Elektryczny duet pozbiera negawaty

Henryk Kaliś i Grzegorz Onichimowski pomogą firmom zarządzać zużyciem energii. Uderzą do szpitali, centrów handlowych i kin.

Miało być trio, będzie duet. Henryk Kaliś, Grzegorz Onichimowski i Marek Kossowski mieli razem tworzyć firmę, oferującą przedsiębiorstwom przemysłowym wiele usług w zakresie zarządzania energią elektryczną. Projekt zgasł, ale dwaj pierwsi nadal żyją tymi planami. I zrealizują je — we dwóch.

— Każdy z nas nadal działa w interesującym nas obszarze energii elektrycznej. Niewykluczone, że jeszcze wrócimy do planów współpracy — mówi Marek Kossowski, były polityk i prezes PGNiG, dziś prezes EnercoNet, specjalizującego się w budowie sieci elektroenergetycznych.

Negawaty za 100 tys.

Henryk Kaliś jest pełnomocnikiem zarządu ds. zarządzania energią elektryczną w Zakładach Górniczo- Hutniczych Bolesław, które są jednym z największych odbiorców prądu w Polsce, a także szefem Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu. Grzegorz Onichimowski to natomiast prezes WSE InfoEngine, spółki z grupy GPW, której strategia zakłada oferowanie usług zarządzania zużyciem prądu.

Pól do współpracy mają co najmniej kilka.

— Pracujemy nad wspólnym projektem zakładającym stworzenie centralnego agregatora, który z jednej strony zawrze umowę z PSE [państwowy operator sieci energetycznej — red.], a z drugiej strony zrzeszy większą liczbę podmiotów gotowych odpłatnie zrezygnować z poboru energii w szczytowych godzinach, kiedy jej brakuje — mówi Henryk Kaliś.

Mowa o potocznie zwanych „negawatach”. PSE ich potrzebuje, bo przewiduje, że w latach 2016-17 w szczycie w naszym systemie zabraknie prądu dla wszystkich. Na to wskazują wyliczenia oparte na ogłoszonych już inwestycjach w moce oraz prognozach konsumpcji energii. Pierwszą taką umowę PSE już ma — z państwowym PGE GiEK (wytwórcze ramię PGE), który zainkasuje 750 zł za każdą megawatogodzinę zredukowanego poboru energii. Zdaniem Kalisia, to nie jest cena, za którą przemysł będzie gotowy świadczyć takie usługi. A w przypadku PGE GiEK trudno będzie PSE nawet sprawdzić, czy usługodawca faktycznie zredukował pobór na wezwanie, czy po prostu zwiększył produkcję energii.

— Dla przemysłu koszt jednej zredukowanej MWh to 100-200 tys. zł — szacuje Henryk Kaliś. Na świecie tacy agregatorzy już funkcjonują i zrzeszają, poza firmami przemysłowymi, m.in. szpitale, centra handlowe. Przykładowo, francuski Energy Pool ma umowy z firmami o potencjale redukcyjnym na 1000 MWh. Kaliś zamierza zresztą zaprosić Francuzów do konsultacji.

Kino też skorzysta

— To dla nas szalenie ciekawy projekt. Pilotażowo ruszymy z nim jeszcze w tym roku. Mamy też nadzieję, że uda się sprawnie dopracować kwestie regulacyjne — tak o negawatach mówi Grzegorz Onichimowski. Dla WSE Infoengine, które dziś jest operatorem handlowym (czyli przekazuje do operatora systemu dane o umowach sprzedaży energii), to jednak tylko część szerszej strategii.

— Idziemy krok dalej i oferujemy również zarządzanie energią, czyli m.in. grafikowanie zużycia etc. To ważne nie tylko dla przemysłu, ale też choćby dla sieci kin — twierdzi Grzegorz Onichimowski. Na wrzesień WSE Infoengine zaplanowała natomiast uruchomienie towarowych transakcji dwustronnych, opartych na systemie szybkiego porównywania ofert. Najpierw dla biomasy (WSE Infoengine przejął ten projekt od siostrzanej Towarowej Giełdy Energii), ale idealnych też do handlu węglem, nawozami czy produktami rolnymi. Czyli produktami trudnymi do wystandaryzowania.

— Dzięki tym usługom w przyszłym roku mamy szansę osiągnąć pierwsze zyski — zapowiada Grzegorz Onichimowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Elektryczny duet pozbiera negawaty