Electusowi pomoże wielki bank

Katarzyna Latek, PAP
opublikowano: 2010-03-21 07:25

Specjalista od długów szpitali spodziewa się w tym roku przełomu. Dodatkowe finansowanie pozwoli podwoić wyniki — zapewnia prezes Marek Falenta. I planuje ekspansję w Rumunii i na Węgrzech.

Spółka zajmująca się finansowaniem publicznej służby zdrowia ma nowe pomysły na biznes. Skoncentruje się na swojej podstawowej działalności i wyjdzie za granicę — zapowiada Marek Falenta, prezes Electusa i akcjonariusz IDMSA, do którego należy obecnie firma.

Electus od 10 lat miał dwie podstawowe linie biznesowe.

— Pierwsza linia to służba zdrowia i sektor publiczny. Druga to wierzytelności zabezpieczone hipotecznie na dobrych nieruchomościach komercyjnych — wyjaśnia Marek Falenta.

Podział ten miał na celu dywersyfikację przychodów: jeśli jest hossa na rynku, to marże w służbie zdrowia spadają. Wtedy druga linia biznesowa pozwala obracać nieruchomościami.

— Inwestujemy swoje pieniądze tylko w bezpieczne instrumenty, m.in. w szpitale, które nie mogą upaść, i atrakcyjne tereny inwestycyjne, takie jak działka zajmująca 20 ha w centrum Poznania. Electus nigdy nie stracił ani grosza z zainwestowanego kapitału — dodaje Marek Falenta.

Tylko sektor publiczny
Dla większej przejrzystości firma zdecydowała się jednak na zmianę. W grupie IDMSA działa spółka Electus Hipoteczny. Zajmuje się skupem wierzytelności hipotecznych od banków i przejmowaniem atrakcyjnych nieruchomości. Marek Falenta wyjaśnia, że spółka-siostra realizowała dotąd małe transakcje, jednak w tym roku pozyskała już znaczne pieniądze, może się więc rozwijać.

— Wszystkie nasze nowe pomysły związane z tą linią biznesową i nowe transakcje przekazaliśmy im, a u nas wygaszamy biznes związany z nieruchomościami. Chcemy, żeby w Electusie pozostał tylko sektor publiczny, czyli szpitale i samorządy — mówi prezes.

Dodaje, że Electus Hipoteczny już od przyszłego roku będzie miał bardzo duże zyski.

— Na nieruchomościach znam się tak samo dobrze, jak na wierzytelnościach. Myślę, że to może być nawet lepszy biznes od naszej podstawowej działalności — mówi Marek Falenta.

Aby przejrzystość była pełna, niewykluczona jest zmiana nazwy Electusa Hipotecznego.

Deszcz euro
Sam Electus planuje znaczny wzrost. Pomogą w tym dodatkowe pieniądze.

— Chcemy w tym roku osiągnąć przełom w finansowaniu. Spodziewamy się, że jeszcze w tym miesiącu z jednym z największych banków światowych podpiszemy umowę na pozyskanie bardzo dużego finansowania — zapowiada prezes Electusa.

Szczegóły negocjowanej transakcji są jeszcze okryte tajemnicą, wiadomo jednak, że chodzi o kwotę rzędu kilkuset milionów euro.

— To pozwoli nam co najmniej podwoić aktywa i wyniki firmy. Nasza wartość księgowa, szacowana obecnie na około 380 mln zł, wzrośnie dwukrotnie w ciągu dwóch lat — zapowiada Marek Falenta.

Spółka chce wprowadzić nowe rozwiązania finansowania sektora publicznego, jakich nie ma konkurencja. Na razie jednak nie chce ujawniać szczegółów.

Kierunek: południe
Firma planuje też ekspansję zagraniczną.

— Chcemy w tym roku wejść na Węgry i do Rumunii. Te kraje mają podobny do Polskiego system finansowania służby zdrowia i podobne problemy. Nie ma tam jednak firm podobnych do naszej, rynek jest zupełnie świeży, mamy więc ogromne szanse na nim mocno zaistnieć — mówi Wioleta Błochowiak, wiceprezes Electusa.

Spółka chce tam działać organicznie, budując małe oddziały. Pieniądze, które wyda na ten cel, będą na tyle niewielkie, że nie powinny obciążyć jej wyniku.

Electus nie podał jeszcze wyników finansowych, jednak swój raport opublikował IDMSA, który go konsoliduje. Spółka zależna przynosi grupie około 40 proc. zysku netto, który wyniósł w ubiegłym roku 56,5 mln zł. Zysk netto Electusa był więc w 2009 r. na poziomie 21-23 mln zł (rok wcześniej wyniósł 18,1 mln zł).

— Zysk netto w 2009 r. był lepszy niż w poprzednim. Czwarty kwartał zawsze jest dla nas najlepszy, ponieważ wierzyciele porządkują wtedy swoje bilanse. Dla nas przekłada się to na wzrost — mówi Marek Falenta.