Elektryczne błędne koło

opublikowano: 19-07-2012, 00:00

Motoryzacja: Elektryczne auta stanieją gdy się upowszechnią, a upowszechnią się... gdy stanieją

Według najnowszego badania „Obserwator Auto 2012” przeprowadzonego na zlecenie grupy BNP Paribas, ponad połowa Polaków bierze pod uwagę zakup samochodu z napędem elektrycznym. Dlaczego nie przekuwają zamiarów w czyny? Głównym powodem jest wysoka cena takich aut.

Optymizm i realizm

We wrześniu 2011 r. przebadano ponad 6 tys. konsumentów z 10 europejskich rynków, na których działają banki z grupy BNP Paribas — między innymi Polaków, Niemców, Francuzów, Belgów, Brytyjczyków i Rosjan. Wyniki? 53 proc. Polaków bierze pod uwagę zakup auta zasilanego energią elektryczną. To zaskakująco dużo, jeśli popatrzymy na Francuzów czy Brytyjczyków. Tylko 43 proc. mieszkańców Francji i 30 proc. mieszkańców Wielkiej Brytanii zastanawia się nad takim krokiem. Za to mieszkańcy Rumunii i Turcji nastawieni są bardzo entuzjastycznie: aż 82 proc. Turków i 76 proc. Rumunów rozważa auta na prąd. Skąd taki entuzjazm?

Pomijając kwestie ekologiczne, zainteresowanie elektryczną motoryzacją wynika z ptrzekonania o taniej eksploatacji. 49 proc. Polaków i 67 proc. Turków uważa, że eksploatacja takie- go auta jest bardziej opłacalna niż pojazdu zasilanego w tradycyjny sposób. Średnia dla badanych krajów to 53 proc.

Za drogo dla Polaka

Według raportu „Obserwator Auto 2012” konsumentów wciąż odstrasza cena takiego samochodu. Niemal 80 proc. Polaków sądzi, że auto elektryczne jest droższe niż jego spalinowy odpowiednik. Dla 52 proc. Polaków oznacza to, że samochody elektryczne są zdecydowanie zbyt drogie. Podobnego zdania są pozostali mieszkańcy Europy. Za produkt zbyt drogi, aby go kupić, uważa takie auta 41 proc. wszystkich badanych. Co ciekawe, Polacy wykazują się najmniejszym optymizmem, jeśli chodzi o przyszłość cen takich aut. Sądzimy, że samochód elektryczny będzie opłacalny, kiedy ceny paliwa osiągną poziom 5,7 EUR/ litr. Według Francuzów samochód elektryczny będzie się opłacał przy cenie paliwa 2,9 EUR/litr, a według Brytyjczyków — 3,8 EUR/litr.

— Rozwój segmentu samochów elektrzycznych ma dwa hamulce. Pierwszym jest zasięg, z którym borykają się konstruktorzy. Jednak około 80 proc. kierowców przemieszcza się na odległość nie większą niż 30 km dziennie, więc problem zasięgu jest iluzoryczny. Poważniejszym powodem stopującym rozwój rynku jest cena zakupu pojazdu elektrycznego — mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Mała skala produkcji powoduje, że cena takiego samochodu jest zdecydowanie wyższa niż spalinowego.

— Różnica jest na tyle wysoka, że znalezienie amatorów samochodu elektrycznego graniczy z cudem. Na to nakłada się także brak infrastruktury umożliwiającej ładowanie, więc i wykorzystanie pojazdów. Konieczne są zachęty ze strony władz, które, chcąc wprowadzić nowe ekologiczne rozwiązania, będą wspierały konsumentów zarówno stosując ulgi finansowe, jak i pozafinansowe — zaznacza Jakub Faryś.

Ani grosza na zachętę

Niestety, na zachęty — przynajniej te podatkowe — na razie liczyć nie możemy. Ministerstwo Finansów nie prowadzi prac zmierzających do wprowadzenia preferencji dla nabywców aut elektrycznych, zasłaniając się przepisami Unii Europejskiej. W przesłanej do redakcji „PB” odpowiedzi, przedstawiciele MF zasłaniają się regulacjami unijnymi i tłumaczą, że przepisy dotyczące podatku od wartości dodanej w całości objęte są zakresem prawa Unii Europejskiej.

W odniesieniu do podatku od towarów i usług (VAT) oznacza to przestrzeganie postanowień m.in. dyrektywy Rady 2006/112/WE z 28 listopada 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz. Urz. UE L 347 z 11.12.2006, str. 1, z późn. zm.) oraz orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącego podatku od wartości dodanej. Wszelkie zmiany w zakresie podatku od towarów i usług mogą odbywać się wyłącznie w ramach przepisów tej dyrektywy i państwa członkowskie nie mają swobody w kształtowaniu zarówno zakresu zwolnień od tego podatku, jak i zakresu stosowania preferencyjnych stawek. Zatem gdy Unia daje dotacje, to jest to zasługą rządu, a gdy rząd nie chce dać ulg podatkowych, to winna jest Unia...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu