Emerytalna wojna zmierza do krainy absurdu

Adam Sofuł
06-11-2008, 00:00

Wczoraj związkowcy wylegli na ulice Warszawy, na dziś strajk zapowiadają kolejarze — wszystko w obronie wcześniejszych emerytur. Opozycja zarzuca rządowi arogancję. Skądinąd słusznie: arogancją jest to, że chociaż dziesięć lat temu było wiadomo, że wcześniejsze emerytury są nie do utrzymania, dopiero teraz zmierzono się z tym problemem. Nie bez winy jest też obecny gabinet, który przeszedł do władzy z pustymi szu-

fladami i do problemu wziął się wówczas, kiedy nie miał innego wyjścia.

Dyskusja o emeryturach pomostowych, jak większość polskich dyskusji, zmierza w krainę absurdu. Związkowcy demonstrują na ulicach tylko po to, aby rząd prowadził dialog ze społeczeństwem, bo negocjacje za zamkniętymi drzwiami komisji trójstronnej warunków takiego dialogu nie spełniają. Minister z kancelarii prezydenta, uzasadniając w Sejmie prezydencki projekt, przyznaje bez skrupułów, że większość wcześniejszych emerytów podejmuje jakąś pracę — bo emerytury są za małe.

Przypomnijmy zatem definicję emerytury — to świadczenie dla osób, które ze względu na wiek nie są zdolne do pracy. O tej podstawowej definicji, jakkolwiek by była ona okrutna — większość dyskutantów dziś zapomniało.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytalna wojna zmierza do krainy absurdu