EMI, drugi na świecie koncern muzyczny, pozwał do sądu Bertelsmanna, niemieckiego giganta mediowego, za naruszenie praw autorskich. A wszystko za sprawą Napstera.
Czarne chmury nadciągnęły nad Bertelsmanna. Dział muzyczny amerykańskiego EMI oskarża niemiecki koncern o to, że wspomagał finansowo Napstera, spółkę handlującą nielegalnie utworami muzycznymi za pośrednictwem internetu. Dzięki Bertelsmannowi Napster mógł kontynuować działalność jeszcze w chwili, gdy inne spółki z branży próbowały doprowadzić do jej zamknięcia. Nie uchroniło jej to jednak ostatecznie od ogłoszenia upadłości w ubiegłym roku.
Bertelsmann odmówił komentarza w tej sprawie.
Proces sądowy wytoczony przez EMI jest kolejną sprawą przeciw niemieckiemu gigantowi. W lutym tego roku grupa wydawców muzycznych i autorów złożyła zbiorowy pozew przeciw Bertelsmannowi za 17 mld USD (62,3 mld zł) strat. W ubiegłym miesiącu amerykański Universal Music, największy koncern muzyczny na świecie, również wystąpił przeciw niemieckiej spółce.
Podobnie jak Universal, EMI żąda 150 tys. USD (550 tys. zł) odszkodowania za każdy przypadek złamania prawa autorskiego. Obie spółki pozwały także Hummer Winblad, fundusz venture capital, który tak jak Bertelsmann, inwestował w Napstera. Pozew EMI zbiega się w czasie z rozmowami na temat połączenia Bertelsmanna z AOL Time Warner.