Choć polskie firmy w lipcu sprzedały za granicę o 14,8 proc. więcej towarów w ujęciu wartościowym niż rok wcześniej, to deficyt handlowy wyniósł 355 mln EUR wobec nadwyżki 29 mln EUR miesiąc wcześniej. Import wzrósł bowiem w lipcu o 11,2 proc. Deficyt handlowy to efekt 9-proc. spadku sprzedaży zagranicznej wobec czerwca. W tym samym czasie import zmniejszył się o 3 proc. Saldo rachunku bieżącego (uwzględniające także przepływy z tytułu usług, dochodów i transferów bieżących) było ujemne i wyniosło 302 mln EUR. Miesiąc wcześniej odnotowano nadwyżkę 222 mln EUR.
— Większy niż oczekiwano deficyt na rachunku bieżącym to efekt dość dużej nierównowagi w saldzie dochodów, wynikającej z odpływy dywidend dla zagranicznych inwestorów, a także wzrostu deficytu handlowego — mówi Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP.
Jego zdaniem, niższy deficyt niż rok temu oznacza, że gospodarka nieźle sobie radzi z silnym złotym.
Krajowa waluta lekko straciła po publikacji danych. O 16.30 za dolara płacono 3,20 zł, a za euro 3,94 zł.