Elita do Pro Touru

Jacek Konikowski
opublikowano: 2006-09-07 00:00

Żeby się znaleźć w grupie drużyn najwyższej klasy, czyli Pro Tourze, wcale nie trzeba wygrywać każdego wyścigu. Wystarczy hojny sponsor.

Organizacja światowego kolarstwa zasadniczo niewiele się różni od struktury światowej piłki nożnej. Tym, czym dla piłkarzy jest FIFA, tym dla kolarzy — UCI, czyli Międzynarodowa Unia Kolarska. Ustala ona przepisy, zasady i regulaminy uprawiania kolarstwa we wszystkich odmianach na całym świecie.

Kolarstwo obejmuje nie tylko wyścigi szosowe, ale również zawody torowe i przełajowe. W 1989 roku Unia doceniła także kolarstwo górskie, BMX oraz cyklotrial. Wszystkie te dziedziny stara się traktować na równych zasadach, to znaczy organizować mistrzostwa świata, puchar świata, ustalać wymagania, jakie musi spełnić sprzęt oraz udzielać licencji zawodniczych i prowadzić ranking zawodników zawodowych. Na razie UCI nie docenia jedynie kolarstwa na rowerach poziomych i eksperymentalnych.

Cienkie gumki

Oczkiem w głowie Międzynarodowej Unii Kolarskiej pozostaje kolarstwo szosowe — najstarsza i najbardziej tradycyjna odmiana tej dyscypliny sportu, przez kolarzy określana mianem „cienkie gumki”. Unia podzieliła je na trzy kategorie: kontynentalne, prokontynentalne i proturowskie.

Różnią się one między innymi budżetami. Średni dla zespołu protourowskiego wynosi 4 mln euro. W kategorii Continental Teams mogą startować grupy liczące od 8 do 16 zawodników, z czego większość poniżej 28 lat. Obecnie startuje w niej siedem grup polskich na ponad sto zarejestrowanych przez UCI.

Grupa Professional Continental Team skupia obecnie 25 grup zawodowych z całego świata, w tym jedną polską — grupę Intel-Action. Pro Tour to 20 grup zawodowych z całego świata mających obowiązek startu we wszystkich bez wyjątku wyścigach z cyklu do których należy m.in. Tour de Pologne. W tej grupie na razie nie startuje żadna polska grupa.

Od czego zależy udział jednej z grup?

— Drużyna kolarska musi dać UCI większą gwarancję bankową, żeby móc zaistnieć w wyższej grupie. To gwarancja pensji kolarzy. W grupie kontynentalnej nie ma żadnych gwarancji, bo startują w niej kolarze, którzy dopiero zaczynają nabierać szlifów — tłumaczy Piotr Bieliński, wiceprezes spółki Action, jednego ze sponsorów grupy zawodowej Intel-Action.

W grupie prokontynentalnej te gwarancje już są na poziomie około 300 tys. franków szwajcarskich na sezon. Jeżeli drużyna aspiruje do grupy drużyn z najwyższej, protourowskiej kategorii, musi spełnić wiele wymagań stawianych przez Unię. Oprócz finansowego, ma obowiązek zatrudnienia już 25 kolarzy, ponieważ jednym z kolejnych wymogów stawianych przez UCI jest to, aby drużyna startowała niekiedy aż w trzech wyścigach rozgrywanych w tym samym terminie. To pociąga za sobą konieczność zatrudnienia 4 dyrektorów grupy kolarskiej, 8 masażystów, 8 mechaników i mnóstwa innych ludzi, a to kosztuje.

— UCI określa także wysokość minimalnego wynagrodzenia kolarza, które w Pro Tourze wynosi 25 tys. euro rocznie. Najlepsi zarabiają jednak nawet ponad milion euro. Nie każdego stać na taki wydatek — mówi Piotr Bieliński.

Kategoria do kupienia

Udział grupy w wyścigach pro- tourowskich jest obowiązkowy. Jeżeli zrezygnuje ze startu, płaci wysoką karę. Ale ze swojej strony Międzynarodowa Unia Kolarska płaci grupie za udział w wyścigu, ponadto pokrywa jej utrzymanie w trakcie zawodów. Tak to jest w kolarstwie — bogatemu dają, biedny musi płacić.

Po co taki podział na kategorie kontynentalne, prokontynentalne i protourowskie? Organizacja światowego kolarstwa zasadniczo niewiele różni się od piłki nożnej. W piłce też są ligi: okręgowa, trzecia, druga, pierwsza. Dlaczego drużyna Naprzód Brwinów nie gra w pierwszej lidze? Bo nie ma najlepszych i najdroższych piłkarzy. Ale też dlatego, że nie zdobyła awansu z gry.

W kolarstwie zawodowym jest inaczej. Tu wystarczą pieniądze. Masz 4 mln euro, zakładasz drużynę i jesteś wśród grup z najwyższej półki, w Pro Tourze. Masz raptem 300 tysięcy — startujesz w Pro Continentalu. A jeśli nie masz prawie nic oprócz chęci, pozostaje ci start w kategorii Continental.

Proste. Słowem, kogo stać, może sobie zafundować grupę z najwyższej kategorii.