Nasze firmy należą do najbardziej ekspansywnych w Europie Środkowej. Ale sprawia to, że zarządzanie coraz większą liczbą danych staje się coraz trudniejsze. Przydatne w tej sytuacji okazują się rozwiązania klasy business intelligence (BI).
![ELEMENT PRZEWAGI: Wchodząc na obce rynki, polskie firmy nie zapominają o usprawnieniu zarządzania procesami biznesowymi. Środkiem do celu są inwestycje w rozwiązania BI — mówi Paweł Jędrusik, dyrektor sprzedaży SAP Polska. [FOT. ARC] ELEMENT PRZEWAGI: Wchodząc na obce rynki, polskie firmy nie zapominają o usprawnieniu zarządzania procesami biznesowymi. Środkiem do celu są inwestycje w rozwiązania BI — mówi Paweł Jędrusik, dyrektor sprzedaży SAP Polska. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/ef490f9c-d21d-4bdd-ac95-b85e85a326b6/1dac7905-5874-5089-9d3c-bbcfd4fa6dda_w_830.jpg)
Sezonowość pod kontrolą
Rodzinna firma JMP Flowers jest największym producentem kwiatów ciętych i doniczkowych w Polsce. Przedsiębiorstwo eksportuje je m.in. do krajów bałtyckich, Niemiec, Czech, na Słowację i Węgry. To nie lada osiągnięcie, jeśli wziąć pod uwagę, że europejski rynek kwiatowy zdominowali potentaci z Holandii. Ekspansję zagraniczną utrudnia też specyfika branży.
— Zapotrzebowanie na nasze kwiaty szybko się zmienia, na co wpływają terminy świąt i popularnych imienin, ale także pogoda. Poza tym kwiaty szybko więdną. Sztuką jest więc nie tylko bieżące monitorowanie i odkrywanie czynników, które determinują dynamikę popytu na wybrane odmiany w tym czy innym kraju lub regionie, ale też zarządzanie wielkością areałów upraw konkretnych odmian i prognozowanie prawdopodobnych przychodów z każdego metra szklarni — tłumaczy Jarosław Ptaszek, właściciel JMP Flowers.
Dodaje, że nie mniejszym wyzwaniem jest efektywne planowanie upraw. Jeśli do magazynów trafią kwiaty, których rynek nie będzie w stanie wchłonąć w kilka tygodni (tyle czasu kwiaty zachowują świeżość), to pieniądze zostaną zamrożone lub wręcz utracone. Znalazł się jednak sposób na zminimalizowanie ryzyka. JMP Flowers wdrożył system SAP, zarówno w polskiej centrali, jak i w austriackiej spółce córce JMP. Zaawansowane narzędzie z dziedziny analityki biznesowej, wykorzystywane od lipca 2012 r., pozwala zarządzać nie tylko aktualną ofertą i ceną, ale też podażą.
— Choć nasz asortyment liczy ponad 10 tys. pozycji: róż, orchidei i anturium, to możemy stale monitorować dynamikę popytu — na każdą odmianę i na wszystkich rynkach. Do tego dostosowujemy areał upraw i prognozujemy rentowność m.in. pod kątem sezonowości, produkcji kwiatów ciętych i doniczkowych oraz rynków zbytu — wyjaśnia Jarosław Ptaszek.
Na wprowadzenie podobnego rozwiązania zdecydowała się także firma Omeko z branży papierniczo-poligraficznej, która 40 proc. przychodów uzyskuje poza Polską. Następstwem wejścia na rynki UE i powiększenia skali działalności okazał się szybki przyrost danych, którymi należało sprawnie zarządzać. Udało się to dzięki zastosowaniu platformy business intelligence (BI). Uzbrojona w rozwiązanie analityczne spółka łatwiej może dostosować liczbę sklepów na lokalnych rynkach do sezonowości. A i precyzyjne planowania produkcji jest o wiele prostsze.
— Zyskaliśmy pełną kontrolę nad realizacją każdego zamówienia. Wiemy z odpowiednim wyprzedzeniem, jakie materiały trzeba zamówić do produkcji, jak zaplanować obsadzenie stanowisk, jak zorganizować wysyłkę i transport. Znamy też planowane koszty poszczególnych operacji. Dzięki temu możemy monitorować rentowność poszczególnychogniw pracy — wskazuje Maciej Dworzański, dyrektor IT w Omeko.
Na technologicznym dopingu
Czy tak ekspansywnych przedsiębiorstw jak JMP Flowers i Omeko będzie w Polsce przybywało? Wyniki badań Oxford Economics zrealizowanych na zlecenie SAP tchną optymizmem. Z 27 do 48 proc. wzrośnie odsetek polskich firm, które w najbliższych trzech latach zaistnieją na co najmniej sześciu zagranicznych rynkach. Jeśli ich ambitne plany się ziszczą, będzie to zasługą m.in. narzędzi informatycznych. Na szczęście do rozwiązań IT rodzimego biznesu przekonywać nie trzeba. 44 proc. naszych przedsiębiorstw korzysta z systemów ERP, 45 proc. z BI, a 35 proc. z chmury. To więcej niż w Czechach i na Węgrzech.
Do 2016 r. największa dynamika popytu na technologie w Polsce spodziewana jest w segmencie business intelligence (wzrost z 45 do 69 proc.) i cloud computing (z 35 do 56 proc.). Zdaniem Pawła Jędrusika, dyrektora sprzedaży SAP Polska, nie jest przypadkiem, że polskie firmy najwyższy priorytet nadają rozwiązaniom analitycznym. Decyduje o tym konieczność redukcji kosztów oraz usprawnienia i zwiększenie kontroli nad procesami biznesowymi.
— Wraz z międzynarodową ekspansją rośnie gwałtownie liczba danych. Bez wsparcia przez systemy BI sprawne zarządzanie nimi byłoby trudne i czasochłonne. Dane są bowiem rozproszone.
Tymczasem ich analiza jest konieczna, ponieważ w krótkim czasie pozwala wykryć zagrożenia lub szanse, a tym samym sprawić, że rozwój na zagranicznych rynkach będzie bardziej stabilny — mówi dyrektor Jędrusik.
