Ekscentryk teraz inwestuje w film

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2008-08-22 00:00

W Polsce ma powstać drugie Hollywood. Buduje je Stanisław Tyczyński w kosmicznych kopułkach w Alwerni pod Krakowem.

Projekt byłego właściciela radia RMF FM ma zmienić oblicze kinematografii w Europie

W Polsce ma powstać drugie Hollywood. Buduje je Stanisław Tyczyński w kosmicznych kopułkach w Alwerni pod Krakowem.

Owe budynki nie opodal autostrady Kraków — Katowice wyglądają na dość opuszczone. Stoi przed nimi kilka samochodów, ruch jest niewielki. Nic bardziej mylnego. To tutaj buduje swoje imperium Stanisław Tyczyński, wizjoner i ekscentryk, twórca największego komercyjnego radia RMF FM. Organizował największe w Polsce imprezy radiowe, na których paryskie tancerki tańczyły kankana. Chciał zbudować kolejkę do siedziby radia na kopcu Kościuszki i kupił lunapark. Znudzony radiem postanowił zrealizować swoje marzenie — zająć się produkcją obrazu. I, jak to on, od razu na wielką skalę.

— Ten projekt zmieni oblicze kinematografii w Europie — mówi Grzegorz Hajdarowicz, producent filmowy.

— Stanisław Tyczyński chce produkować w Polsce holywoodzkie filmy — dodaje inny nasz rozmówca.

A co na to inicjator przedsięwzięcia? Wielokrotne próby kontaktu z nim nie powiodły się.

Ślepy trop

Projekt jest tajny. Osoby z nim związane odmawiają kontaktów z prasą. Ci, którzy coś wiedzą, wypowiadają się tylko anonimowo. Ale czego się spodziewać po człowieku, który tak nie lubi dziennikarzy, że na swoje wesele po ślubie z Renatą Gabryjelską (wicemiss Polski) wjechał w ogromnej skrzyni, by ukryć miejsce imprezy.

Ślady działalności Stanisława Tyczyńskiego prowadzą do Warszawy. W niepozornym, postkomunistycznym biurowcu mieści się siedziba dwóch spółek: Alvernia Studios i Digicinema. Zamiast szyldu na drzwiach wisi kartka wydrukowana z komputera. Na pierwszym piętrze jest siedziba firmy Mipaz, która obsługuje firmy Stanisława Tyczyńskiego, co polega głównie na pośrednictwie w korespondencji. Ślepy trop.

Filmowy rozmach

Udało nam się ustalić kilka faktów. Stanisław Tyczyński pierwotnie myślał o produkcji telewizyjnej, ale postanowił rozszerzyć formułę. Nie tylko na kino. Plotki mówią, że produkcje Alvernia Studios mają też trafiać do nowoczesnych form dystrybucji — internetu czy telefonów komórkowych. Kosmiczne kopułki mają 12,5 tys. km powierzchni użytkowej. Większość z nich mają zajmować studia, w których będą powstawały filmowe hity. Firma krakowskiego wizjonera ma się też zajmować efektami specjalnymi.

— Projekt obejmuje wszystko — produkcję i postprodukcję, od nagrania i montażu dźwięku, poprzez efekty dźwiękowe, montaż, do generowanych komputerowo efektów specjalnych — mówi osoba, która widziała projekt.

Digicinema kupiła już kompletnie wyposażone studio nagrań, zdalnie sterowany dźwig kamerowy, ekrany projekcyjne, konsole mikserskie, sprzęt do korekcji kolorów, printer i skaner, głośniki, oraz kilka licencji komputerowych. Mowa jest też o blueboksach mogących posłużyć do produkcji efektów specjalnych.

Milionowe inwestycje

Stanisław Tyczyński zakładał radio RMF, mając 5 tys. USD, dwa komputery i pomoc Francuzów. Pieniądze na projekt telewizyjny może mieć ze sprzedaży krakowskiego radia. A to projekt kapitałochłonny — krakowski biznesmen inwestuje w Alwerni co najmniej od czterech lat. W 2004 r. Digicinema kupiła kosmiczne kopułki i grunt za ponad 80 mln zł. Pieniądze pochodziły pośrednio z oferty publicznej Brokera FM, właściciela radia RMF. Przez te cztery lata firma zainwestowała co najmniej 20 mln zł, a drugie tyle przypada na inwestycje jeszcze nie zakończone.

W tym czasie kilkakrotnie podwyższała kapitał — teraz podstawowy wynosi 38,5 mln zł.

— Znając Stanisława Tyczyńskiego, mogę powiedzieć, że kupuje najnowocześniejszy sprzęt i że będzie działał na dużą skalę — mówi nasz rozmówca.

Start w tym roku?

Projekt jest już podobno dość zaawansowany.

— Datą startu jest wrzesień-październik. Choć to już dwudziesty trzeci tego typu termin — informuje nasz rozmówca.

Koniec 2008 r. to termin startu, jaki Digicinema podaje w dokumentach sądu rejestrowego. Spółkę mogą zacząć gonić terminy, bo od wielu lat przynosi straty. Zarabia głównie na wynajmowaniu powierzchni magazynowej i lokatach kapitałowych. Ale ponieważ odkłada rozpoczęcie działalności, a wciąż inwestuje, co roku strata się powiększa — w 2007 r. strata z lat ubiegłych wyniosła prawie 20 mln zł. Koszty to głównie obsługa zadłużenia — Digicinema wyemitowała cztery lata temu obligacje wartości 177 mln zł dla głównego akcjonariusza, powiązanego ze Stanisławem Tyczyńskim U-Insure-U. Com.

— O projekcie filmowym Stanisława Tyczyńskiego mówi się od wielu lat i na razie nic z niego nie wynika — nie kryje sceptycyzmu Roman Młodkowski, ekonomiczna twarz TVN, wywodzący się z RMF FM.

Pod koniec 2007 r. Digicinema zatrudniała 13 pracowników. Firmy z nią współpracujące sugerują, że prace przygotowawcze są wciąż na wstępnym etapie. Z dokumentów wynika, że przyczyną opóźnienia było z jednej strony kosztowne rozszerzenie formuły działania, z drugiej — niepowodzenie w uzyskiwaniu funduszy unijnych. Ale od 1,5 roku Stanisław Tyczyński dysponuje 144,5 mln zł, które uzyskał ze sprzedaży ukochanego RMF-u niemieckiemu wydawnictwu Bauer.

Nie brakuje wątpliwości

Stanisław Tyczyński jest wielkim wizjonerem. Zbudował z niczego RMF i trzymam kciuki, by wyszedł jego projekt filmowy. Ale czy można w Polsce poważnie zainwestować w przemysł filmowy? Trudno mi to sobie wyobrazić. Jako producent filmowy chciałbym, by ten pomysł wypalił. Jednak opiera się on na obsłudze technicznej filmów, czyli wycinku pracy nad filmem. Do sukcesu potrzebny jest dobry film,

a przede wszystkim dobry sce-

nariusz. Tych ostatnich zdecydowanie w Polsce brakuje.

Żeby takie wielkie przedsięwzięcie miało sens, musieliby pojawić się u nas producenci zachodni. Tyle że konkurencja europejska i światowa na tym polu jest spora. Polska nie jest już najtańszym krajem, nie mamy tak niskich podatków, niskich rachunków za ogrzewanie i 365 dni słońca, jak Los Angeles.

Witold Bereś

producent filmowy Bereś & Baron Media Productions

RMF utrzymuje pozycję lidera

Stanisław Tyczyński wymagał ciężkiej pracy, ale tworzył radio z fantazją.

Radio RMF FM (sprzedane niemieckiemu koncernowi medialnemu Bauer) było pierwszą stacją komercyjną w Polsce. Powstało w 1990 r. jako Radio Małopolska Fun. Cztery lata później dostało — również jako pierwsze — ogólnopolską koncesję. Jest niekwestionowanym liderem wśród nadawców komercyjnych. Przez lata ściga się o pierwsze miejsce z Radiem Zet. Ostatnie badanie pokazuje, że RMF ma 23,7- -procentowy udział w rynku, o 5 pkt proc. więcej niż Zetka.

Stanisław Tyczyński wymagał od swojego zespołu morderczo ciężkiej pracy, ale też robił radio z fantazją. RMF zasłynął z gigantycznych akcji promocyjnych, takich jak Inwazja Mocy. Do legendy przeszła też impreza promocyjna w Zakopanem z okazji 10-lecia istnienia firmy. Było to niesamowite widowisko — chór Armii Radzieckiej Aleksandrowa wykonywał muzykę z musicalu „Hair”. Podobno twórca RMF-u był niezadowolony, bo… zawiodła technika i nie spadł żółty śnieg, w kolorze logo stacji.

Stanisław Tyczyński nie ukrywa swoich poglądów, co nie pomagało w kontaktach RMF-u z urzędami. Swego czasu stacja miała na pieńku z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji. Jej członek Włodzimierz Czarzasty próbował zaszkodzić ofercie publicznej Brokera FM, właściciela RMF-u. Rada zakazała też RMF-owi rozszczepiania programów na wersje lokalne, co pociągnęło za sobą ograniczenie skali działania stacji.

Kilka lat po tamtym wydarzeniu RMF wciąż jest liderem na rynku — w ubiegłym roku miał 190 mln zł przychodów i 20 mln zł zysku netto.

Radio odważnie wchodzi w nowe technologie — założyło portal internetowy Interia.pl, od początku tego roku rozwija Miastomuzyki.pl z wąsko sformatowanymi stacjami radiowymi w internecie, testuje RMF Maxxx w komórkach i rozwija telewizję internetową.

144,5

mln zł Taką kwotę Stanisław Tyczyński otrzymał od niemieckiego wydawnictwa Bauer ze sprzedaży ukochanego RMF-u.

Magdalena

Wierzchowska