Eksperci przeciwko wyborom, za "ustawą ratunkową"

opublikowano: 25-01-2007, 15:23

Powtórne wybory samorządowe nie powinny być skutkiem nieznacznego spóźnienia przy składaniu przez samorządowców oświadczeń majątkowych - uważają eksperci związani z Fundacją Rozwoju Demokracji Lokalnej (FRDL). Według nich, potrzebna jest "ustawa ratunkowa", która umożliwiłaby samorządowcom zachowanie mandatów.

Powtórne wybory samorządowe nie powinny być skutkiem nieznacznego spóźnienia przy składaniu przez samorządowców oświadczeń majątkowych - uważają eksperci związani z Fundacją Rozwoju Demokracji Lokalnej (FRDL). Według nich, potrzebna jest "ustawa ratunkowa", która umożliwiłaby samorządowcom zachowanie mandatów.

Powtórne wybory odbywają się w razie wygaśnięcia mandatu wójta, burmistrza i prezydenta miasta oraz radnego w gminie do 20 tys. mieszkańców. W większych gminach na miejsce radnego, który stracił mandat, wchodzi następna osoba z listy wyborczej. W skali kraju ok. 700 samorządowcom grozi utrata mandatu z powodu nieterminowego złożenia oświadczenia majątkowego swojego lub małżonka.

Podczas czwartkowej konferencji prasowej prof. Michał Kulesza ocenił, że powtórzenie wyborów w wyniku małego, nie wynikającego ze złej woli spóźnienia przy składaniu oświadczeń, byłoby "kpiną z demokracji" i z obywateli, którzy brali udział w zeszłorocznych wyborach samorządowych.

"Ponieważ to jest problem państwowy, należy rzecz rozwiązać na drodze legislacyjnej" - powiedział prof. Kulesza. Jako rozwiązanie wskazał m.in. uchwalenie w trybie pilnym "ustawy ratunkowej", która mogłaby np. przedłużyć okres składania oświadczeń majątkowych i dzięki temu umożliwić samorządowcom, którzy się z nimi spóźnili, zachowanie mandatów.

Zdaniem eksperta, w okresie obowiązywania "ustawy ratunkowej" trzeba byłoby przyjrzeć się przepisom dotyczącym samorządowców i je ujednolicić.

Według prezes zarządu Fundacji Barbary Imiołczyk, taka "ustawa ratunkowa" nie byłaby sprzeczna z zasadą niedziałania prawa wstecz, ponieważ - jak argumentowała - jej działanie byłoby pozytywne, to znaczy, że nadawałaby prawa obywatelom, a nie odbierała je.

Na konferencji zaprezentowano opinię na temat rozwiązania obecnej sytuacji, pod którą, oprócz Kuleszy i Imiołczyk, podpisał się też prezes i założyciel FRDL prof. Jerzy Regulski.

Według tego stanowiska, rady powinny stwierdzać wygaśnięcie mandatu samorządowca tylko w przypadkach rażących zaniedbań lub odmowy złożenia oświadczeń majątkowych. Natomiast w przypadkach małoistotnych opóźnień, lepszym rozwiązaniem jest stosowanie kar finansowych, np. odebranie diety.

Przepisy - na co od początku sporu zwracają uwagę samorządowcy i politycy - są niespójne: jedna regulacja zakłada utratę mandatu jako karę za spóźnione oświadczenia, inna - tylko odebranie diety lub wynagrodzenia.

Eksperci wskazali także inne rozwiązanie obecnej sytuacji polegające na tym, że rada - po wysłuchaniu wyjaśnień zainteresowanych stron - podejmuje uchwałę, w której odmawia stwierdzenia wygaśnięcia mandatu. Taka decyzja - zdaniem ekspertów - powinna być szanowana przez organy nadzoru, czyli wojewodę. "W przeciwnym razie będziemy świadkami wielomiesięcznych procesów, negatywnie wpływających na gospodarkę wielu miast i gmin" - zaznaczyli.

Argumentowali, że gdyby przyjąć interpretację, że mandat samorządowca wygasa automatycznie (bez konieczności potwierdzenia tego uchwałą rady), to przewidziana prawem możliwość złożenia wyjaśnień przez spóźnialskiego, byłaby bezzasadna.

Eksperci zwrócili uwagę, że przepisy dotyczące oświadczeń majątkowych samorządowców można także zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego. Jednak orzeczenie TK mogłoby zapaść zbyt późno, by zapobiec utracie mandatów przez wybranych w zeszłym roku samorządowców, a w wielu przypadkach powtórnym wyborom.

"FRDL od 1989 r. działa na rzecz wspierania samorządności i demokracji w Polsce, dlatego uznaliśmy że w ważnych dla samorządu momentach powinniśmy zabierać głos" - powiedziała Imiołczyk. "Uważamy, że poprzez naszą działalność w jakiś sposób ponosimy pewną odpowiedzialność za to co się dzieje w Polsce" - dodał prof. Regulski.

Prof. Regulski był pełnomocnikiem rządu Tadeusza Mazowieckiego do wprowadzenia reformy samorządowej. Z kolei prof. Kulesza był pełnomocnikiem rządu Hanny Suchockiej do przygotowania reformy powiatowej, a następnie w rządzie Jerzego Buzka odpowiadał za wprowadzenie reformy powiatowej i wojewódzkiej.

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane