Wstępne dane wskazują, że wartość eksportu w Polsce rośnie. W 2011 r. osiągnęliśmy poziom ok. 135,8 mld EUR, czyli o 12,8 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednak zdaniem Andrzeja Arendarskiego, prezesa Krajowej Izby Gospodarczej, poprawa widoczna w ostatnich latach ma związek główniez napływem inwestycji zagranicznych. Zaangażowanie rodzimych firm, zwłaszcza małych i średnich, wciąż jest niewielkie. Dlaczego? O tym dyskutowano podczas seminarium „Przedsiębiorco, eksportuj!” zorganizowanego przez Europejską Unię Małych i Średnich Przedsiębiorstw oraz Klasy Średniej Unicorn. Wnioski: wsparcie publiczne dla polskiego eksportera wciąż jest mniejsze niż w przypadku państw zachodnich.
— Nadal, mimo wielu działań, nie udało nam się wypracować na arenie międzynarodowej silnej marki Polski jako kraju nowoczesnego, o dużym potencjale gospodarczym — zaznaczył Andrzej Arendarski.
Polskie firmy z sektora MSP podejmujące międzynarodową współpracę handlową najczęściej nie mogą liczyć na kredyt eksportowy, muszą się posiłkować własnymi funduszami. Dla wielu z nich to bariera nie do pokonania. Czy jest aż tak źle?
— W Polsce mamy ok. 220- -250 tys. firm eksportujących, co jest dobrym wynikiem — zapewnił Michał Polański, dyrektorDepartamentu Promocji Gospodarczej w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. System wsparcia eksportu w Polsce dopiero się rodzi. Kluczowe są więc działania takich jednostek jak Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) czy Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. Jednak faktycznie niewiele da się zdziałać bez dostępu do tanich kredytów eksportowych.
— Powinny ich udzielać zarówno banki komercyjne, jak i te posiadające wsparcie publiczne — dodał Michał Polański.