ELEKTRIM WYDA NA TELEFONY 13,4 MLD
CZEKAJĄ NA WARSZAWĘ: Wydaje się, że z ostatecznymi decyzjami o przyszłym kształcie konsorcjum telekomunikacyjnego Elektrimu Barbara Lundberg, szefowa holdingu, czeka do chwili rozwiązania kwestii koncesji warszawskiej. Jeśli minister łączności przyzna licencję El-Netowi, to wówczas Elektrim sfinalizuje umowy kupna PTO, BIP i Pilickiej Telefonii oraz podpisze porozumienie z branżowym inwestorem dla El-Netu. fot. Grzegorz Kawecki
Giełdowy Elektrim musi wydać na budowę sieci telefonii stacjonarnej ponad 9,5 mld zł. Są to pieniądze, które wystarczą wyłącznie na pokrycie zobowiązań koncesyjnych grupy operatorów, którą holding chciałby przejąć pod swoje skrzydła. W ciągu pięciu lat inwestycje te pozwolą teleoperatorom Elektrimu zaproponować usługi ponad 2,2 mln abonentów. To jednak nie wszystkie wydatki Elektrimu, bo jeszcze w tym roku na zakup BIP, PTO i Pilickiej Telefonii spółka wyłoży prawdopodobnie około 4 mld zł.
Nikt nie ma już wątpliwości, w jakim kierunku żegluje Elektrim. Spółka robi od kilku miesięcy wszystko, żeby stać się największym po Telekomunikacji Polskiej operatorem telefonii stacjonarnej. Rozpoczęta konsolidacja sektora plus kosztowne inwestycje mają zapewnić Elektrimowi pozycję lidera wśród niezależnych operatorów. Holding nie ma jednak najmniejszych szans, by poważnie zagrozić pozycji narodowego operatora.
Nie zagrożone TP SA
— Spółki Elektrimu z całą pewnością zabiorą TP SA dużą liczbę klientów. W Polsce ponad 2 mln osób czeka teraz na telefon, a gęstość sieci wciąż należy do najniższych w Europie. Zatem miejsce na rynku jest zarówno dla Elektrimu, TP SA, jak i Netii oraz Telefonii Lokalnej. Prawdziwa batalia natomiast powinna się rozegrać o abonentów biznesowych. Ich liczba jest bowiem ograniczona —uważa analityk ABN Amro.
Zakładając, że do 2004 roku operatorzy Elektrimu podłączą 2,2 mln własnych abonentów, Netia będzie miała wówczas około 850 tys. klientów, Telefonia Lokalna — 600 tys., a pozostali (w tym m.in. Szeptel i Potel) — około 200 tys. klientów, wyraźnie widać, który z niezależnych graczy będzie wiódł prym. Należy jednak pamiętać, że TP SA w 2004 roku powinna mieć już około 14 mln klientów (rocznie ma podłączać około 1 mln nowych linii), czyli siedmiokrotnie więcej od wszystkich operatorów spod szyldu Elektrimu. Równolegle jednak udział lokalnych operatorów w rynku także zdecydowanie wzrośnie w tym czasie. Jeśli zrealizują przedstawione wyżej prognozy, to w ich rękach znajdzie się około 22 proc. rynku telefonii stacjonarnej (obecnie mają 3-proc. udział). Sam Elektrim powinien kontrolować około 12,5 proc. Jeśli natomiast założymy, że na jednej linii telefonicznej operator zarabia rocznie średnio 200 USD (800 zł), to pozyskanie 2,2 mln abonentów gwarantuje Elektrimowi przychody roczne wysokości 1,760 mld zł. Wcześniej trzeba jednak zrealizować zaplanowane inwestycje, a na to Elektrim będzie potrzebował 9,5 mld zł.
10 mld zł na inwestycje
Elektrim kontroluje obecnie cztery spółki operatorskie: El-Net, TV-Tel, Telefonię Regionalną i Zakład Telekomunikacyjny św. Olaf. Z ostatniego biznesplanu El-Netu wynika, że łączne inwestycje tego operatora w Polsce wyniosą blisko 5 mld zł. Z tej kwoty prawie 3,5 mld zł pochłonie projekt warszawski, a pozostałe 1,5 mld przeznaczone jest na telefonizację byłych województw: bydgoskiego, suwalskiego, słupskiego, koszalińskiego i części konińskiego. Program inwestycyjny ma się zakończyć w 2005 roku. Wówczas spółka powinna dysponować ponad 770 tys. własnych abonentów, z czego 450 tys. będzie dzwonić w Warszawie, a ponad 320 tys. na pozostałych obszarach koncesyjnych El-Netu.
Telefonia Regionalna w ciągu czterech najbliższych lat na podłączenie 45 tys. klientów wyda z kolei około 200 mln zł. Identyczną kwotę zamierza zainwestować Elektrim TV-Tel. Nie wiadomo natomiast, ile pochłoną wydatki ZT św. Olaf, który ma koncesję na telefonizację byłego woj. olsztyńskiego. Zobowiązania koncesyjne obligują jednak spółkę do podłączenia 130 tys. klientów, a więc koszt tej inwestycji powinien wynieść około 520 mln zł (130 mln USD). Pilicka Telefonia ma podłączyć blisko 100 tys. abonentów za 400 mln zł, PTO około 600 tys. telefonów za 2,4 mld zł, a Telefonia Polska Zachód chce zainwestować mniej więcej 800 mln zł (200 mln USD). Te trzy ostatnie spółki nie są jeszcze własnością Elektrimu, ale wszystko wskazuje na to, że wkrótce giełdowy holding przejmie nad nimi pełną kontrolę. Wtedy łączne inwestycje grupy Elektrimu w budowę sieci telefonii stacjonarnej przekroczą 9,5 mld zł.
4 mld zł na zakupy
W ciągu ostatnich kilku tygodni Elektrim rozmawiał jednocześnie o możliwościach konsolidacji aż z czterema spółkami operatorskimi. O tylu przynajmniej oficjalnie wiadomo. Nie doszedł do porozumienia z Netią. Podpisał natomiast wstępne umowy kupna Bresnan International Partners za 1,3 mld zł (325 mln USD) i Pilickiej Telefonii za 560 mln zł (140 mln USD). W obu spółkach ma mieć 100-proc. udział. Obecnie Elektrim finalizuje rozmowy z Poland Telecom Operators. Wciąż nie wiadomo, ile PTO będzie kosztować, choć już teraz analitycy szacują wartość tej firmy na minimum 2 mld zł (500 mln USD). Należy również pamiętać, że tylko w 1998 roku PTO wywalczyło pięć koncesji wojewódzkich, za które trzeba będzie zapłacić 92,3 mln euro (380 mln zł) w ratach rozłożonych na pięć lat. Pilicka Telefonia i Telefonia Polska Zachód nie są obciążone wysokimi opłatami koncesyjnymi. Ich dług z tego tytułu wynosi łącznie około 80 mln zł (20 mln euro). Zatem konsolidacja lokalnych operatorów będzie bardzo kosztowna. Giełdowy holding wyda na ten cel łącznie około 4 mld zł. Szefowie Elektrimu liczą jednak, że przyniesie sporo korzyści.
— Konsolidacja lokalnych operatorów jest nieuchronna. Mali gracze mają bowiem niewielkie szanse na sukces, m.in. ze względu na strukturę taryf za połączenia telefoniczne obowiązującą w Polsce. Operator, który będzie kontrolował dużą część rynku lokalnego, zwiększy swoje szanse na uzyskanie licencji na połączenia międzystrefowe. Działalność prowadzona na dużą skalę daje ponadto szansę na obniżenie kosztów inwestycji. Dlatego uważam, że działania Elektrimu są słuszne — mówi Stanisław Piątek, profesor UW.
Inwestor wskazany
Nie można również zapominać o tym, że spółkę zasili pewnie wkrótce inwestor strategiczny. Wiadomo, że kandydatem jest niemiecki operator narodowy — Deutsche Telekom.
— Nie ukrywam, że spółce przydałoby się wsparcie silnego inwestora branżowego. Podkreślam jednak, że nasze poszukiwania nie ograniczają się jedynie do Deutsche Telekom. Rozmawiamy również z innymi kandydatami — twierdzi Janusz Fijałkowski, prezes El-Netu.
Tak naprawdę, nie wiadomo również do końca, czy inwestor branżowy miałby wspomagać wyłącznie działania El-Netu czy też może wszystkich operatorów działających w grupie Elektrimu.
— Uważam, że Elektrim może powołać nową spółkę, do której wniesione zostałyby akcje wszystkich operatorów należących do tego holdingu. Inwestor strategiczny mógłby objąć blisko połowę udziałów w takim konsorcjum, a więc automatycznie wziąć na siebie połowę koniecznych wydatków. Większość należałaby jednak do Elektrimu — twierdzi analityk CDM Pekao SA.
Pojawiły się już nawet opinie, że to właśnie przyszły partner Elektrimu — być może właśnie Deutsche Telekom — ma pokryć lwią część wydatków związanych z prowadzoną przez Elektrim konsolidacją. Niezależnie od tych spekulacji pewne jest, że Elektrim nie da rady samodzielnie zorganizować potrzebnych na inwestycje telekomunikacyjne kapitałów.