Emirates rekrutuje i nic nie obiecuje

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2019-07-17 22:00

Linia lata codziennie z Warszawy do Dubaju i na razie tego nie zmienia, ale wciąż szuka pracowników. Zatrudnia już ponad 700 Polaków.

Emirates, jedna z największych i najbardziej utytułowanych linii lotniczych na świecie, jest też „naj” w innych obszarach. Przewoźnik operuje tylko szerokokadłubowymi samolotami, więc z Dubaju do Warszawy przylatuje najczęściej boeingiem 777-300ER, który może przewieźć od 360 do aż 428 pasażerów.

DO ZOBACZENIA ZA ROK:
DO ZOBACZENIA ZA ROK:
Maciej Pyrka, menedżer Emirates na Polskę, już zaprasza na Dubaj Expo 2020, które spodziewa się 25 mln gości. Na stoisku Emirates będzie można m.in. zbudować samolot.
Fot. TP

— To największy samolot pasażerski regularnie lądujący na Lotnisku Chopina i w ogóle w Polsce. Raz, z okazji czwartej rocznicy obecności na polskim rynku, zrealizowaliśmy komercyjne połączenie airbusem A380, największym pasażerskimsamolotem na świecie — mówi Maciej Pyrka, menedżer Emirates na Polskę.

Na razie linia, która uruchomiła loty z Polski w 2013 r., obsługuje jedno połączenie dziennie.

— Na bieżąco analizujemy potrzeby. Obecnie nie mamy w planach uruchomienia drugiego połączenia z Warszawy. Natomiast z entuzjazmem i zaangażowaniem zagorzałego kibica podchodzimy do modernizacji Lotniska Chopina. Liczymy, że znajdzie się miejsce, by A380 mógł zagościć tu na stałe — mówi Maciej Pyrka.

Na pokładzie A380 linii Emirates może polecieć do 615 osób zależnie od konfiguracji. Dla porównania: na londyńskie Heathrow tymi gigantami przewoźnik lata sześć razy dziennie. Realizuje też nimi połączenia do Monachium, Frankfurtu, Düsseldorfu, Hamburga i Pragi.

Od lutego 2013 r. do grudnia 2018 r. linia przewiozła 1,1 mln osób między Dubajem a Polską. Z danych ULC wynika, że w 2018 r. było to 236,2 tys. osób wobec 243,9 tys. rok wcześniej.

— Z danych Departamentu Turystyki, Marketingu i Handlu w Dubaju wynika, że w 2018 r. z Polski do Zjednoczonych Emiratów Arabskich wyjechało ponad 77 tys. osób — mówi Maciej Pyrka.

To głównie pasażerowie transferowi. Większość biletów w Polsce linia sprzedaje przez biura podróży. Nie tylko Emirates łączy jednak Polskę z Dubajem. Od kwietnia ubiegłego roku połączenia z Krakowa realizuje flydubai, linia, z którą Emirates ma podpisane porozumienie code-share, korzystająca z mniejszych maszyn. Natomiast wywodzący się z Węgier WizzAir zawiesił na wakacje loty do Dubaju z Katowic, bilety można kupić dopiero na połowę września.

— Linia flydubai, inaczej niż Emirates, odnotowuje więcej pasażerów przylatujących do Krakowa. Główną grupę stanowią turyści ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej, sporo jest gości z Australii, Chin czy Indii. Niewątpliwie najpopularniejszym dla nich miejscem jest sam Kraków, ale upodobali sobie też Zakopane. Z kolei Polacy głównie korzystają z połączeń do Dubaju, Azji i Australii. Popularne są także wyspy Oceanu Indyjskiego: Malediwy, Seszele i Mauritius. Przyglądamy się, jak rozwija się nowe krakowskie połączenie flydubaia. Analizujemy możliwości. Współpraca z lokalnym lotniskiem przy otwieraniu połączenia flydubaia układała się znakomicie — mówi Maciej Pyrka.

Jak na jeden lot dziennie w Emirates pracuje zaskakująco dużo Polaków.

— Wśród 23 tys. członków personelu pokładowego, reprezentujących 135 narodowości, mamy ponad 700 Polaków, w tym około dziesięciu pilotów. Ta liczba stale rośnie. Co najmniej raz w miesiącu prowadzimy nabór w którymś z polskich miast. Średnio zgłasza się po kilkadziesiąt osób — mówi Maciej Pyrka.

Dla porównania: w Ryanairze, który z 11,5 mln pasażerów w Polsce jest największym przewoźnikiem, pracuje około 1,8 tys. Polaków, w tym 1,1 tys. to załogi, a ponad 680 w dziale IT, administracji i handlingu. Narodowy przewoźnik, Lot, zatrudnia ponad 765 pilotów i 1600 stewardes (pracownicy z umowami B2B stanowią 60 proc.). Emirates podpisuje z pracownikami kilkuletnie kontrakty, pierwszy na trzy lata. Kandydaci muszą mieć skończone 21 lat, nie ma górnego pułapu.