Emeryci wyręczą bankowców na drogach

opublikowano: 04-10-2012, 00:00

O finansowanie z banku jest coraz trudniej. W sukurs publicznym inwestorom mogą przyjść fundusze emerytalne.

— W połowie przyszłego roku będziemy gotowi do ogłaszania przetargów na budowę dróg, które będą dofinansowane przez Komisję Europejską w latach 2014-20 — zapowiada Sławomir Nowak, minister transportu.

Do końca roku powinno się wyjaśnić, jaki strumień pieniędzy z Brukseli popłynie na nasze drogi. Branżowi eksperci są przekonani, że już nie dostaniemy 10 mld EUR, jakie mamy do dyspozycji w obecnej perspektywie finansowej. Dlatego też urzędnicy, budowlańcy i ekonomiści głowią się, jak znaleźć alternatywne źródła finansowania infrastrukturalnych inwestycji. Być może kasę zasilą przyszli emeryci, korzystając z formuły partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).

— Jesteśmy otwarci na różne formy finansowania, pod warunkiem że nie obciążą długu publicznego. Przy rozmowach o PPP napotykamy jednak na inną poważną barierę. Banki nie są już tak chętne do finansowania inwestycji długoterminowych jak jeszcze rok temu — mówi Lech Witecki, szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

Wszystkiemu „winien” pakiet bazylejski (Bazylea III), który nakłada na instytucje finansowe dodatkowe restrykcje. — Bazylea III znacznie ogranicza możliwości zdobycia kapitału w bankach. Nie możemy z tego powodu odwracać się od PPP. W miejsce banków mogą wejść fundusze emerytalne — mówi Maciej Grelowski z Business Centre Club.

— Taki model sprawdza się w Wielkiej Brytanii — wtóruje Peter Haykowski, prezes Autostrady Wielkopolskiej, reprezentujący francuski fundusz Meridiam. Na Wyspach podpisano umowy z funduszami, które mogą zarówno kapitałowo, jak i pożyczkowo wchodzić w projekty infrastrukturalne. Maciej Grelowski zapowiada, że 12 października u prezydenta Bronisława Komorowskiego odbędzie się prezentacja brytyjskich rozwiązań. Pytanie, czy w Polsce znajdą się fundusze, które zechcą wejść w inwestycje budowlane.

— I mówimy nie tylko o autostradach, ale o całym systemie finansowania infrastruktury. Wchodzimy przecież w duże projekty energetyczne. Banki są w stanie finansować budowę, ale nie mogą wziąć na siebie ryzyka długofalowego zaangażowania. Nie sądzę jednak, by rolę tę mogły przejąć polskie fundusze emerytalne. Chętniej zaangażują się zagraniczne, ale przy zainwestowaniu 20 proc. ich kapitału muszą mieć 12-procentową stopę zwrotu — uważa Jarosław Myjak, wiceprezes PKO BP.

Z osiągnięciem takiego wskaźnika może być kłopot. Zwrot przy inwestycji w autostradę A1 od Częstochowy w stronę Pyrzowic może sięgnąć 11 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu