Emeryci wracają na garnuszek państwa

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 27-06-2013, 00:00

Którykolwiek wariant zmian w OFE zostanie wybrany, z drugiego filara zostanie ogryzek. Ciężar emerytur znów biorą na siebie głównie podatnicy

Koniec złudzeń — drugi filar emerytalny w Polsce będzie niedługo tylko cieniem siebie samego. To wniosek z przedstawionego wczoraj raportu na temat funkcjonowania OFE. Jacek Rostowski, wicepremier i minister finansów, oraz Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy, najpierw ostro skrytykowali OFE, a potem przedstawili trzy warianty zmian, z których jeden wkrótce ma wejść w życie.

Wszystkie trzy oznaczają, że oszczędności Polaków w drugim filarze będą niewielkie i na wiele się nie zdadzą w walce z nadchodzącym kryzysem demograficznym. Czyli — podobnie jak przed 1999 r. — państwo znowu bierze na siebie odpowiedzialność za emerytury obywateli (o różnicach w wariantach czytaj obok).

Pierwsze strzyżenie

Jeden element zmian w OFE jest już właściwie przesądzony. Osoba, której brakuje 10 lat do emerytury, będzie miała stopniowo przenoszone oszczędności z OFE do ZUS. Każdego roku migracja ta będzie wynosiła jedną dziesiątą uzbieranej kwoty. Jak przekonują przedstawiciele rządu, chodzi o wyrównywanie wysokości emerytur. — Chcemy uniknąć tzw. efektu złej daty. Bez tego mechanizmu osoba, która będzie przechodziła na emeryturę w czasie giełdowej bessy, miałaby znacznie niższe świadczenie niż osoba, która zakończy karierę w czasie hossy — tłumaczy Jacek Rostowski.

Proponowana zmiana ma jednak też inną zaletę dla rządu, o której wicepremier nie wspomina. ZUS na krótką metę będzie miał więcej pieniędzy na wypłatę emerytur. Według szacunków „PB”, już w pierwszym roku funkcjonowania tych zmian rząd „zarobi” około 5 mld zł — o tyle spadną wydatki państwa w bieżącym roku (ale o tyle też wzrosną zobowiązania ZUS wobec emerytów w przyszłości). Później ta kwota będzie szybko rosła, a znaczenie OFE stopniowo malało.

Było, ale nie ma

To będzie jednak tylko połowa zmian w systemie. Kształt drugiej połowy nie jest jeszcze przesądzony, ale rząd bierze pod uwagę trzy warianty. W pierwszym, drugi filar jest okrojony do części, w której inwestuje w akcje. Druga część — czyli inwestycje w obligacje — zostałaby zlikwidowana. Rząd umorzy papiery skarbowe posiadane obecnie przez OFE i zakaże funduszom kupowania nowych.

— Chodzi o to, żeby wyeliminować patologiczną sytuację, w której rząd musi pożyczać pieniądze, emitując obligacje, żeby wpłacić składkę do OFE, które za uzyskane pieniądze kupią właśnie obligacje — tłumaczy wicepremier Rostowski.

Problem w tym, że taka operacja niesie ze sobą ryzyko prawne. Jeśli rząd umorzy obligacje, formalnie może to być uznane np. przez agencje ratingowe za rodzaj upadłości. Zarządzający OFE mogą natomiast dochodzić swoich praw w sądzie.

— Umorzenie obligacji naraża państwo na ewentualne roszczenia. Spór o to, do kogo należą aktywa OFE — do państwa czy obywateli — jest nadal nierozstrzygnięty — mówi Grzegorz Chłopek, prezes ING PTE. Na przykład prof. Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, twierdzi, że aktywa OFE nie należą do państwa. Umorzenie obligacji mogłoby więc być prawnie niemożliwe do przeprowadzenia lub wiązać się z procesami wobec skarbu państwa.

Droga w jedną stronę

W drugim wariancie rząd proponuje rozwiązanie, które określa jako „dobrowolność”. Każdy obywatel dostanie trzy miesiące na to, by zdecydować, czy zostaje w OFE, czy przenosi się w całości do ZUS. Jest jednak kilka haczyków. Po pierwsze, taka „dobrowolność” jest tylko połowiczna, bo nie będzie można przenieść pieniędzy w drugą stronę — z ZUS do OFE. — OFE były błędem, dlatego nie zamierzamy ich promować — przyznaje Jacek Rostowski.

