Elektrim: teraz ruch Solorza

Katarzyna Latek
opublikowano: 25-06-2007, 00:00

Zygmunt Solorz musi się liczyć w Elektrimie już nie tylko z Vivendi, ale też z nowymi inwestorami. Po której stronie zagrają?

Inwestorzy odebrali deklaracje Macieja Niebrzydowskiego jako zapowiedź przełomu w spółce

Zygmunt Solorz musi się liczyć w Elektrimie już nie tylko z Vivendi, ale też z nowymi inwestorami. Po której stronie zagrają?

Piątkowy artykuł „PB” o wejściu do Elektrimu Elżbiety Sjöblom i Macieja Niebrzydowskiego wywołał burzę. Kurs Elektrimu poszedł ostro w górę na wysokich obrotach. Wśród większych akcjonariuszy spółki panuje konsternacja. Drobni się cieszą, licząc na przełom. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) sprawdza intencje nowych graczy.

Pociąg ruszył

Kurs spółki wzrósł w piątek o 25,58 proc., do 10,80 zł. Właściciela zmieniło 8,7 mln akcji (ponad 10 proc. kapitału akcyjnego). Obroty sięgnęły 176 mln zł. To tegoroczny rekord (więcej o sesji poniżej).

Reakcja rynku dowodzi, że większość inwestorów Elektrimu wierzy w jego przyszłość. Liczą, że nowy akcjonariusz może doprowadzić do ugody w spółce i rozwiąże problem obligatariuszy. Po takiej ugodzie firma mogłaby wreszcie dysponować swoimi cennymi aktywami, np. Portem Praskim (czytaj str. 16-17) i PAK.

Nie sprzedaję

Tekst pojawił się w portalu pb.pl. po północy. Jeszcze w nocy internetowe giełdowe fora dyskusyjne zaroiły się od teorii na temat Macieja Niebrzydowskiego i jego planów wobec spółki. Lista dyskusyjna „Parkietu”, dzięki Elektrimowi i „PB”, zanotowała nawet w piątek rano rekord frekwencji. Część drobnych graczy przyjęła zapowiedzi inwestora za dobrą monetę. Później pojawiły się spekulacje. Jedna z teorii internautów zakładała, że Maciej Niebrzydowski ogłosił swoje plany wobec Elektrimu, by podbić kurs i sprzedać swój pakiet. Inna, że chciał spowodować, by drobni gracze skusili się na wyższy kurs i zaczęli sprzedawać swoje papiery. Wtedy Niebrzydowski mógłby je skupować. Piątkowe transakcje analizuje nadzór.

— Komisja w pierwszej kolejności sprawdza, kto dokonywał transakcji — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

Zarządzający portfelem swojej matki, Elżbiety Sjöblom, jest spokojny.

— W piątek po publikacji artykułu w „Pulsie Biznesu” w trakcie sesji nie dokonałem żadnej transakcji na papierach Elektrimu — powiedział Maciej Niebrzydowski.

To także odpowiedź na pytanie, czy zwiększył swoje zaangażowanie ponad 5 proc. Liczyli na to gracze, którzy spodziewali się komunikatu w tej sprawie jeszcze w piątek.

Walne? Jak zaproszą

Deklaracja Macieja Niebrzydowskiego padła tuż przed WZA Elektrimu, zaplanowanym na 28 czerwca. To też elektryzowało graczy. Czy słusznie? Jego program jest standardowy — zatwierdzenie sprawozdania z ubiegłego roku oraz udzielenie absolutorium zarządowi i radzie nadzorczej. Maciej Niebrzydowski tam się nie wybiera. Nie zarejestrował akcji na WZA.

— Nie idę na walne. Chyba, że ktoś mnie zaprosi — mówi inwestor.

Bardziej sensacyjnie mogłoby zapowiadać się ewentualne przyszłe NWZA. Gdyby Maciej Niebrzydowski i Elżbieta Sjöblom sprzymierzyli się z Vivendi, mogliby wprowadzić do rady nadzorczej swojego przedstawiciela. Inwestor zapowiadał, że interesuje go takie rozwiązanie. Dotąd swoich przedstawicieli w radzie ma wyłącznie Zygmunt Solorz-Żak. Teraz okazuje się, że jego wpływ na spółkę może ograniczyć nowy inwestor.

Co na to Zygmunt Solorz?

— Na giełdzie można wszystko, byle w granicach prawa. Jak będą mieli większość, to będą rządzić w spółce. Teraz nie ma o czym mówić — odpowiada Zygmunt Solorz-Żak.

Dodał, że Elektrim jest spółką giełdową i każdy może kupić jej walory. Nie zamierza komentować wejścia duetu Sjöblom-Niebrzydowski w skład jej akcjonariatu. „Stary” i „nowy” udziałowiec na razie się jeszcze nie spotkali.

Vivendi też czeka

Antoine Lenort, rzecznik prasowy Vivendi, także odmówił komentarza w sprawie deklaracji Macieja Niebrzydowskiego. Nie zaprzeczył jednak wprost, że polski inwestor zwrócił się do Vivendi z ofertą odkupienia akcji. Przyznał, że w piątek odebrał wiele telefonów od dziennikarzy.

Układ sił w akcjonariacie

Osobą, która ma największy wpływ na to, co dzieje się w Elektrimie, jest Zygmunt Solorz-Żak. Do PAI Media — spółki zależnej Polsatu — należy 34,83 proc. akcji giełdowej spółki. Zygmunt Solorz jest szefem rady nadzorczej Elektrimu, związani są z nim także pozostali członkowie rady nadzorczej. Po drugiej stronie „barykady” stoi Vivendi z 15,04 proc. Francuskiemu koncernowi nie udało się do tej pory wprowadzić swojego przedstawiciela do rady.

W akcjonariacie Elektrimu spory pakiet ma także spółka TCF. Obligatariusze Elektrimu twierdzili kilka lat temu, że jest ona powiązana z Polsatem. Zaskarżyli nawet do sądu uchwały WZA, na którym pojawił się TCF. Polsat jednak zawsze odpierał te zarzuty i zaprzeczał jakimkolwiek związkom z TCF.

Maciej Niebrzydowski i jego matka nie ujawnili się jeszcze w akcjonariacie spółki. Drobni inwestorzy liczą, że zrobią to wkrótce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu