Elektrim znów został bohaterem spekulacji

Tomasz Siemieniec
opublikowano: 2001-11-28 00:00

Zarząd Elektrimu nadal nie podzielił się z rynkiem wiedzą, w jaki sposób zamierza sobie poradzić z restrukturyzacją zadłużenia, w tym pilną spłatą obligacji. Brak informacji nie stanowi jednak żadnej przeszkody, aby spółka po raz kolejny stała się bohaterem sesji na warszawskiej giełdzie.

Restrukturyzacja zadłużenia oraz organizacja środków na zaspokojenie potrzeb obligatariuszy spędza pewnie sen z powiek szefom Elektrimu. Problem nie powstał nagle, z tym że dotychczasowe postępy w znalezieniu sposobów na jego rozwiązanie są w najlepszym przypadku niewystarczające. No chyba że rynek nie wie jeszcze o czymś, o czym wie zarząd spółki. Zniecierpliwienie inwestorów może być natomiast zrozumiałe, ponieważ terminy naglą.

Nadal nie wiadomo, czy spółka będzie dysponowała odpowiednimi środkami na wykup obligacji oraz czy zdoła zrestrukturyzować zadłużenie (sięga 3,85 mld zł) , zamieniając krótkoterminowe zobowiązania (1,87 mld zł) na długoterminowe. W takiej sytuacji na dalszy plan spychane są tak kluczowe kwestie, jak przygotowanie strategii rozwoju holdingu czy spór arbitrażowy o Polską Telefonię Cyfrową prowadzony z Deutsche Telekom.

Tak ustawiona hierarchia problemów nie powinna jednak dziwić. Termin wykupu obligacji wartości 440 mln EUR przypada na 15 grudnia. Jeśli spółka nie zdoła zaspokoić choć jednego z obligatariuszy, do sądu trafi pewnie wniosek o ogłoszenie jej upadłości. W takiej sytuacji pozostałe problemy po prostu przestaną być aktualne.

Nie można natomiast pominąć faktu, że spora grupa graczy giełdowych jest bardzo zadowolona z takiego obrotu sprawy. Wczorajsza sesja potwierdziła, że spółka jest rajem dla spekulantów. Po tym, jak dwa dni temu jej kurs spadł o 18 proc., wczoraj — do godz. 14.00 — wzrósł o ponad 15 proc., a handel tymi walorami miał 40-proc. udział w łącznych obrotach na GPW. Zaraz potem notowania Elektrimu zostały zawieszone.

Spółce nie grozi upadłość

ING Barings daje Elektrimowi zaledwie 50 proc. szans na przetrwanie. Inni analitycy dostrzegają wprawdzie liczne zagrożenia, które mogą przyczynić się do utraty płynności przez firmę, ale z reguły są zdania, że Elektrim po raz kolejny wyjdzie z opresji cało. Nowe kłopoty już jednak czekają.

Magdalena Łapsa

analityk CDM Pekao SA

- Jest małe ryzyko, aby Elektrimowi groziła w najbliższym czasie upadłość. Z naszych obliczeń wynika, że do wykupu obligacji spółce brakuje około 400 mln zł, oczywiście przy założeniu, że wszyscy obligatariusze zażądają spłaty. Holding raczej nie powinien mieć problemu z wypełnieniem tej luki, chociażby dlatego, że szansa na domknięcie transakcji sprzedaży Elektrimu Kable, właśnie za około 400 mln zł, jest duża. Otwarty pozostaje oczywiście termin realizacji tego projektu, ale jeśli transakcja nie zostałaby domknięta szybko, spółka może wziąć 400 mln zł kredytu, który może być zabezpieczony właśnie aktywami Elektrimu Kable (około 250 mln zł) oraz nie zastawionymi jeszcze akcjami Elektrimu Telekomunikacja. Zatem najważniejszy czynnik ryzyka, związany z możliwością zgłoszenia wniosku o upadłość spółki, powinien zostać usunięty.

Włodzimierz Giller

analityk Erste Securities

- Bankructwo spółki jest realne. Tak naprawdę w grę wchodzą dwa scenariusze i żaden z nich nie jest korzystny dla akcjonariuszy. W pierwszym Elektrim nie dochodzi do porozumienia z bankami w sprawie długoterminowego kredytu i nie daje rady zrolować bieżących zobowiązań. Nie znajduje w ten sposób środków na spłatę obligacji i któryś właściciel tych papierów składa do sądu wniosek o upadłość spółki. To oznacza z kolei rozbiór Elektrimu między jego wierzycieli. Druga opcja to restrukturyzacja długu, ale przeprowadzona bardzo wysokim kosztem. Trudno natomiast ocenić, który z tych scenariuszy ma większe szanse na realizację.

Radosław Solan

analityk BDM PKO BP

- Bankructwo Elektrimu raczej nie wchodzi w grę, choć takiego ryzyka nie można wykluczyć. Uważam, że na spłatę obligacji spółka znajdzie brakujące środki. Bardziej obawiam się, że w sytuacji podbramkowej firma będzie zmuszona do szybkiej wyprzedaży aktywów, a taka operacja będzie wiązała się z udzieleniem nabywcom dużego dyskonta. Rezultatem realizacji takiego scenariusza jest z kolei zdecydowane obniżenie wartości rynkowej Elektrimu. Kolejne ryzyko dla inwestorów wiąże się z próbami pozyskania długoterminowego kredytu. Spółce pozostało mało czasu, a wciąż brakuje informacji o tym, który bank i czy w ogóle jakiś miałby zostać organizatorem tego projektu. Poza tym w pozyskaniu tych środków nie pomaga brak konkretnego biznesplanu.

Michał Marczak

analityk DI BRE

- Kluczem do rozwiązania problemów finansowych Elektrimu, a tym samym zażegnania groźby bankructwa, jest pozyskanie przez spółkę długoterminowego kredytu, który pozwoli na zamianę krótkoterminowych zobowiązań oraz zapewni brakujące środki na wykup obligacji. Banki powinny udzielić spółce tej pożyczki, a to dlatego, że będą ją miały na czym solidnie zabezpieczyć. Umowa kredytowa może zostać skonstruowana w ten sposób, że wcześniej Elektrim spłaci obligacje, które po PZU przejęło BRE, a w ten sposób uwolni aktywa ET i one posłużą jako zabezpieczenie długoterminowego kredytu. W ten sposób zniknie ryzyko zgłoszenia wniosku o upadłość holdingu.

Krzysztof Misiak

analityk DM BZ WBK

- Więcej argumentów przemawia za tym, że Elektrim utrzyma płynność finansową. Wprawdzie nie ma pewności, że spółka poradzi sobie ze spłatą obligacji, ponieważ nie dysponuje potrzebną na ten cel gotówką, ale nie ma też pewności, że wszyscy obligatariusze przedstawią papiery do wykupu. Kolejny problem wiąże się z pozyskaniem długoterminowego kredytu. Nie wiemy m.in., na jakim etapie są negocjacje w tej sprawie. Rozmów na pewno nie ułatwia fakt, że w spółce nie ma długoterminowej strategii. Mimo tych wszystkich zagrożeń Elektrim zawsze może sprzedać posiadane akcje w ET, by uniknąć upadłości.