„Elektroniczne papierosy” nie zawierają substancji smolistych ani tytoniu i nie produkują dwutlenku węgla - jednym słowem są ekologiczne.
Zaciągnięcie się sprawia, że na końcu tutki zapala się niebieska dioda, wkład się podgrzewa i „palacz” wciąga delikatną mgiełkę zawierającą nikotynę. Producenci zapewniają, że wrażenia dla palacza są identyczne jak przy paleniu papierosa. Tyle, że żaden przepis nie jest naruszony. Można spokojnie siedzieć w pubie bez konieczności wychodzenia „na dymka” na jesienny deszcz.
Dystrybutorzy rozprowadzanych poprzez internet „elektronicznych papierosów”
twierdzą, że sprzedają je tysiącami, chociaż zabawka kosztuje 40 funtów.