Elektrim znowu będzie wielki

Katarzyna Latek, TS
22-06-2007, 00:00

Maciej Niebrzydowski wraz z mamą skupują akcje Elektrimu. Wierzą, że jeszcze w tym roku cena akcji będzie trzycyfrowa.

Maciej Niebrzydowski z Elżbietą Sjöblom rozpoczęli grę o wielką kasę

Maciej Niebrzydowski wraz z mamą skupują akcje Elektrimu. Wierzą, że jeszcze w tym roku cena akcji będzie trzycyfrowa.

To jest bomba. Maciej Niebrzydowski, syn i pełnomocnik Elżbiety Sjöblom, kontrowersyjny inwestor, znany m.in. z zaangażowania w Ganta i Jago ujawnił „Pulsowi Biznesu”, że jego mama i powiązane z nią spółki są znaczącym inwestorem jednej z najbardziej spekulacyjnych spółek na warszawskiej giełdzie. Ma poniżej 5 proc. Elektrimu i apetyt na znacznie więcej.

— Rozmawiałem z Vivendi. Złożyliśmy im dwie propozycje. Jedna dotyczy odkupienia 15 proc. udziałów w Elektrimie. Drugiej nie mogę ujawnić. Czekam na odpowiedź Francuzów. Mam nadzieję, że otrzymam ją do końca miesiąca, najpóźniej na początku następnego — mówi Maciej Niebrzydowski.

Zaangażowanie w Elektrim znacząco zwiększał od początku tego roku. Spośród dwunastu spółek giełdowych, w których ma akcje, Elektrim jest drugą — po Gancie — pod względem zainwestowanych pieniędzy. W walorach spółki deweloperskiej ma 160 mln zł. Możliwe jednak, że w tej klasyfikacji Elektrim zdobędzie wkrótce palmę pierwszeństwa.

— Jeśli nie uda nam się odkupić akcji od Vivendi, będziemy kupować na giełdzie — zapowiada Maciej Niebrzydowski.

Spółka z przyszłością

W Elektrimie od kilku lat trwa spór między głównymi udziałowcami, czyli właśnie francuskim Vivendi i Zygmuntem Solorzem. Stroną w konflikcie jest również Deutsche Telekom, który chce wejść w posiadanie (lub już wszedł — co do tego prawnicy nie są zgodni) akcji Polskiej Telefonii Cyfrowej. Jednak mimo tak skomplikowanej sytuacji, Maciej Niebrzydowski jest przekonany, że sprawy idą w dobrym kierunku.

— Wierzę, że do końca roku dojdzie do ugody. Akcjonariusze są już zmęczeni przeciągającym się sporem — mówi Maciej Niebrzydowski.

Jednak nawet jeśli się tak nie stanie, nie zamierza szybko wycofywać pieniędzy z Elektrimu. Jego zdaniem, nawet gdyby zrealizował się najczarniejszy scenariusz, czyli Elektrim traci Erę, a zwrot inwestycji w PAK (czytaj więcej na str. 10) polega wyłącznie na zwrocie poniesionych nakładów, akcje spółki będą pod koniec roku warte co najmniej 45 zł. Teraz cena papierów oscyluje wokół 9 zł.

— Jeśli dojdzie do ugody — wartość papierów Elektrimu może być nawet trzycyfrowa — przewiduje Maciej Niebrzydowski.

Zakłada, że po ewentualnej ugodzie Elektrim będzie właścicielem PAK czy Portu Praskiego.

— Port Praski to cukierek. Elektrim w ciągu kilku lat mógłby osiągnąć z tytułu inwestycji mieszkaniowych zysk netto wysokości 3,5 do 5 mld zł. Pod warunkiem że wykorzysta nieruchomość, podobnie jak zrobił to Ryszard Krauze w Wilanowie — twierdzi Maciej Niebrzydowski.

Specjalizacja: problemy

Zagmatwana sytuacja prawna Elektrimu nie zniechęca Macieja Niebrzydowskiego.

— Od początku kupujemy firmy, które przeżywają lub przeżywały problemy. Właśnie na takich inwestycjach jest szansa uzyskania bardzo dużej stopy zwrotu. Dlatego takiej strategii będziemy się trzymali, biorąc pod uwagę, że przez ostatnie dwa lata przynosi całkiem niezłe efekty — wyjaśnia inwestor.

W przypadku Elektrimu liczy, że zwrot wyniesie nawet tysiąc procent.

Inwestor zdaje sobie sprawę z tego, że jego pojawienie się w akcjonariatach kolejnych spółek zwykle wywoływało entuzjazm drobnych graczy, czasem — jego zdaniem — zbyt duży.

— Elektrim to inwestycja dla osób o stalowych nerwach. Jestem optymistą, ale tu jeszcze wszystko może się wydarzyć — ostrzega ewentualnych naśladowców.

Inwestor twierdzi, że nie ma na temat Elektrimu żadnych informacji, oprócz tych, do których dostęp ma cały rynek. Rzadko wprowadza swoich przedstawicieli do rad nadzorczych spółek, w które inwestuje. Jednak jeśli uda mu się odkupić akcje od Vivendi, dla Elektrimu zrobi wyjątek. Możliwy jest również inny scenariusz — zwołania w porozumieniu z Francuzami walnego zgromadzenia akcjonariuszy z punktem o wyborze rady nadzorczej w głosowaniu grupami i wprowadzenia do rady przedstawiciela wspólnie z Vivendi.

