Według 17 z 20 ankietowanych ekonomistów i analityków dopiero dalsze osłabienie rubla o więcej niż 20 proc., do pułapu co najmniej 90 RUB za dolara, groziłoby wybuchem kryzysu na pełną skalę. Gdyby jednak taka groźba się pojawiła, bank centralny dysponowałby szeregiem narzędzi, by jej usiłować zapobiec, ocenili specjaliści. Według nich możliwości rozciągają się od interwencji słownych, przez interwencje na rynku walutowym, aż po nadzwyczajną podwyżkę stóp procentowych i wprowadzenie kontroli przepływów kapitałowych.
- Dopiero skok notowań dolara powyżej 90 RUB mógłby mieć poważniejsze konsekwencje. W 2015 r. krajowym władzom monetarnym udało się niemal całkowicie uchronić przed skutkami zmian na rynku walutowym gospodarkę i system finansowy – powiedział Bloombergowi Sergey Narkevich, analityk Promswjazbanku.
We wtorek rubel traci do dolara niespełna 0,2 proc., powiększając grudniową przecenę do 8,4 proc. Jeszcze przed południem rubel był najtańszy w historii, jeśli nie liczyć kilku godzin w apogeum wyprzedaży z grudnia ubiegłego roku. Tym samym rosyjskiej waluty ustabilizować nie zdołało 2,8-procentowe odbicie notowań ropy Brent. Zdaniem Pera Hammarlunda, głównego stratega na rynki wschodzące szwedzkiej grupy finansowej SEB, stopniowe osłabienie rubla miałoby na rosyjską gospodarkę wręcz korzystny wpływ, chroniąc ją przed skutkami przeceny eksportowanych surowców energetycznych.
- Poziom notowań rubla nie jest tak istotny jak tempo ich zniżek. Stopniowe i kontrolowane osłabienie rosyjskiej waluty byłby korzystny dla rządu, gdyż zwiększyłby wyrażone w lokalnej walucie przychody z eksportu ropy – powiedział Per Hammarlund.
Notowania dolara wyrażone w rublach. Źródło: Bloomberg.


