W ustawie o VAT jest tak wiele beznadziejnych przepisów, że w zasadzie należałoby ją napisać od początku.
Witold Modzelewski prezes Instytutu Studiów Podatkowych
Przede wszystkim należy szybko skreślić wymóg wpłacania kaucji gwarancyjnej przez firmy funkcjonujące nie dłużej niż 12 miesięcy, które chcą produkty sprzedawać w krajach unijnych. Jeżeli nie wpłacą wysokiej kwoty 250 tys. zł, to na zwrot podatku VAT będą musiały czekać aż pół roku. Mało która firma wytrzyma tak długo. To zbyt duże obciążenie finansowe, które może po prostu wyeliminować z rynku większość mniejszych eksporterów.
Koniecznie należy też zmienić przepisy dotyczące opodatkowania umów-zleceń i umów o dzieło, które dyskryminują te osoby, które będą wykonywać umowy zawarte z podmiotami nie będącymi ich pracodawcą. Tymczasem zawarcie takiej umowy z firmą, z którą ma się umowę o pracę, pozwoli uniknąć VAT. To jest, po pierwsze, niezgodne z konstytucją, a po drugie — stworzy fikcję prawną. Przecież, aby uniknąć podatku, wystarczy zatrudnić kogoś np. na 1/16 etatu. I po kłopocie.
Wskazałbym też na konieczność wprowadzenia takiego zapisu, który pozwoli uniknąć wstecznego opodatkowania czynności wynikających z umów, które teraz nie są objęte VAT, a obejmie ich ten podatek 1 maja. Inaczej dojdzie do lawiny sporów sądowych, w których z góry na przegranej pozycji jest Skarb Państwa.
Mirosław Barszcz doradca podatkowy w PricewaterhouseCoopers
Uważam, że najgorszym rozwiązaniem tej ustawy są kaucje gwarancyjne. To nie zabezpieczy interesów budżetu, tylko uderzy w firmy. Bo przecież jeśli ktoś będzie chciał wyłudzić np. 20 mln zł, to zapłacenie kaucji wysokości 250 tys. zł będzie dla niego śmiesznym wydatkiem. To rozwiązanie bije tylko w uczciwe, mniejsze firmy. Zamiast niego należało wprowadzić np. zabezpieczenie kwoty zwrotu podatku w postaci weksla lub gwarancji bankowej.