi 5,25 proc., co oznacza, że wobec obecnego (wysokiego) poziomu zostanie obniżona tylko o 0,5 pkt proc. We wcześniejszych rundach przewidywano głębsze obniżki. Najwyraźniej jastrzębie komentarze Adama Glapińskiego, prezesa NBP, przekonują prognostów, że chęć do łagodzenia polityki pieniężnej jest ekstremalnie niska.

Wyjaśnienie przewidywań dotyczących stóp procentowych jest łatwiejsze, gdy spojrzy się na przewidywania dotyczące inflacji. Analitycy wciąż nie wierzą, że spadnie do celu NBP w przewidywalnej perspektywie — w tym roku ma wynieść średnio 3,8 proc., co oznacza, że w drugiej połowie 2024 r. ma sięgnąć średnio 5 proc. Można to wyjaśnić odmrożeniem cen prądu i gazu, ale że ceny miałyby wrosnąć aż tak mocno? Na rynku ewidentnie wciąż jest bardzo dużo strachu o powrót presji inflacyjnej. Wynika to z bardzo wysokiego wzrostu nominalnych wynagrodzeń — zapewne część ekonomistów nie wierzy, że przy takiej dynamice płac da się inflację ustabilizować.

Można jednak dostrzec, że mimo wszystko wśród ekonomistów jest coraz więcej gołębi. O ile średnie prognozy inflacji nie spadają, o tyle więcej jest w próbie ankietowej prognoz niskiej inflacji. W marcu minimalna prognoza na 2025 r. wynosiła 2,9 proc., teraz wynosi 2,3 proc. Najwyraźniej część ekspertów zaczyna wyłamywać się z wiary w model inflacji wiedzionej płacami.