Elektrim-Megadex żąda od państwa 213 mln zł

Agnieszka Berger
opublikowano: 2008-03-21 07:42

Elektrim-Megadex wystawił skarbowi państwa słony rachunek za spory z fiskusem, które położyły firmę na łopatki.

W Prokuratorii Generalnej leży wniosek Megadeksu, spółki inżynierskiej kontrolowanej przez Elektrim, o odszkodowanie przekraczające 213 mln zł — dowiedział się „PB”. Firma, która w czasach świetności zatrudniała kilkaset osób i realizowała duże inwestycje energetyczne w Polsce i innych „demoludach”, ma obecnie 4 pracowników (w tym jednoosobowy zarząd). Sam Megadex przyznaje, że istnieje już wyłącznie po to, żeby zakończyć procesy z urzędem skarbowym i odzyskać utracone korzyści. Zdaniem Tomasza Holza, prezesa Megadeksu, to właśnie trwające od końca 2003 r. przepychanki z fiskusem o VAT doprowadziły firmę do upadku.

Suma strat

— Skarbówka zablokowała nam konta na poczet zakwestionowanych rozliczeń VAT z lat 1998-2001. Straciliśmy możliwość opłacania podwykonawców, co spowodowało utratę kontraktów. Pozostając w sporze z urzędem skarbowym, nie mogliśmy uzyskać zaświadczenia o niezaleganiu z podatkami. To jeden z podstawowych dokumentów wymaganych przy przetargu, więc konflikt z fiskusem wyeliminował nas z rynku — twierdzi Tomasz Holz.

Wśród utraconych korzyści znalazły się m.in. kontrakty, na które — zdaniem zarządu — spółka miała poważne szanse, bo dotyczyły np. modernizacji instalacji energetycznych.

— Mieliśmy o nich największą wiedzę — mówi prezes.

Na poczet strat spółka zaliczyła też trzy zlecenia, które już miała w portfelu, ale musiała z nich zrezygnować z powodu braku płynności finansowej. Największy był kontrakt na budowę Pątnowa II, bloku energetycznego o mocy 460 MW dla ZE Pątnów-Adamów-Konin (PAK), również kontrolowanego przez Elektrim. PAK sam miał problem z finansowaniem inwestycji , ale gdy starał się o ponowne uzyskanie kredytów, banki nie zgodziły się, by Megadex kontynuował generalne wykonawstwo. Firma inżynierska rozpoczęła rozmowy z kanadyjskim potentatem z branży — SNC Lavalin.

Nie do przełknięcia

— Kanadyjczycy byli zainteresowani przejęciem Megadeksu. SNC jednak odstraszyły nasze kłopoty z fiskusem — twierdzi Tomasz Holz.

Skończyło się w 2005 r. na przejęciu przez SNC generalnego wykonawstwa w PAK i dwóch kontraktów na Litwie związanych z likwidacją elektrowni jądrowej Ignalina. Do SNC trafiła cała dokumentacja i duża część pracowników Megadeksu.

Wydmuszka, w którą zamienił się Megadeks, liczy, że odzyska od państwa utracone korzyści. Jeden proces wygrała wskutek przedawnienia. Trzy jeszcze trwają.

Agnieszka Berger, [email protected]