Dostęp do informacji

Obecnie jedynym udziałowcem Elektrimu, który ma w radzie swoich przedstawicieli, jest Zygmunt Solorz. Jakiekolwiek zmiany byłyby mu bardzo nie na rękę.

— Polityka informacyjna to jedyna rzecz, która nie podoba mi się w Elektrimie. Jestem jednak w stanie zrozumieć, że z uwagi na liczbę prowadzonych postępowań spółka nie chce odsłaniać swoich kart — mówi Maciej Niebrzydowski.

Długi konflikt

Spór w Elektrimie trwa już od kilku lat i rozgrywa się na różnych płaszczyznach. Jedna z nich to walka o pakiet akcji PTC. Kilka lat temu Elektrim wniósł 48 proc. udziałów operatora sieci Era do Elektrimu Telekomunikacji (ET), spółki zależnej. Potem odsprzedał Francuzom kontrolę nad ET. Transakcję zaskarżył Deutsche Telekom DT), który również miał duży pakiet akcji Ery. W 2004 r. Trybunał arbitrażowy rozstrzygnął spór między Elektrimem i DT. Dlatego DT uważa, że jest właścicielem 97 proc. udziałów Ery. Jednak ET nie uznaje praw DT do pakietu akcji Ery.

Kolejnym „wrogiem” Elektrimu są obligatariusze, którym firma była winna 488 mln EUR. Po latach bojów prawnych na rachunek powiernika wpłynęły pieniądze dla obligatariuszy. Kwota pochodzi jednak z kwestionowanego wykonania przez DT opcji call na akcje PTC. Ponadto domagają się oni tzw. płatności końcowej, która jest zależna od wysokości majątku Elektrimu.

Kłopoty Macieja Niebrzydowskiego

Sprawa Ganta

Zarzutu jeszcze nie ma Prokuratura bada, czy kilka działających w zmowie osób spowodowało wzrost kursu spółki w 2005 r.

Odpowiedź inwestora:

Akcje Ganta kupiliśmy z mamą po mojej wizycie we Wrocławiu, kiedy oszacowałem wartość nieruchomości należących do spółki. Jedną z nich biuro nieruchomości oceniało na 15 mln zł, drugą — na 15-20 mln zł. Spółka była wówczas warta na giełdzie 2,5 ml zł. Nic dziwnego, że zaczęliśmy wtedy intensywne zakupy, co potwierdzały komunikaty.

Jednak, jak twierdzi prokuratura, grupa osób ze Skierniewic zaczęła również kupować akcje Ganta w tym samym czasie. I możliwe, że tak właśnie było — opisywałem już, jak wyglądał POK w Skierniewicach. Może ktoś zerknął mi przez ramię? Osoby te kupowały papiery po 1-2 zł, a sprzedały po 3-4 zł. Prokuratura doszła więc do wniosku, że wszystkie te osoby działały w zmowie. Jednak jeżeli była to spółdzielnia, nie sprzedawałaby po takich cenach. Miesiąc czy dwa później akcje Ganta kosztowały już 40 zł!

Sprawa Próchnika i Kruka

Zarzut

Prokuratura oskarża Macieja N. o wykorzystanie informacji poufnych. Jako pełnomocnik dwóch osób kupił akcje Próchnika i Kruka dzień przed komunikatem o przejęciu Deni Cler.

Odpowiedź inwestora:

Byłem pełnomocnikiem osoby, która dzień przed komunikatem kupiła akcje Próchnika i Kruka. Był to jednak zbieg okoliczności! Nie miałem pojęcia, że Próchnik poinformuje o przejęciu. W tym samym czasie byłem też pełnomocnikiem Elżbiety Sjöblom, która jednak zaczęła kupować na giełdzie akcje Kruka na rok przed nieszczęsnym komunikatem.

W dodatku wbrew temu, co pisały niektóre media, z tej transakcji nie miałem żadnych zysków.

Osoba, której byłem pełnomocnikiem, zarobiła na akcjach Próchnika 20 tys. zł. Akcje Kruka kupowała również po komunikacie i sprzedała je pół roku później. Z kolei Elżbieta Sjöblom dzień po komunikacie kupiła walory, na których straciła 20 tys. zł. Bilans przypisywanych mi operacji na akcjach Próchnika i Kruka wychodzi na zero.

Sprawa Mewy

Zarzut

Do sądu zostało skierowane oskarżenie w sprawie wytransferowania akcji Mewy z rachunku maklerskiego po zaniżonych cenach

Odpowiedź inwestora:

Prokuratura oskarża mnie o działania, które miały miejsce od marca do października 2004 r., jednak oskarżenie jest na mocy ustawy z 2005 r. Mewa była wtedy notowana na CeTO.

Chodziło o wytransferowanie 12 tys. akcji z rachunku, którego byłem pełnomocnikiem, po zaniżonym kursie. Jednak nie dość, że prokuratura oskarża mnie na podstawie późniejszej ustawy, to osoba, z której rachunku jakoby wytransferowałem akcje twierdzi, że nie poniosła żadnej szkody i nie ma żadnych pretensji. Elżbieta Sjöblom zbyła później wszystkie te akcje w transakcji pakietowej, ponosząc stratę. Prokuraturę zawiadomiła Komisja Nadzoru Finansowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek, TS

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Elektrim znowu będzie wielki