Elektrim twierdzi, że nie mógł zaakceptować warunków stawianych przez Ministerstwo Skarbu Państwa, dotyczących zmiany umowy prywatyzacyjnej Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin. Doszłoby bowiem do przejęcia kontroli nad elektrowniami przez Skarb Państwa.
— MSP zapomina, że jest nie tylko stroną umowy prywatyzacyjnej, ale też akcjonariuszem ZE PAK. Umowa mówi o współdziałaniu stron dla dobra firmy, a propozycje MSP nie były dla PAK korzystne — mówi Piotr Nurowski, pełniący obowiązki prezesa Elektrimu.
Elektrim zwrócił się do Skarbu Państwa z propozycją przesunięcia terminu realizacji inwestycji rozbudowy Pątnowa II. Giełdowa spółka twierdzi, że taki warunek stawiają banki, które mają udzielić finansowania na budowę bloku energetycznego. Chodzi o ponad 200 mln EUR.
— Po trzech miesiącach oczekiwań na rozpatrzenie naszej prośby doszliśmy do wniosku, że dłużej czekać nie możemy — tłumaczy Piotr Nurowski.
Elektrim poinformował, że MSP odmawiając przesunięcia terminu inwestycji przeczy deklaracjom umieszczonym w umowie prywatyzacyjnej PAK. Dlatego spółka złożyła w MSP jednostronne oświadczenie, w którym uchyla się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego przez spółkę przy prywatyzacji.
— Jeśli MSP chce kontroli nad PAK, to niech zwróci nam pieniądze i przejmie firmę — mówi Piotr Nurowski.
Jego zdaniem, Elektrim zainwestował w spółkę co najmniej 250 mln EUR (koszt zakupu akcji, pożyczek oraz inwestycji).
— Nasze oświadczenie ma charakter ostateczny, choć oczywiście dwóch partnerów zawsze może się porozumieć — kończy p.o. prezesa Elektrimu.
Ministerstwo Skarbu Państwa do czasu zamknięcia tego wydania „Pulsu Biznesu” nie skomentowało komunikatu Elektrimu.



