ELEKTRIM NIE CHCE PSE JAKO OPERATORA
Trwa spór o to, kto będzie rozliczał transakcje na krajowej Giełdzie Energii
NA POCZĄTEK SPOT: Według Władysława Matlaka, zajmującego się w Elektrimie organizacją Giełdy Energii, pierwsze notowanie odbędzie się w sześć miesięcy po rejestracji spółki. Na początku na parkiecie będzie można zawierać transakcje typu spot (natychmiastowe). Później powstanie rynek terminowy. fot. Grzegorz Kawecki
Elektrim, zgodnie z zaleceniem resortu skarbu, zaproponował Giełdzie Papierów Wartościowych i Polskim Sieciom Elektroenergetycznym objęcie po 10-proc. udziałów w spółce Giełda Energii. Firma nie otrzymała dotychczas oficjalnej odpowiedzi GPW i PSE, można się jednak spodziewać, że obie spółki przyjmą ofertę.
Termin złożenia w sądzie rejestrowym dokumentów spółki Giełda Energii upływa z końcem października. Za powołanie GE odpowiada Elektrim — zorganizowane przezeń konsorcjum wygrało konkurs Ministerstwa Skarbu Państwa. Organizator giełdy przesłał już statut i akt założycielski spółki do MSP. Pierwsze notowania mają się odbyć w ciągu sześciu miesięcy od zarejestrowania spółki.
Kąsek dla rywali
Głównymi udziałowcami Giełdy Energii będą: Skarb Państwa (30 proc.), Elektrim (20 proc.) oraz Endesa, Elektrownia Opole, Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin i należąca do Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego spółka obrotu energią OG GZE (po 10 proc.). Później do grona największych akcjonariuszy dołączą prawdopodobnie GPW i PSE (dostaną po 10 proc. udziałów od SP i Elektrimu). Obie spółki należały do konsorcjum rywalizującego z Elektrimem o organizację energetycznego parkietu.
Konflikt interesów
Resort skarbu nie wybrał ich oferty, życzy sobie jednak, by obie instytucje znalazły się wśród udziałowców GE.
Zdaniem Jana Buczkowskiego, wiceministra skarbu odpowiedzialnego za prywatyzację energetyki, doświadczenie GPW w zarządzaniu obrotem papierami wartościowymi może być podporą także dla parkietu energii. Trudno też wyobrazić sobie funkcjonowanie GE bez udziału PSE, które są właścicielem sieci przesyłowej. Jeśli taka będzie wola resortu, PSE — jako spółka skarbowa — chcąc nie chcąc będą musiały przystąpić do GE. Polskim Sieciom będzie to z pewnością nie w smak, bowiem ich pomysł na giełdę energii różni się poważnie od koncepcji Elektrimu. PSE uważają, że jako właściciel sieci, powinny pełnić rolę operatora systemu przesyłowego i zajmować się fizyczną realizacją i rozliczaniem transakcji giełdowych. Tymczasem z oferty konkursowej Elektrimu wynika, że operatorem systemu nie może być firma zaangażowana w obrót energią.
Operacje związane z przesyłem energii mogą mieć ogromny wpływ na finansowy wynik transakcji giełdowych. Istnieje ryzyko, że operator zaangażowany w handel energią będzie preferencyjnie traktował niektórych uczestników rynku. Dlatego z PSE trzeba wydzielić operatora systemu, np. Krajową Dyspozycję Mocy (odpowiedzialną za bilansowanie przepływu energii). KDM, przejmując lub dzierżawiąc sieci od PSE, powinna zajmować się realizacją transakcji zawieranych na Giełdzie Energii .
Zdaniem Władysława Matlaka zajmującego się w Elektrimie organizacją Giełdy Energii, najbardziej kosztowną inwestycją w fazie tworzenia giełdy będzie zakup specjalnego oprogramowania. Nie powinien on jednak pochłonąć więcej niż 3-5 mln zł. Wkrótce po rejestracji GE ogłosi przetarg na software.
Pomiar na własny koszt
Znaczne środki potrzebne będą na budowę systemu pomiarowego obejmującego wszystkich uczestników obrotu na giełdzie.
— Na szczęście producenci energii i spółki dystrybucyjne mają już odpowiednie urządzenia. Brakuje ich natomiast w przedsiębiorstwach, które będą zaopatrywały się w energię bezpośrednio na giełdzie. Naszym zadaniem jest zbadanie, jakie są potrzeby w zakresie opomiarowania. Finansowanie inwestycji pozostawimy samym zainteresowanym — wyjaśnia Władysław Matlak.