Po drugie, rząd tak ustawia obywatelom warunki decyzji, by jak najwięcej osób oddało ZUS oszczędności. Żeby pozostać w OFE, trzeba będzie wysłać specjalne pismo, z oświadczeniem, w którym funduszu chcemy lokować oszczędności. Kto nie interesuje się zmianami w OFE i takiego pisma nie wyśle, zostanie automatycznie przeniesiony do ZUS. Ponadto, decyzja o wyjściu z drugiego filara będzie nieodwołalna — będzie można ją podjąć tylko raz w życiu.

— Takie postawienie sprawy oznacza, że bardzo duża część społeczeństwa zostanie przeniesiona z OFE do ZUS. Sprawy emerytalne są dla ludzi bardzo skomplikowane i trudno im wyrobić sobie jednoznaczną opinię, w którym systemie lepiej jest uczestniczyć. Dlatego pozostaną bierni, nie będą podejmować żadnych decyzji. Gdyby przejście do ZUS wymagało wysłania pisma, ludzie masowo zostawaliby w OFE — mówi Grzegorz Chłopek.

Jeśli optymistycznie założyć, że połowa Polaków napisze pismo i zostanie w OFE, rząd dostanie zastrzyk 150 mld zł. O tyle obniży się dług jawny, ale wzrośnie dług ukryty (długoterminowe zobowiązania państwa wobec państwa, w tym emerytów). O tyle też rząd będzie mógł podnieść wydatki, bo nie będzie go ograniczał limit zadłużenia.

— Każde 10 proc. aktywów przeniesionych do ZUS obniża deficyt państwa o 1,8 proc. PKB — szacuje Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego. Trzeci wariant jest zbliżony do poprzedniego, ale dodatkowo pozostanie w OFE będzie się wiązało dla obywatela z karą. Składka do OFE wyniesie 2 proc., a kolejne 2 proc. (też do OFE) zostanie ubezpieczonemu potrącone z pensji.

Rządowe propozycje to wybór między złym, bardzo złym i fatalnym

Trzy warianty rządu i pięć opinii ekspertów

Wariant 1 Umorzenie obligacji

OFE dostaną zakaz inwestycji w obligacje skarbowe i będą inwestowały jedynie w akcje i obligacje skarbowe. Składka trafiająca do OFE pozostanie bez zmian, już nabyte obligacje trafią do ZUS. Kapitał w ZUS będzie waloryzowany.

1. MARCIN MROWIEC

główny ekonomista Banku Pekao

Rząd nie zmierza do tego, żeby cokolwiek w systemie emerytalnym poprawić, tylko żeby formalnie obniżyć dług publiczny. W wariancie 1. rząd pokazuje tę intencję wyjątkowo otwarcie. Ponadto, taki scenariusz zmniejsza bezpieczeństwo przyszłych emerytów. Dotychczas mieli w OFE obligacje skarbowe, teraz dostaną tylko wirtualny zapis w ZUS. Co prawda, obligacje to też nie jest żywy pieniądz, ale dają wierzycielowi sporą gwarancję. Ich niespłacenie oznacza rodzaj upadłości, co pozwala dochodzić roszczeń w sądzie. Zapisy w ZUS natomiast mogą się w każdej chwili zmienić i emeryt nie będzie miał nic do powiedzenia.

2. PIOTR KRÓLIKOWSKI

prezes Nordea PTE

W tym wariancie OFE staną się funduszami akcyjnymi, więc o podwyższonym ryzyku. To zły pomysł, bo oszczędności emerytalne powinny być inwestowane zarówno w instrumenty ryzykowne, jak i bezpieczne, by ograniczać ryzyko. Za jakiś czas, przy najbliższej bessie, nastąpi całkowity demontaż systemu kapitałowego, bo okaże się, że fundusze akcyjne poniosły straty. Po przeniesieniu części obligacyjnej do ZUS wpływ części kapitałowej na wysokość emerytury spadnie do 5 proc., więc nawet jeśli fundusz będzie miał świetne wyniki, to nie będzie to miało istotnego przełożenia na emeryturę.

3. MIROSŁAW GRONICKI

były minister finansów

Ten pomysł ma dwie poważne wady. Po pierwsze, zakazywanie funduszowi kapitałowemu kupowania obligacji jest pomysłem kuriozalnym. Taki fundusz, niezależnie, czy obraca oszczędnościami zwykłymi czy emerytalnymi, musi mieć w portfelu stabilne aktywa, inaczej jest poddany ogromnym wahaniom. Po drugie, umorzenie obligacji może rodzić różne konsekwencje, może być np. potraktowane przez agencje ratingowe jako pewna forma upadłości, co może silnie obniżyć rating Polski. Ponadto, taka nacjonalizacja aktywów OFE mogłaby wiązać się z roszczeniami wobec skarbu państwa.

4. MICHAŁ SZYMAŃSKI

partner Money Makers

Wszystkie warianty są trudne dla OFE i dla rynku. W 1. można uzasadnić przeniesienie obligacji do ZUS tym, że utrzymuje się w systemie dwa źródła świadczenia: podatki (zapis w ZUS) i rynek kapitałowy (OFE). Ale w tej propozycji OFE stają się funduszami akcyjnymi, czyli o dużym ryzyku i większej zmienności wyników. Dla systemu będzie to akceptowalne, bo z tej części będzie pochodziło 10 może 20 proc. emerytury, ale przy najbliższej bessie politycy użyją argumentu strat funduszy do ich likwidacji. Słabością tej koncepcji jest też to, że de facto jest to wprost nacjonalizacja części aktywów (obligacyjnej), co może być podważone prawnie.

5. PRZEMYSŁAW KWIECIEŃ

główny ekonomista X-Trade Brokers

Trudno oceniać wpływ rządowych propozycji na polską giełdę, bo diabeł może tkwić w szczegółach, a tych nie znamy. Wydaje się jednak, że wariant 1. jako jedyny mógłby nieco pomóc koniunkturze na GPW. Wielkość aktywów OFE zostałaby ograniczona, ale gdyby fundusze miały nakaz kierowania wszystkich pieniędzy na rynek kapitałowy, łączny strumień mógłby być nawet nieco większy niż obecnie.

Wariant 2 „Dobrowolność”

Klient dostanie wybór: zostać w OFE czy przenieść się do ZUS. Aby zostać w OFE, będzie musiał wysłać w tej sprawie specjalne pismo. Jeśli tego nie zrobi, jego oszczędności zostaną przeniesione do ZUS, gdzie będą waloryzowane. Wchodzący na rynek pracy, jeśli nie wybiorą OFE, trafią do ZUS.

Ekspert 1. Ten wariant w praktyce sprowadza się do sięgnięcia po większość aktywów OFE i przeznaczanie je na bieżące obniżenie długu. Teoretycznie każdy będzie mógł zostać w OFE, ale biorąc pod uwagę brak zainteresowania społeczeństwa kwestiami emerytalnymi, tylko nieliczni podejmą wysiłek, by zostać w II filarze. Ponadto, w takim wariancie OFE będą uległaby stopniowej degradacji. Ludzie będą odpływać z funduszy falami – najpierw tuż po wprowadzeniu zmian, a później przy każdej bessie na giełdzie.

Ekspert2. Jeśli rząd przygotuje „zachęty”, np. zniesienie gwarancji minimalnej emerytury, to wielu klientów przeniesie się do ZUS. To skłoni PTE do zamykania biznesów i zostanie ledwie kilka funduszy, co na pewno nie poprawi konkurencji. W tym wariancie zniknie dywersyfikacja źródeł emerytury, gdyż niemal cały ciężar zostanie przeniesiony na budżet, czyli podatników. System będzie bardzo ryzykowny, bo uzależniony wprost od niekorzystnych zmian demograficznych. Świadczenia będą niższe, bo nie ma szans, by w perspektywie 7-10 lat waloryzacja utrzymała się na dotychczasowym poziomie.

