Elektroniczny klawisz doceniony

MZL
opublikowano: 2008-08-04 00:00

Systemy monitoringu skazanych coraz częściej zastępują tradycyjne więzienia. Tak jest taniej i efektywniej. Ale czy sprawiedliwie?

Systemy monitoringu skazanych coraz częściej zastępują tradycyjne więzienia. Tak jest taniej i efektywniej. Ale czy sprawiedliwie?

System dozoru elektronicznego (SDE) został wymyślony przez poprzedni rząd. Jego funkcjonowanie reguluje ustawa z 7 września 2007 r. Projekt powstał na bazie doświadczeń innych krajów, a jego celem jest przede wszystkim odciążenie polskich więzień.

Dzięki systemowi skazani za drobne przestępstwa nie będą musieli odbywać kary z recydywistami. Kontrolą elektroniczną zostaną objęte tylko osoby skazane za przestępstwa na karę do sześciu miesięcy pozbawienia wolności (lub do roku, jeśli zostało im do odsiedzenia sześć miesięcy) lub osoby, którym zamieniono inną karę na karę więzienia. Ponadto pod elektroniczny dozór trafią osoby objęte zakazem zbliżania się do innych osób.

W systemie dozoru elektronicznego skazani będą odsiadywać karę w domu. Sąd wyznaczy im godziny, w jakich będą mogli oddalić się z miejsca odbywania kary np. do pracy, po zakupy, do kościoła czy do szkoły. W ciągu doby nie będą jednak mogli przebywać poza domem dłużej niż 12 godzin.

Skazany będzie musiał nosić na dłoni lub nodze specjalny nadajnik w formie bransolety, a w jego mieszkaniu zostanie umieszczone urządzenie monitorujące, połączone z centralą nadzoru. Jeśli posiadacz bransoletki oddali się od urządzenia, system zaalarmuje nadzorców w centrach monitoringu.

Systemy dozoru elektronicznego działają m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji i w Szwecji, a podobne rozwiązania próbuje zaadaptować wiele innych krajów (m.in. Włochy, Portugalia, Belgia, Dania, Holandia).

7,5

tys. Nawet tylu skazanych w Polsce będzie mogło być „zaobrączkowanych”