Zamiast gruntownej przebudowy zakopianki będzie modernizacja tras lokalnych, kolei Chabówka — Zakopane i lotniska w Nowym Targu.
Na zlecenie resortu infrastruktury konsorcjum na czele z Proeko CDM przygotowało raport, w którym sugerowało poprowadzenie zakopianki jako ekspresówki tylko do Nowego Targu, by… ograniczyć presję turystów na Tatry. Wiele wskazuje na to, że rzeczywiście szybkiej trasy do stolicy Podhala nie będzie. Zarząd Dróg Wojewódzkich w Krakowie zamówił ekspertyzę w niemieckiej firmie IVV, dotyczącą "rozwoju podhalańskiego tatrzańskiego układu komunikacyjnego, ze szczególnym uwzględnieniem Miasta Zakopane", z której wynika, że zakopianka ekspresowa dojedzie tylko do Nowego Targu. Dalej będzie można jechać drogami lokalnymi, koleją albo samolotem.
Na planowaną budowę ekspresówki między Krakowem a Zakopanem nie godzą się mieszkańcy, dlatego IVV proponuje tzw. model rozproszony inwestycji.
"Zakłada on realizację dotychczasowej inwestycji na odcinku Kraków — Nowy Targ, a dalej sieć rozproszoną bazującą na pozostałych odcinkach dróg krajowych oraz odcinkach dróg wojewódzkich i wybranych powiatowych" — czytamy w studium IVV.
Jeśli tak się stanie, konieczne będą inwestycje w modernizację dróg lokalnych i budowa obwodnic miejscowości w pobliżu Zakopanego i Nowego Targu (np. Mszany Dolnej i Białki Tatrzańskiej). W grę wchodzi także modernizacja wylotówek z Zakopanego, drogi przez Murzasichle i budowa obwodnicy Zakopanego (od Białego Dunajca, przez północne stoki Gubałówki do drogi nr 958.
Konieczna jest też modernizacja kolei — na początek trasy Chabówka —Zakopane, ale eksperci wskazują również na konieczność rozbudowy linii do lotniska w Nowym Targu oraz rozbudowę samego lotniska.
— Czekamy na przekazanie nam studium, ale jego analiza zajmie nam kilka miesięcy — mówi Magdalena Chacaga, rzecznik krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Na szybką decyzję w sprawie zakopianki nie ma więc co liczyć, mimo że w najbliższych latach natężenie ruchu na niej może się zwiększyć niemal o połowę, a już dojazd do stolicy Podhala jest drogą przez mękę.