Ekspert3. Dobrowolność udziału w OFE byłaby pomysłem wartym rozważenia. Jednak propozycja rządu z dobrowolnością ma niewiele wspólnego, bo pozwala obywatelom tylko wybór „w jedną stronę” — można przenieść się tylko z OFE do ZUS, a w drugą stronę już nie. Ponadto, rząd proponuje, by obywatel musiał sam podejmować wysiłek zawiadamiania ZUS o tym, że chce zostać w OFE. Dlaczego Polacy muszą zawiadamiać i prosić państwo, by dane przez nie słowo było dotrzymane?

Ekspert4. Przy takiej konstrukcji dobrowolności znaczna część klientów przejdzie do ZUS. Świadomość korzyści z bycia klientem OFE i chęć do wypełniania wniosków nie będą duże. To będzie oznaczało, że spora część aktywów, w tym akcji, trafi do ZUS. Pytanie, kto i na jakich zasadach będzie nimi zarządzał. Ten wariant marginalizuje wpływ części kapitałowej na wysokość świadczeń, jest ryzykowny dla rynku kapitałowego i wysokości przyszłych emerytur.

Ekspert5. W tym wariancie wielkość aktywów lokowanych w OFE zostałaby mocno ograniczona, a to prawdopodobnie odbiłoby się na wycenach giełdowych. Oczywiste jest, że wiele osób nie zdecyduje się pozostać w drugim filarze, przez co strumień płynący na giełdę zostanie znacząco ograniczony. Nowych składek do OFE będzie znacznie mniej niż obecnie.

Wariant 3 „Dobrowolność plus”

Obywatel będzie mógł, jak w wariancie 2, zdecydować o pozostaniu w OFE. Ale będzie płacił wyższą o 2 pkt proc. składkę emerytalną. Ci, którzy zostaną w OFE, będą mogli zdecydować, czy wypłacają kapitał jednorazowo, czy kupują dożywotnie świadczenie.

Ekspert 1. To jeszcze bardziej restrykcyjna wersja wariantu 2. Jeśli pozostanie w OFE będzie powodowało zwiększenie opodatkowania, to jasne jest, że bardzo niewiele osób się na to zdecyduje. Czyli rząd wchłonie jeszcze większą część aktywów OFE niż w poprzednich wariantach.

Ekspert 2. To nic innego, jak zwiększenie obciążeń podatkowych, więc nie ma tu co komentować. W 1999 r. nasze wynagrodzenia zostały już ubruttowione.

Ekspert 3. To już zupełnie kuriozalny pomysł, zakłada celowe zniechęcenie obywateli do OFE. Rząd proponuje, by nakładać karę w postaci dodatkowego podatku na osoby, które ośmieliły się nie powierzać państwu oszczędności, by wykorzystało je na bieżące wydatki.

Ekspert 4. W tej propozycji klient, który będzie chciał zostać w OFE, zostanie ukarany podwyższeniem składki o 2 pkt proc. To w praktyce likwidacja OFE i nacjonalizacja aktywów na wzór węgierski. Tam klientów „zmotywowano” odebraniem gwarancji emerytury, u nas proponuje się podwyżkę podatku.

Ekspert 5. W tym wariancie udział OFE będzie jeszcze silniej ograniczony niż w drugim. Niewiele osób zdecyduje się, by pozostać w drugim filarze, skoro będzie się to wiązało ze wzrostem składki.

Który wariant jest najlepszy?

Ekspert 1.

Żaden z nich nie powinien zostać wprowadzony

Który najlepszy? Ekspert 2.

Wszystkie warianty są złe, bo oznaczają marginalizację systemu kapitałowego i przeniesienie obciążeń na podatników. A demografia pokazuje, że będzie więcej emerytów i mniej pracujących, co oznacza wyższe podatki lub niższe świadczenia.

Który najlepszy? Ekspert 3.

Drugi wariant można by rozważyć, gdyby polegał na faktycznej dobrowolności.

Który najlepszy? Ekspert 4.

Nie widać chęci reformy OFE, ale jedynie zainteresowanie tym, gdzie będzie trafiać składka. Gdybym miał wybierać, to wybrałbym zupełnie inną opcję, bo wszystkie są złe. Z tych trzech złych najmniej zła jest pierwsza.

Który najlepszy? Ekspert 5.

Rząd przestawił rekomendacje w sposób bardzo nieprzejrzysty i nieobiektywny. Na tej podstawie trudno stwierdzić, które rozwiązanie będzie lepsze od stanu obecnego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane